Zabił studentkę w Paryżu. Jego los oburza do dziś

W 1981 roku Paryż zamarł po zbrodni, która wydawała się niewyobrażalna. Japoński student literatury zastrzelił swoją koleżankę z Sorbony, a później dopuścił się czegoś przerażającego. Można było przypuszczać, że resztę życia spędzi w więzieniu. Po kilku latach wrócił do Japonii jako wolny człowiek.

Issei SagawaIssei Sagawa
Źródło zdjęć: © Wikipedia

Chłopiec z obsesją

Issei Sagawa urodził się 26 kwietnia 1949 roku. Już jako dziecko miał obsesję na punkcie kanibalizmu. Nie była to przelotna fascynacja ani makabryczna ciekawostka. Myśl o zjedzeniu drugiego człowieka wracała do niego uparcie i z biegiem lat zajmowała coraz więcej miejsca w jego życiu.

Pierwszy raz okazało się, że obsesja przestaje być wyłącznie fantazją, na początku lat 70-tych. 23-letni Sagawa wtargnął przez okno do mieszkania mieszkającej w Tokio Niemki i próbował ją zgwałcić. Do procesu jednak nie doszło. Ojciec młodego mężczyzny doprowadził do ugody z poszkodowaną, wypłacając jej odszkodowanie.

Ostatecznie Sagawa nie poniósł praktycznie żadnych konsekwencji. Trudno powiedzieć, jaki wpływ miało to na jego późniejsze decyzje, ale z pewnością nie powstrzymało go przed realizacją kolejnych, coraz bardziej niebezpiecznych obsesji.

Nie dostał się na wymarzone studia w Japonii, dlatego wyjechał do Paryża, gdzie rozpoczął naukę literatury i języków. W środowisku studenckim uchodził za cichego, nieco ekscentrycznego Japończyka.

Nie wzbudzał większego zainteresowania ani nie sprawiał wrażenia człowieka zdolnego do przemocy. Nikt nie przypuszczał, że od lat pielęgnuje obsesję, która wkrótce doprowadzi do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni początku lat 80-tych.

Zwykłe spotkanie

W 1981 roku Sagawa poznał 25-letnią Holenderkę Renée Hartevelt. Zaproponował jej płatne spotkania, podczas których miała uczyć go niemieckiego i nagrywać recytowaną przez niego poezję. Dla Renée była to zwykła praca. Dla niego starannie przygotowany plan.

Jeszcze przed zbrodnią kupił karabin i tłumik. Wszystko zaplanował z dużym wyprzedzeniem. Kilka miesięcy wcześniej próbował już zabić inną kobietę, ale broń się zacięła. Tym razem nie zamierzał zostawiać niczego przypadkowi.

Podczas jednego ze spotkań w swoim mieszkaniu strzelił Renée w tył głowy. Następnie wykorzystał jej ciało i dopuścił się aktu kanibalizmu. Przez kolejne dni przechowywał szczątki w mieszkaniu. Sprawiał wrażenie, jakby nie potrafił się z nimi rozstać.

Dopiero po kilku dniach postanowił pozbyć się dowodów. Zapakował szczątki do walizek i pojechał z nimi do Lasku Bulońskiego. Tam zwrócił uwagę przechodniów, których zaniepokoiło jego zachowanie. Wezwano policję.

Śledczy bardzo szybko trafili do jego mieszkania i zatrzymali Sagawę. Sprawa natychmiast stała się tematem numer jeden we Francji i Japonii. Przez wiele tygodni media relacjonowały każdy szczegół śledztwa, a część gazet publikowała nawet fotografie odnalezionych szczątków. Wśród mieszkańców Paryża wywołało to falę strachu.

Procesu jednak nie było. Po zapoznaniu się z opiniami biegłych sąd uznał Sagawę za niepoczytalnego i niezdolnego do udziału w postępowaniu. Zamiast do więzienia trafił do zamkniętego szpitala psychiatrycznego.

Wolny człowiek

Pobyt w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym nie oznaczał dla Sagawy całkowitego odcięcia od świata. Pisał listy do japońskich literatów, którzy zachęcali go do opisania własnej historii i przesyłali mu książki poświęconej kanibalizmowi.

Jednym z nich był pisarz Juro Kara. Opublikował zbiór listów Sagawy zatytułowany "Letters from Sagawa-kun", za który otrzymał prestiżową Nagrodę Akutagawy. Niedługo później sam Sagawa wydał powieść "In the Mist" fabularyzowaną wersję własnej zbrodni. W Japonii sprzedała się w nakładzie około 200 tysięcy egzemplarzy.

W 1984 roku został przewieziony do szpitala psychiatrycznego Matsuzawa w Tokio. Tam lekarze jeszcze raz ocenili jego stan psychiczny. Rozpoznali zaburzenie osobowości, ale nie stwierdzili choroby psychicznej ani uszkodzeń mózgu, które wyłączałyby jego poczytalność. Z ich opinii wynikało, że może odpowiadać za swoje czyny.

Wtedy okazało się jednak, że Francja zakończyła postępowanie po uznaniu Sagawy za niepoczytalnego. Japońskie organy ścigania nie mogły natomiast skutecznie wszcząć nowego procesu na podstawie dostępnej dokumentacji. W praktyce oznaczało to że człowiek, który przyznał się do zabójstwa i kanibalizmu, nie stanął przed sądem w Japonii.

W 1986 roku opuścił szpital jako wolny człowiek. Zamiast pobytu w więziennej celi pisał książki, udzielał wywiadów i bywał w telewizyjnych studiach. Występował także w magazynach pornograficznych oraz niszowych filmach pinku eiga, w których grał postacie wyraźnie nawiązujące do własnej zbrodni.

Choć japońskie ministerstwo spraw zagranicznych próbowało odmówić mu wydania paszportu, a Stany Zjednoczone wielokrotnie odrzucały jego wnioski wizowe, przez lata pozostawał rozpoznawalną postacią japońskiej popkultury.

Historia, która w wielu krajach oznaczałaby dożywotnie więzienie i zapomnienie, w jego przypadku przerodziła się w osobliwą medialną karierę. Zmarł 24 listopada 2022 roku na zapalenie płuc, miał 73 lata.

Wybrane dla Ciebie