Pięć okrętów po stronie Persów
Artemizja I rządziła Halikarnasem, miastem na wybrzeżu dzisiejszej Turcji. Przejęła władzę po śmierci męża, gdy jej syn był jeszcze mały. W 480 roku przed naszą erą dołączyła do wyprawy perskiego króla Kserksesa przeciw Grekom.
Artemizja miała greckie korzenie, a jej matka pochodziła z Krety. Jej rodzinny Halikarnas podlegał jednak Persom, więc wojna z greckimi miastami stawiała ją po stronie Kserksesa.
Artemizja przyprowadziła pięć okrętów i osobiście dowodziła swoim kontyngentem. Jej jednostki cieszyły się znakomitą opinią, ustępując pod tym względem tylko okrętom z Sydonu. Pod jej rozkazami płynęli ludzie z Halikarnasu oraz pobliskich wysp, w tym Kos i Nisyros.
Ateńczycy wyznaczyli dziesięć tysięcy drachm za schwytanie Artemizji żywcem. Oburzał ich sam udział kobiety w wyprawie przeciw Atenom, więc dowódczyni była dla nich szczególnie cenną zdobyczą.
Dowódczyni miała już za sobą walki w okolicach Eubei. Kiedy perska flota znalazła się przed Salaminą, dostała okazję do wypowiedzenia własnego zdania. Jej rada wyraźnie odbiegała od głosu pozostałych dowódców.
Król pochwalił radę i ją odrzucił
Artemizja odradzała Kserksesowi bitwę morską. Grecy lepiej radzili sobie na morzu, a perski król miał już w ręku Ateny. Kolejne starcie mogło zagrozić dalszemu prowadzeniu wyprawy.
Proponowała dalszy nacisk na lądzie zamiast ryzykownego ataku floty. Marsz w stronę Peloponezu mógł skłonić Greków do rozproszenia się w obronie własnych miast.
Kserkses przyjął jej opinię z uznaniem, lecz wybrał radę większości. Flota miała walczyć, a on sam zamierzał obserwować starcie. Artemizja również przystąpiła do bitwy.
Pod Salaminą perskie siły poniosły klęskę. W zamieszaniu ateński okręt ruszył za jednostką Artemizji, a drogę ucieczki blokowały jej sojusznicze statki. Dowódczyni znalazła się między pościgiem a własną flotą.
Wtedy staranowała okręt z Kalyndy, należący do perskiego obozu. Na jego pokładzie znajdował się miejscowy władca Damasitymos. Jednostka zatonęła, a Artemizja zyskała szansę wydostania się z pułapki.
Pomyłka w samą porę
Ateński dowódca zobaczył atak na statek przeciwnika i przerwał pościg. Uznał okręt Artemizji za grecki albo za jednostkę przechodzącą na grecką stronę.
Starożytna opowieść przypisuje drugą pomyłkę samemu Kserksesowi. Król miał uznać zatopioną jednostkę za grecką i podziwiać skuteczność Artemizji. W tej wersji wydarzeń atak na sojusznika przyniósł jej jeszcze większą przychylność monarchy.
Nie wiadomo, czy za zderzeniem stał wcześniejszy zatarg z Damasitymosem. Jej okręt ocalał kosztem jednostki należącej do tego samego obozu.
Po klęsce Kserkses ponownie poprosił Artemizję o radę. Tym razem poparła jego powrót do Azji i pozostawienie dalszej walki Mardoniuszowi. Król powierzył jej także przewiezienie swoich synów do Efezu.