Anne Frank mogła wyjechać do USA. Dlaczego się nie udało?

Zanim Anne Frank zaczęła pisać swój dziennik w amsterdamskiej kryjówce, jej ojciec przez kilka lat próbował wywieźć rodzinę z Europy. Najpoważniej brał pod uwagę Stany Zjednoczone. Frankowie nie dostali jednak jednej, ostatecznej odmowy. Ich szanse malały stopniowo wraz z zaostrzaniem przepisów, wojną i zamykaniem kolejnych dróg wyjazdu.

Anne Frank w 1940 r.Anne Frank w 1940 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Frankowie chcieli wyjechać do USA

Otto Frank wspominał po wojnie, że pierwsze starania o amerykańskie wizy rozpoczął już w 1938 roku. O dokumenty ubiegał się dla siebie, żony Edith oraz córek Margot i Anne.

Samo złożenie wniosku niewiele jednak gwarantowało. Frankowie byli obywatelami niemieckimi, dlatego obejmował ich limit imigracyjny przeznaczony dla Niemiec. Na początku 1939 roku w kolejce po amerykańskie wizy znajdowało się już ponad 300 tysięcy osób.

Przepisy wymagały również wykazania, że emigranci będą mieli środki na utrzymanie i nie staną się ciężarem dla państwa. Dla Żydów uciekających przed nazistami nie istniała osobna procedura, która pozwalałaby ominąć zwykły system imigracyjny.

Bombardowanie niszczy dokumenty

Sytuacja zmieniła się dramatycznie w maju 1940 roku, gdy Niemcy zajęli Holandię. Podczas bombardowania Rotterdamu zniszczony został także amerykański konsulat, jedyna placówka w kraju wydająca wizy imigracyjne do Stanów Zjednoczonych.

Przepadła również dokumentacja wizowa. Część formalności trzeba było rozpocząć ponownie, a każda zwłoka działała na niekorzyść rodziny.

Pod okupacją coraz trudniej było zdobywać wymagane dokumenty, swobodnie podróżować i kontaktować się z zagranicą. Droga do Ameryki nadal istniała na papierze, ale w praktyce stawała się coraz trudniejsza.

Otto Frank szuka pomocy w Ameryce

W kwietniu 1941 roku Otto zwrócił się o pomoc do swojego amerykańskiego przyjaciela Nathana Strausa juniora. Z zachowanego listu wynika, że Stany Zjednoczone uważał wówczas za główną szansę na wyjazd całej rodziny.

Straus oraz krewni Franków mieszkający w USA szukali osób gotowych udzielić finansowego poręczenia i kontaktowali się z organizacjami pomocowymi. Mogli jednak jedynie wesprzeć rodzinę w spełnieniu wymagań. O wydaniu wizy nadal decydowały amerykańskie urzędy.

Problemem przestawały być zresztą same dokumenty. Frankowie musieli jeszcze legalnie opuścić okupowaną Europę i dotrzeć do miejsca, z którego mogliby wyruszyć przez Atlantyk.

Zamknięte konsulaty

Latem 1941 roku amerykańskie konsulaty w Niemczech i na terenach przez nie okupowanych przestały działać. Otto Frank nie zdążył wcześniej zakończyć procedury wizowej.

Teoretycznie mógł próbować uzyskać wizę w państwie neutralnym. Najpierw musiałby jednak do takiego kraju legalnie dotrzeć. W praktyce powstało błędne koło: do wyjazdu potrzebował odpowiednich dokumentów, a zdobycie części z nich wymagało wcześniejszego wyjazdu.

Dlatego historia Franków bywa przedstawiana zbyt prosto, gdy mówi się, że Stany Zjednoczone po prostu odmówiły im wjazdu. Ich wniosek nie został formalnie odrzucony. Procedura nie została ukończona.

Ostatnia możliwość

Otto próbował jeszcze dostać się na Kubę. Otrzymał dokument dotyczący własnego wyjazdu, ale możliwość ta również szybko zniknęła.

W grudniu 1941 roku, po ataku na Pearl Harbor i wejściu Stanów Zjednoczonych do wojny, zezwolenie zostało anulowane. Niedługo później Niemcy wypowiedziały wojnę USA, a cywilna podróż przez Atlantyk stała się jeszcze trudniejsza.

Do tego czasu kolejne możliwości ratunku praktycznie się zamknęły.

Niepowodzenie Franków nie wynikało z jednego formularza ani jednej decyzji urzędnika. Złożyły się na nie długa kolejka po wizy, restrykcyjne przepisy, zniszczenie dokumentacji w Rotterdamie, okupacja Holandii, zamknięcie konsulatów i coraz mniejsze możliwości opuszczenia Europy.

W lipcu 1942 roku rodzina ukryła się w Amsterdamie. Po późniejszym aresztowaniu i deportacji z najbliższej rodziny przeżył tylko Otto Frank.

Zachowana korespondencja pokazuje, że wcześniej przez lata próbował znaleźć drogę wyjazdu. Problem polegał na tym, że z każdym kolejnym miesiącem takich dróg było coraz mniej.

Wybrane dla Ciebie