Autorka o ostrym języku. Co zapisała Sei Shōnagon?

Sei Shōnagon z niezwykłą uwagą obserwowała życie cesarskiego dworu – od zachwycających widoków o świcie po niezręczne spotkania, drobne złośliwości i ludzkie przywary. Około tysiąca lat temu była damą dworu cesarzowej Teishi. Swoje spostrzeżenia zapisała w "Zapiskach spod wezgłowia", tworząc barwny, pełen humoru i celnych obserwacji portret codzienności japońskiej arystokracji.

Sei ShonagonSei Shonagon
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

W otoczeniu cesarzowej Teishi

Shōnagon urodziła się około 966 roku i była córką poety Kiyohary no Motosuke. Na cesarskim dworze w dzisiejszym Kioto znajomość poezji miała znaczenie także w zwykłych rozmowach. Celna aluzja lub zręczna odpowiedź pozwalały pokazać wykształcenie bez wygłaszania uczonego wywodu.

Takie rozmowy pojawiają się w jej książce obok opisów przyrody i drobnych zdarzeń. "Zapiski spod wezgłowia", po japońsku "Makura no sōshi", nie są pamiętnikiem prowadzonym dzień po dniu.

Autorka swobodnie przechodzi od anegdoty do wspomnienia, a od niego do listy rzeczy, które lubi albo które ją drażnią.

Przyjemności i drobne irytacje

Na początku książki każda pora roku otrzymuje własną najpiękniejszą chwilę. Wiosną jest to świt, latem noc, jesienią wieczór, a zimą wczesny poranek. Shōnagon zatrzymuje się przy świetlikach w ciemności i przy ogniu rozpalanym podczas zimowego chłodu.

Przygląda się też temu, co psuje przyjemność. Wśród irytujących drobiazgów wymienia włos na kamieniu służącym do rozcierania tuszu. Szczekający pies potrafi z kolei zakłócić sekretną wizytę kochanka, więc nawet wytworny dwór ma swoje bardzo przyziemne kłopoty.

Inne notatki dotyczą rzeczy przywołujących przeszłość, na przykład zeszłorocznego papierowego wachlarza. Autorka nie potrzebuje wielkiego wydarzenia, żeby zatrzymać wspomnienie. Przedmiot, odgłos albo krótka rozmowa wystarczają jej do opisania chwili.

Gość pod wielkim parasolem

Jedna z anegdot zaczyna się od porannej uwagi dworzanki. Widziała wychodzącego mężczyznę, nad którym sługa trzymał parasol, i uznała, że nie powinno go tam być. Shōnagon rozpoznaje w opisie własnego gościa, a wieść o wizycie dociera do cesarzowej.

Teishi przesyła jej rysunek wielkiego parasola z literacką aluzją. Autorka odpowiada obrazkiem ulewy i żartobliwym komentarzem, zamiast wdawać się w poważne tłumaczenia.

W tej scenie plotka staje się pretekstem do wymiany dowcipów między damą dworu a jej patronką.

Ostre sądy damy dworu

W innych notatkach pojawiają się mniej przyjemne skutki niedyskrecji. Shōnagon opisuje kłopotliwą sytuację, gdy dziecko słyszy surową opinię o kimś i powtarza ją tej osobie. Z pozoru niewinna obecność małego słuchacza może więc sprawić, że prywatna rozmowa przestaje być prywatna.

Sama autorka potrafiła oceniać ludzi bardzo ostro. Bywała bezwzględna wobec tych, których uważała za gorzej wykształconych lub stojących niżej w społecznej hierarchii.

Jej książka pokazuje upodobania kobiety z elitarnego otoczenia, a nie codzienne życie wszystkich mieszkańców Japonii.

Shōnagon również nie uniknęła krytyki. Murasaki Shikibu, autorka "Opowieści o Genjim", zarzucała jej w swoim dzienniku zarozumiałość i błędy w pisaniu po chińsku. To ostra opinia drugiej pisarki, lecz nie dowód na bezpośrednią kłótnię obu kobiet.

Teishi zmarła przy porodzie w 1000 roku, a dalsze losy Shōnagon pozostają słabo znane. Nie da się też odtworzyć z pewnością pierwotnej kolejności wszystkich jej notatek, przekazywanych w kolejnych kopiach. Zachowała się za to książka, w której dwór można oglądać przez rozmowy, małe niezręczności i szczegóły zauważone przez jedną z jego uczestniczek.

Wybrane dla Ciebie