Wdowa po sekretarzu króla
Urodziła się w Wenecji, najpewniej w 1364 roku. Jej ojciec, Tommaso da Pizzano, studiował medycynę w Bolonii, a Karol V ściągnął go do Paryża jako lekarza i astrologa. Rodzina dołączyła do niego około 1368 roku, a mała Christine dostała od ojca staranniejsze wykształcenie, niż było wtedy w zwyczaju.
Jako piętnastolatka, w 1379 lub 1380 roku, wyszła za Étienne'a du Castel, królewskiego sekretarza. Śmierć Karola V w 1380 roku podkopała pozycję jej ojca, który zmarł w niedostatku około 1387 roku. Niedługo potem zakaźna choroba zabrała Étienne'a, a obaj bracia Christine wrócili do Italii.
W Paryżu Christine musiała odtąd sama prowadzić dom. O spadek po ojcu oraz o kapitał i zaległe pensje męża walczyła w sądach. Spory z nieuczciwymi dłużnikami ciągnęły się latami i przyniosły jej dalsze straty.
Ballady dla dworu
Najpierw wróciła do nauki i czytała historyków oraz poetów. Około 1394 roku zaczęła pisać sama, przede wszystkim ballady, także o stracie męża.
Jedna z nich otwiera się wersem Seulete suy et seulete vueil estre, czyli "Sama jestem i sama chcę być".
Dwór lubił jednak wiersze o miłości, więc Christine pisała i takie, choć wdowie łatwo było zarzucić lekkomyślność. W jednej z ballad zastrzegła, że utwory miłosne nie opowiadają o jej uczuciach, i zdała się na osąd mądrych poetów.
Sukces pierwszych utworów i zainteresowanie, jakie wzbudzała jako autorka, pozwoliły jej utrzymywać się z literatury.
Zapłata od książąt
Do jej mecenasów należeli Ludwik Orleański, Jan de Berry, Filip Śmiały, król Karol VI i królowa Izabela Bawarska. Christine nie stawiała na jednego protektora. Zlecała liczne odpisy swoich dzieł, by ofiarować je książętom i możnym, a ten sam utwór potrafiła zadedykować kilku osobom.
Janowi de Berry ofiarowała niemal wszystkie swoje dzieła, kilka z nich w Nowy Rok. Książę zapłacił jej 200 écu za zbiór ballad i poematów, przepisany i bogato ilustrowany.
Filip Śmiały, książę Burgundii, zamówił u niej żywot Karola V, ale zmarł, zanim skończyła pracę. Gotowe dzieło przyjął jego syn, Jan bez Trwogi, i 20 lutego 1406 roku wypłacił jej 100 écu za dwie księgi. W rachunkach dworu zapisano, że pieniądze dano także z litości, jako jałmużnę na wydanie za mąż ubogiej krewnej Christine.
Mecenasa miała również w Anglii. Hrabia Salisbury zabrał tam w 1397 roku jej starszego syna, Jeana du Castel, a później opiekę nad chłopcem przejął król Henryk IV. Władca namawiał też samą Christine do przyjazdu, ale bez skutku.
Własna pracownia kopistów
Christine nie poprzestała na pisaniu. Prowadziła własną pracownię i działała jak średniowieczny libraire, czyli wydawca, który pomnaża egzemplarze dzieła i pilnuje ich obiegu. Zatrudniała znakomitych iluminatorów, a do dziś przetrwały co najmniej 54 rękopisy uznawane za przepisane albo poprawione jej ręką.
W rękopisie "Wizji Christine", alegorycznej opowieści o jej życiu, zachowały się poprawki przypisywane autorce. To uzupełnienia na marginesie i między wierszami oraz spis treści dopisany czerwonym atramentem. Zdobnik, który pracował nad tą księgą, w latach 1403-1406 ozdobił jedenaście rękopisów z pracowni Christine.
Na zamówienie królowej Izabeli Bawarskiej przygotowała pod własnym nadzorem największy zachowany zbiór swoich utworów i wręczyła go na początku 1414 roku. W blisko 400-kartowej księdze widać ślady kłopotów, bo zabrakło miejsca na część nagłówków, a niektóre karty dodano lub usunięto.
Badacze spierają się, czy dużą część tekstu przepisała sama autorka.
Ucieczka z Paryża
Pisarka żyła z hojności książąt, którzy coraz ostrzej walczyli o władzę. Po zabójstwie Ludwika Orleańskiego w 1407 roku zwróciła się ku dworowi burgundzkiemu, a w 1418 roku musiała uciekać z Paryża zajętego przez Burgundczyków sprzymierzonych z Anglikami.
Schroniła się w klasztorze, najpewniej w Poissy, gdzie przebywała jej córka. Syn Jean zmarł w 1425 roku.
Ostatni znany utwór, poemat na cześć Joanny d'Arc, napisała w lipcu 1429 roku i zapewne niedługo potem zmarła.
Dziś uchodzi za pierwszą piszącą po francusku kobietę, która żyła z pióra. Bez pracowni, w której dla zarobku mnożyła egzemplarze swoich dzieł, jej teksty najpewniej nie przetrwałyby do naszych czasów.