Zatrudniła się jako służąca. Tak śledziła partnerkę podejrzanego

W 1912 roku nowojorska policja od tygodni szukała sprawców napadu na dwóch bankowych posłańców. Zrabowano 25 tys. dolarów, a trop prowadził do Eddiego "the Boob" Kinsmana. Gdy śledztwo utknęło, do sprawy włączono Isabellę Goodwin - policyjną matronę, wdowę i matkę czworga dzieci. Przebrała się za służącą i weszła do domu kobiety związanej z podejrzanym.

Isabella Goodwin, ok. 1915 roku. FIsabella Goodwin, ok. 1915 roku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Na policji

Goodwin pochodziła z robotniczej rodziny z Greenwich Village. W 1885 roku poślubiła Johna Goodwina, funkcjonariusza nowojorskiej policji. Gdy jedenaście lat później zmarł, została sama z czworgiem dzieci i potrzebowała stałego dochodu.

Po zdaniu egzaminu urzędniczego w 1896 roku trafiła na komisariat przy Mercer Street jako matrona. Kobiety zatrudniano tam przede wszystkim do opieki nad kobietami i dziećmi znajdującymi się w policyjnej pieczy. Nie była to posada dająca takie możliwości kariery jak służba mężczyzn.

Goodwin szybko zaczęła jednak wykonywać także pracę operacyjną. Jeszcze przed 1912 rokiem działała pod przykryciem w sprawach dotyczących wróżbitów, spirytystów i oszustów. Mogła prowadzić dochodzenia, ale formalnie nadal pozostawała matroną.

Jako służąca

W lutym 1912 roku dwóch pracowników banku przewoziło taksówką 25 tys. dolarów między oddziałami. Zostali napadnięci z bronią, a policja podejrzewała Eddiego Kinsmana. Nie potrafiła jednak go odnaleźć.

Śledczy postanowili więc zbliżyć się do jego partnerki, nazywanej w prasie "Swede Annie". Do tego zadania wybrano Goodwin. Założyła znoszone ubrania i zatrudniła się jako służąca w domu, w którym przebywała kobieta.

Sprzątała, podawała posiłki i wykonywała zwykłe domowe obowiązki. Jednocześnie obserwowała mieszkańców i przysłuchiwała się rozmowom. To właśnie niepozorna rola dawała jej dostęp do informacji, których trudno byłoby zdobyć umundurowanym policjantom.

Przełom przyniósł nowy strój Annie. Goodwin ustaliła, gdzie go kupiono, a następnie dotarła do sprzedawców w Albany. Według materiału za ubranie zapłacono banknotami pochodzącymi z rabunku. Zebrane informacje doprowadziły do aresztowań.

Detektyw Goodwin

Sprawa trafiła na pierwsze strony gazet. Goodwin otrzymała specjalne wyróżnienie i rangę detektywa pierwszej klasy. Według nowojorskich archiwów miejskich była pierwszą kobietą w Stanach Zjednoczonych, która oficjalnie dostała taki stopień.

Jej awans był wyjątkowy także dlatego, że system policyjny nie przewidywał dla kobiet takiej samej drogi zawodowej jak dla mężczyzn.

Goodwin od lat wykonywała zadania wykraczające poza obowiązki matrony, ale dopiero głośne śledztwo otworzyło jej drogę do formalnego awansu.

Druga strona kariery

Po awansie Goodwin nadal pracowała pod przykryciem. Jednym z obszarów jej działalności były dochodzenia dotyczące aborcji. Kobiece funkcjonariuszki wykorzystywano w takich sprawach dlatego, że mogły występować jako potencjalne pacjentki i łatwiej docierać do miejsc niedostępnych dla policjantów.

Jej kariera pokazuje więc także mniej oczywistą stronę pierwszych sukcesów kobiet w policji. Praca pod przykryciem dawała im szansę na zawodowe uznanie, ale często polegała na kontrolowaniu innych kobiet, między innymi akuszerek i osób działających poza oficjalnym systemem medycznym.

Goodwin przełamała barierę wewnątrz policyjnej hierarchii dzięki umiejętnościom, które wcześniej wykorzystywano bez odpowiedniego tytułu i awansu. Głośna sprawa z 1912 roku sprawiła, że tej różnicy nie dało się już łatwo ignorować.

Wybrane dla Ciebie