Miał być księciem. Do dziś nie wyjaśniono jego pochodzenia

Nieznany chłopiec przyniósł do Norymbergi list i opowiadał o latach spędzonych w zamknięciu. Wkrótce zaczęto widzieć w nim zaginionego następcę tronu. Za wyjaśnienie jego pochodzenia król Bawarii wyznaczył nagrodę.

Kaspar Hauser na pastelowym portrecie z około 1830 roku. Kaspar Hauser na pastelowym portrecie z około 1830 roku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Chłopiec z listem do oficera

26 maja 1828 roku na norymberskim Unschlittmarkt zauważono około szesnastoletniego chłopca. Poruszał się niezręcznie, mówił niewiele i niemal nie odpowiadał na pytania o siebie. Potrafił jednak napisać swoje nazwisko: Kaspar Hauser.

Przyniósł list zaadresowany do oficera kawalerii. Autor twierdził, że wychował chłopca w odosobnieniu. Do pisma dołączono karteczkę rzekomo napisaną przez matkę, przedstawiającą przybysza jako syna zmarłego kawalerzysty.

Hauser opowiadał o wieloletnim pobycie w ciasnym pomieszczeniu. Według jego relacji dostawał chleb i wodę, a z ludźmi niemal się nie stykał. Ani tej opowieści, ani życiorysu podanego w dokumentach nie udało się potwierdzić.

Norymberskie władze zajęły się przybyszem i ogłosiły poszukiwania informacji o jego przeszłości. Zainteresowani przychodzili go oglądać. Wiadomość o chłopcu bez znanej rodziny szybko rozeszła się po Europie.

Opiekunowie szukają odpowiedzi

Hauser zamieszkał u nauczyciela Georga Friedricha Daumera. Uczył się, robił zapiski i rysował. Goście nadal przychodzili poznać młodzieńca, który miał dorastać niemal bez kontaktu z ludźmi.

Król Bawarii wyznaczył dziesięć tysięcy guldenów nagrody za wyjaśnienie pochodzenia chłopca. Sprawą zainteresował się również brytyjski arystokrata, lord Stanhope. Ani nagroda, ani pomoc wpływowych opiekunów nie przyniosły pewnej odpowiedzi na pytania o pochodzenie chłopca i tożsamość jego rodziców.

W 1829 roku znaleziono go z raną głowy. Hauser mówił o napaści nieznajomego, którego jednak nie odnaleziono. Jedni uwierzyli w tajemniczych prześladowców, inni podejrzewali oszustwo.

W 1831 roku młodzieniec przeniósł się do Ansbach. Zamieszkał w domu nauczyciela i pracował w sądzie. Pytania o jego przeszłość pozostawały bez odpowiedzi.

Legenda o podmienionym księciu

Najbardziej niezwykła wersja jego losów prowadziła do wielkoksiążęcej rodziny z Badenii. Hauser miał być synem Karola i Stefanii. Ich syn urodził się we wrześniu 1812 roku i zmarł jako niemowlę.

Według pogłoski następcę tronu podmieniono na umierające dziecko, by zmienić kolejność dziedziczenia. Prawdziwy syn pary miał dorastać w ukryciu i pojawić się po latach jako Kaspar Hauser. Historia o zamknięciu zyskiwała w tej wersji wyjaśnienie, a chłopiec otrzymywał książęcą rodzinę i wrogów.

Nie zgadzała się jednak nawet data narodzin. Karteczka dołączona do listu podawała 30 kwietnia 1812 roku, podczas gdy badeński książę urodził się we wrześniu. Daty z karteczki także nie udało się potwierdzić.

Rana w parku w Ansbach

14 grudnia 1833 roku Hauser wrócił z parku w Ansbach z raną kłutą. Opowiadał o nieznajomym, który obiecał mu wiadomości o rodzicach. Zmarł trzy dni później.

Okoliczności śmierci pozostały niejasne. Zwolennicy wersji o zamachu widzieli w niej próbę uciszenia niewygodnego człowieka, a ich przeciwnicy podejrzewali samookaleczenie. Podobnie jak wcześniejsza rana głowy, także śmiertelne zranienie podsycało spór o prawdziwość opowieści Hausera.

Legenda o zaginionym księciu łączyła list, rzekome więzienie i tajemnicze rany w jedną historię o spisku. Hauser nie był jednak zaginionym synem Karola i Stefanii, wielkoksiążęcej pary z Badenii, a tożsamość jego rodziców pozostaje nieznana. Na nagrobku w Ansbach zapisano słowa o nieznanym urodzeniu i tajemniczym zgonie.

Wybrane dla Ciebie