Ostatni wszechwiedzący. Geniusz, który pracował dla NKWD
W 1922 roku czternastoletni chłopak z Baku zaczął studiować matematykę i fizykę. Siedem lat później dostał stypendium i wyjechał do Kopenhagi, żeby pracować z Nielsem Bohrem. W 1962 roku odebrał Nobla. Tego samego dnia rozbił samochód i już nigdy nie wrócił do nauki.
Dziecko, które przerosło szkołę
Lev Landau miał trzynaście lat, gdy skończył liceum. Rok później siedział już na wykładach uniwersyteckich w Baku. Jego rodzice – inżynier i lekarz – wychowali syna, który uczył się szybciej niż system edukacji nadążał za nim.
W wieku, gdy większość nastolatków kończy podstawówkę, Landau przeniósł się do Leningradu. Tam, na Wydziale Fizycznym, zagłębił się w fizykę teoretyczną. Dyplom obronił mając dziewiętnaście lat. Przez chwilę interesowała go chemia, ale fizyka wygrała.
Kopenhaskie lekcje u mistrza
Rząd sowiecki i Fundacja Rockefellera dały mu pieniądze na wyjazd. W latach 1929-1931 Landau przemierzał Europę – Niemcy, Szwajcaria, Anglia. Cel podróży był jeden: Kopenhaga i Niels Bohr.
W laboratorium Bohra spotykali się najwybitniejsi fizycy epoki. Tam Landau pracował obok Pauliego i Diraca. To właśnie te lata ukształtowały jego sposób myślenia o fizyce – nie jako o zbiorze równań, ale jako o żywej, zmieniającej się rzeczywistości.
Charków, Moskwa i maszyna do produkcji teorii
Po powrocie do ZSRR Landau osiadł w Charkowie. Przez pięć lat kierował Wydziałem Teoretycznym miejscowego instytutu i uczył studentów. W 1937 przeniesiono go do Moskwy, gdzie objął podobne stanowisko w Instytucie Problemów Fizycznych.
Równolegle wykładał na Uniwersytecie Moskiewskim. Nie miał klasycznego doktoratu – w ZSRR tymczasowo zniesiono stopnie naukowe, więc w 1934 dostał tytuł bez pisania rozprawy. Jego prace mówiły same za siebie.
Temperatura bliska zera i tajemnica helu
W 1936 Landau opisał matematycznie, jak materia zmienia się skokowo – przechodzi z jednej fazy do drugiej bez etapów pośrednich. Nazywamy to przejściami fazowymi drugiego rzędu. Dwa lata później Piotr Kapica odkrył, że hel w ekstremalnie niskich temperaturach zachowuje się dziwnie – płynie bez tarcia.
Landau wziął ten fakt i zbudował dla niego kompletną teorię. Nazwał ją teorią superfluidu. Pokazał, jak ciecze kwantowe działają na poziomie atomów. Potem stworzył teorię Fermi cieczy – model opisujący elektrony w metalach. Z Witalijem Ginzburgiem opracował teorię superprzewodnictwa, którą dzisiaj znamy jako teorię Ginzburga-Landaua.
Ostatni człowiek, który wiedział wszystko
Landau zajmował się plazmą, elektrodynamiką kwantową, neutrinami, macierzami rozpraszania. Pisał równania dla każdej dziedziny fizyki teoretycznej – od mechaniki płynów po teorię pola. Był jednym z ostatnich uczonych, którzy mieli tak szeroką wiedzę i potrafili ją przekuć w przełomowe odkrycia.
Jego „kurs fizyki teoretycznej” stał się biblią dla pokoleń studentów na całym świecie. Nie było w nim miejsca na mglisty język – tylko jasne równania i konkretne wyjaśnienia.
Nobel i koniec drogi
W 1962 Komitet Noblowski przyznał mu nagrodę za teorię superfluidności. Landau wyjaśnił, dlaczego hel II poniżej 2,17 kelwina przestaje się zachowywać jak normalna ciecz.
Tego samego roku jego samochód zderzył się z ciężarówką. Landau przeżył, ale nigdy nie wrócił do pracy. Sześć lat później, 1 kwietnia 1968, zmarł w Moskwie.