Artemizja u boku Kserksesa. Dlaczego zaatakowała Greków?

Artemizja uciekła przed ateńskim okrętem, taranując jednostkę z własnego obozu. Ta sama bitwa przyniosła Persom klęskę, a dowódczyni z Karii pozwoliła zachować życie i królewskie zaufanie.

Artemizja w XIX-wiecznej wizji bitwy pod Salaminą. Fragment obrazu Wilhelma von Kaulbacha z 1868 roku; późniejsze wyobrażenie dowódczyni.Artemizja w XIX-wiecznej wizji bitwy pod Salaminą. Fragment obrazu Wilhelma von Kaulbacha z 1868 roku; późniejsze wyobrażenie dowódczyni.
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Pięć okrętów po stronie Persów

Artemizja I rządziła Halikarnasem, miastem na wybrzeżu dzisiejszej Turcji. Przejęła władzę po śmierci męża, gdy jej syn był jeszcze mały. W 480 roku przed naszą erą dołączyła do wyprawy perskiego króla Kserksesa przeciw Grekom.

Artemizja miała greckie korzenie, a jej matka pochodziła z Krety. Jej rodzinny Halikarnas podlegał jednak Persom, więc wojna z greckimi miastami stawiała ją po stronie Kserksesa.

Artemizja przyprowadziła pięć okrętów i osobiście dowodziła swoim kontyngentem. Jej jednostki cieszyły się znakomitą opinią, ustępując pod tym względem tylko okrętom z Sydonu. Pod jej rozkazami płynęli ludzie z Halikarnasu oraz pobliskich wysp, w tym Kos i Nisyros.

Ateńczycy wyznaczyli dziesięć tysięcy drachm za schwytanie Artemizji żywcem. Oburzał ich sam udział kobiety w wyprawie przeciw Atenom, więc dowódczyni była dla nich szczególnie cenną zdobyczą.

Dowódczyni miała już za sobą walki w okolicach Eubei. Kiedy perska flota znalazła się przed Salaminą, dostała okazję do wypowiedzenia własnego zdania. Jej rada wyraźnie odbiegała od głosu pozostałych dowódców.

Król pochwalił radę i ją odrzucił

Artemizja odradzała Kserksesowi bitwę morską. Grecy lepiej radzili sobie na morzu, a perski król miał już w ręku Ateny. Kolejne starcie mogło zagrozić dalszemu prowadzeniu wyprawy.

Proponowała dalszy nacisk na lądzie zamiast ryzykownego ataku floty. Marsz w stronę Peloponezu mógł skłonić Greków do rozproszenia się w obronie własnych miast.

Kserkses przyjął jej opinię z uznaniem, lecz wybrał radę większości. Flota miała walczyć, a on sam zamierzał obserwować starcie. Artemizja również przystąpiła do bitwy.

Pod Salaminą perskie siły poniosły klęskę. W zamieszaniu ateński okręt ruszył za jednostką Artemizji, a drogę ucieczki blokowały jej sojusznicze statki. Dowódczyni znalazła się między pościgiem a własną flotą.

Wtedy staranowała okręt z Kalyndy, należący do perskiego obozu. Na jego pokładzie znajdował się miejscowy władca Damasitymos. Jednostka zatonęła, a Artemizja zyskała szansę wydostania się z pułapki.

Pomyłka w samą porę

Ateński dowódca zobaczył atak na statek przeciwnika i przerwał pościg. Uznał okręt Artemizji za grecki albo za jednostkę przechodzącą na grecką stronę.

Starożytna opowieść przypisuje drugą pomyłkę samemu Kserksesowi. Król miał uznać zatopioną jednostkę za grecką i podziwiać skuteczność Artemizji. W tej wersji wydarzeń atak na sojusznika przyniósł jej jeszcze większą przychylność monarchy.

Nie wiadomo, czy za zderzeniem stał wcześniejszy zatarg z Damasitymosem. Jej okręt ocalał kosztem jednostki należącej do tego samego obozu.

Po klęsce Kserkses ponownie poprosił Artemizję o radę. Tym razem poparła jego powrót do Azji i pozostawienie dalszej walki Mardoniuszowi. Król powierzył jej także przewiezienie swoich synów do Efezu.

Wybrane dla Ciebie