Obietnice ślubu
Maria była włoską imigrantką i zarabiała szyciem. W drodze do pracy zaczepiał ją Domenico Cataldo, który prowadził stanowisko pucybuta na rogu Elm i Canal Street. Wkrótce zaczął obiecywać jej małżeństwo. Zapewniał, że poprosi rodziców o zgodę na ślub, lecz miesiącami zwlekał.
Maria próbowała zerwać znajomość. Zmieniła trasę do pracy, a później także miejsce zatrudnienia, ale Cataldo ją odnalazł.
Pod koniec marca 1895 roku zabrał ją do lokalu. Tam namówił ją do wypicia napoju, który według jej zeznań silnie na nią podziałał. Następnie zaprowadził ją do wynajętego pokoju.
Jak relacjonowała, doszło tam do stosunku wymuszonego siłą. Mówiła też, że kilka dni później ponownie zmusił ją do współżycia, znów zapewniając o rychłym ślubie.
Zamieszkali razem. Maria codziennie upominała się o małżeństwo. Rankiem 26 kwietnia usłyszała, że Cataldo się z nią nie ożeni.
Zabójstwo w saloonie
Tego dnia Cataldo poszedł do włoskiego saloonu, a Maria ruszyła za nim. Według świadków odrzucił tam jej żądanie ślubu i obraził ją. Wkrótce przecięła mu gardło brzytwą. Rana była śmiertelna.
Przed sądem nie było sporu o to, kto zabił. Przysięgli mieli przede wszystkim ocenić zamiar Marii i rozstrzygnąć, czy popełniła zabójstwo pierwszego stopnia. Oskarżona słabo znała angielski, więc jej zeznania przekazywał tłumacz.
Pierwszy proces zakończył się skazaniem. Sędzia orzekł karę śmierci, a Maria trafiła do więzienia Sing Sing. Egzekucję zaplanowano na sierpień 1895 roku.
Dwie kobiety w obronie Marii
Podczas rozprawy obok oskarżonej siedziała Rebecca Salome Foster, znana jako "Tombs Angel". Od lat wspierała więźniów i szukała dla nich prawników. Po wyroku pojechała z Marią do Sing Sing. Przez pierwsze dni nie zostawiała jej samej.
Do pomocy włączyła się hrabina Cora Slocomb di Brazzà. Wspólnie z Foster szukała nowych obrońców i zabiegała o zainteresowanie prasy.
Obie starały się doprowadzić do ponownego rozpatrzenia sprawy. Wspierały je działaczki walczące o prawa kobiet, a proces Barbelli stał się przedmiotem dyskusji o podwójnych standardach wobec kobiet.
Nowi adwokaci złożyli apelację. W kwietniu 1896 roku sąd apelacyjny uchylił wyrok i nakazał kolejny proces. Uznał, że przysięgli otrzymali błędne instrukcje. Skrytykował też sposób, w jaki sędzia przedstawiał relację Marii z Cataldem: nazywał ich pożycie "niemoralnym" i przeciwstawiał kobietę, której obiecano ślub, kobiecie żyjącej z mężczyzną jako jego kochanka.
Sędziemu zarzucano również, że wkroczył w kompetencje przysięgłych. To oni mieli ocenić, jak na stan Marii mogły wpłynąć wcześniejsze wydarzenia, kolejne obietnice Catalda i jego ostateczna odmowa.
Sąd apelacyjny zwrócił też uwagę, że oskarżoną przesłuchiwano wyjątkowo długo i wielokrotnie.
Drugi proces, inny werdykt
Jesienią 1896 roku Maria ponownie stanęła przed sądem. Tym razem obrońcy szerzej przedstawili jej relację z Cataldem, obietnice małżeństwa oraz przemoc, o której zeznawała.
Próbowali także wykazać, że w chwili zabójstwa nie była zdolna zrozumieć swojego działania. Lekarze obrony mówili o "psychicznym ataku epileptycznym". Eksperci oskarżenia nie podzielali tej oceny.
10 grudnia 1896 roku ława przysięgłych uniewinniła Marię Barbellę. Z sądu wyszła w towarzystwie Rebekki Foster.