Małżeństwo i własność
W starożytnym Egipcie kobiety mogły posiadać własny majątek, zawierać umowy i samodzielnie występować w sprawach prawnych. Dobra wniesione przez żonę do małżeństwa nie stawały się automatycznie własnością męża. Odróżniano je od majątku zgromadzonego wspólnie podczas trwania związku.
Również rozwód nie był przywilejem zarezerwowanym wyłącznie dla mężczyzn. Kobieta mogła doprowadzić do rozstania, choć późniejsze rozliczenia zależały od okoliczności i zobowiązań przyjętych przez małżonków.
Zachowane dokumenty pokazują, że Egipcjanie na różne sposoby zabezpieczali interesy żon i ich dzieci.
Nie istniał jednak jeden wzór umowy obowiązujący przez całą historię starożytnego Egiptu. Szczególnie wiele takich świadectw pochodzi z późniejszych epok, kiedy dokumenty prawne spisywano m.in. pismem demotycznym.
Jeden z zachowanych kontraktów, datowany na lata 380-343 p.n.e., znajduje się obecnie w nowojorskim Metropolitan Museum of Art.
Utrzymanie żony i spadek dzieci
Wyjątkowo interesujący dokument pochodzi z Hawary i został sporządzony w 365 lub 364 roku p.n.e. Dotyczył kobiety imieniem Peset oraz dzieci, które mogła urodzić swojemu mężowi. Zapisano w nim, jakie prawa będą im przysługiwać do rodzinnego majątku.
Mężczyzna zobowiązał się przekazać dzieciom zarówno dobra, które już posiadał, jak i te, które miał dopiero nabyć. W umowie wymieniono m.in. dom, pola, zabudowania, zwierzęta, osoby zniewolone, a nawet dokumenty potwierdzające prawa własności.
Papirus zabezpieczał również przyszłość samej Peset. Na wypadek rozwodu mąż zobowiązywał się zapewnić jej zboże, srebro oraz odzież. Co ciekawe, kobieta miała przy tym prawo samodzielnie zdecydować, gdzie zamieszka po rozstaniu.
Podobne rozwiązania pojawiały się w innych egipskich kontraktach. Niektóre z nich osobno określały pieniądze przeznaczone na ubrania i pozostałe wydatki. Podawano konkretne ilości należnych dóbr oraz terminy ich przekazywania, aby było wiadomo, czego żona może domagać się od męża.
Zwrot majątku po rozstaniu
Jeszcze więcej szczegółów zawiera kontrakt z 172 roku p.n.e., przechowywany obecnie w British Museum. Spisano w nim przedmioty wniesione do małżeństwa przez kobietę, określając ich wartość w srebrze. Do tej sumy doliczono również dar małżeński.
Dokument przewidywał, że majątek należało zwrócić zarówno wtedy, gdy mąż postanowił odejść, jak i w sytuacji, kiedy to żona opuszczała jego dom. Kobieta mogła zażądać rozliczenia, a mężczyzna miał obowiązek przekazać jej należne dobra lub pieniądze.
Na tym jednak nie koniec. Do czasu uregulowania zobowiązań musiał dodatkowo zapewniać żonie środki na utrzymanie. Zabezpieczeniem były wszystkie dobra, które posiadał, a także majątek, jaki mógł zgromadzić w przyszłości.
Zadbano nawet o sposób potwierdzenia zapłaty. Mąż nie mógł po prostu oświadczyć, że oddał już wszystko, co należało do żony. Musiał dysponować odpowiednim pokwitowaniem, które potwierdzało dokonanie rozliczenia.
Nie wszystkie podobne zapisy oznaczały przy tym zwykłe świadczenia na utrzymanie kobiety. Według jednej z interpretacji część z nich miała przede wszystkim zabezpieczać zwrot jej majątku, a dodatkowe należności mogły wynikać z opóźnienia w rozliczeniu.
Różne tradycje prawne nad Nilem
W Egipcie mieszkali również greccy osadnicy, którzy zawierali małżeństwa według własnych zwyczajów prawnych. Ich umowy różniły się od kontraktów sporządzanych po egipsku, choć także szczegółowo regulowały majątek i obowiązki małżonków.
Dobrym przykładem jest dokument z 310 roku p.n.e., dotyczący Herakleidesa i Demetrii z Elefantyny. Kobieta wniosła do małżeństwa ubrania i biżuterię o łącznej wartości 1000 drachm. Jej mąż zobowiązał się zapewniać jej utrzymanie oraz nie sprowadzać do domu innej żony.
W umowie określono również konsekwencje złamania tych zobowiązań. Jeśli Herakleides naruszył ustalone warunki, a Demetria potrafiła to udowodnić, musiał zwrócić jej cały posag i dodatkowo zapłacić 1000 drachm.
Kontrakt przewidywał jednak także kary dla żony. W przypadku udowodnionego przewinienia Demetria mogła stracić swój posag. Ewentualne spory miało rozstrzygać trzech mężczyzn wybranych za obopólną zgodą małżonków.
Szczególnie ciekawa była forma samego dokumentu. Umowę zapisano dwukrotnie na jednym papirusie, tworząc tzw. dokument podwójny. Każde z małżonków mogło przechowywać kontrakt i powołać się na niego w sporze z drugą stroną. Co więcej, umowa pozostawała ważna nawet wtedy, gdy para opuściła Elefantynę.