Henrietta Lacks. Kobieta, której komórki żyją do dziś

Loretta Pleasant urodziła się w 1920 roku, zmarła w 1951 jako Henrietta Lacks, a jej komórki żyją do dziś. Pobrano je bez pytania o zgodę i rozesłano po laboratoriach całego świata.

Henrietta Lacks / Wikimedia CommonsHenrietta Lacks / Wikimedia Commons
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons

Wizyta w Baltimore

29 stycznia 1951 roku Henrietta zgłosiła się do Johns Hopkins Hospital w Baltimore, bo wyczuła w sobie coś, co opisywała jako guzek. Krewni początkowo podejrzewali ciążę, zwłaszcza że niedługo wcześniej urodziła syna Josepha, a po porodzie wystąpił krwotok. Diagnoza okazała się znacznie poważniejsza i wskazywała na raka szyjki macicy.

Lekarze pobrali wtedy dwie próbki z szyjki macicy. Jedna pochodziła z tkanki zdrowej, druga z guza. Pacjentka nie wiedziała, że oprócz biopsji diagnostycznej stała się dawczynią materiału do badań laboratoryjnych.

Próbki trafiły do George’a Otto Geya, który prowadził hodowle tkankowe. Z fragmentu nowotworu powstała linia oznaczona skrótem HeLa, utworzonym od pierwszych liter imienia i nazwiska pacjentki. To właśnie ona miała zmienić bieg medycyny.

Choroba, której nie udało się zatrzymać

Leczenie obejmowało wkładki z radem zakładane bezpośrednio w obrębie zmiany, a później serię naświetleń. Stan Henrietty pogarszał się szybciej, niż przewidywali lekarze. 8 sierpnia 1951 roku trafiła do szpitala ponownie i wymagała transfuzji krwi.

Zmarła 4 października 1951 roku w wieku 31 lat. Częściowa sekcja zwłok pokazała, że nowotwór rozprzestrzenił się po całym ciele. Dopiero w 1970 roku ktoś dokładniej przyjrzał się dokumentacji i ustalił, że pierwotne rozpoznanie było błędne, a Henrietta chorowała na gruczolakoraka.

Pochowano ją w Clover w Wirginii, w grobie bez tablicy. Dokładnego miejsca nikt nie zapisał, choć rodzina przypuszcza, że spoczywa kilka stóp od matki. Nagrobek pojawił się dopiero w 2010 roku, ufundowany przez Rolanda Pattillo, a epitafium ułożyły jej wnuki. Osobną tablicę bliscy postawili także Elsie Lacks.

Komórki, które nie chcą umrzeć

HeLa weszła do historii jako pierwsza linia ludzkich komórek nieśmiertelnych. W warunkach laboratoryjnych dzielą się bez naturalnego limitu, który zatrzymuje większość zdrowych tkanek. Z tego powodu od kilkudziesięciu lat krążą po placówkach badawczych na wszystkich kontynentach.

Skala wykorzystania robi wrażenie. Do 2021 roku szacowano, że na komórkach HeLa oparto około 75 tysięcy eksperymentów, a liczba nowych prac rosła w tempie mniej więcej dziesięciu dziennie. Łączna masa wyhodowanych komórek tej linii sięga według szacunków 50 milionów ton.

W latach 60. próbki HeLa wysłano w kosmos, żeby sprawdzić, jak zachowają się poza Ziemią. Hipotezy o szybszym namnażaniu w warunkach mikrograwitacji nie znalazły potwierdzenia. Same komórki posłużyły jednak w badaniach nad rakiem, AIDS, zapłodnieniem in vitro, mechanizmami starzenia, toksynami i wpływem promieniowania, a przy okazji pozwoliły ograniczyć liczbę testów prowadzonych na zwierzętach.

Spór, który ciągnął się dekadami

Henrietta nigdy nie dostała za swoje komórki ani dolara. Jej rodzina również przez długi czas pozostawała poza systemem, który zarabiał na linii HeLa miliony. Walka o uznanie faktu, że materiał pobrano bez zgody pacjentki, trwała dziesiątki lat.

Bliscy domagali się od firm biotechnologicznych nie tylko przeprosin, ale również udziału w zyskach. Jedna z ugód objęła Thermo Fisher Scientific, jej warunki pozostały niejawne. Później do porozumienia doszło z Novartis, co domknęło kolejny rozdział sporu o pieniądze płynące z komercyjnego użycia komórek HeLa.

Sprawa Henrietty Lacks zmieniła sposób, w jaki świat nauki rozmawia o zgodzie pacjenta i prawach do tkanek pobranych w szpitalach. Linia komórkowa nadal pracuje w tysiącach laboratoriów, a jej historia przypomina, że za każdą próbówką stoi konkretna osoba z imieniem, nazwiskiem i rodziną.

Bibliografia

- [https://www.hopkinsmedicine.org/henrietta-lacks].

- R. Skloot, Nieśmiertelne życie Henrietty Lacks, Kraków 2022.

Wybrane dla Ciebie