Wszedł do sypialni Elżbiety II. Tak zwiódł ochronę

Rankiem 9 lipca 1982 roku Michael Fagan dostał się do Pałacu Buckingham i wszedł do sypialni Elżbiety II. Królowa próbowała wezwać pomoc, lecz ochrona nie zareagowała od razu.

Elżbieta IIElżbieta II
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 2.0 | Scottish Government

Intruz w prywatnych apartamentach

Fagan wspiął się na zewnętrzną część pałacowego kompleksu, dotarł na dach i wszedł do budynku przez okno. Następnie przemieszczał się po wnętrzach, aż znalazł drogę do prywatnych apartamentów monarchini.

Po drodze przeszedł przez kilka stref, w których zabezpieczenia powinny były go zatrzymać.

Elżbieta II uruchomiła dostępne środki alarmowe, ale pomoc nie nadeszła natychmiast. Dopiero interwencja personelu pozwoliła wyprowadzić Fagana z sypialni i przekazać go policji. Królowa nie odniosła obrażeń.

Wtargnięcie skompromitowało ochronę jednej z najlepiej strzeżonych osób w kraju. Minister spraw wewnętrznych William Whitelaw przyznał w parlamencie, że zawiodły zarówno zabezpieczenia techniczne, jak i ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo monarchini.

Sprzeczne relacje o spotkaniu

Wczesne doniesienia prasowe przedstawiały spotkanie niemal jako niecodzienną audiencję. Pisano, że Fagan usiadł blisko królowej i przez dłuższy czas z nią rozmawiał.

Obraz monarchini rozmawiającej z nieproszonym gościem w swojej sypialni utrwalił się w kulturze popularnej.

Nie jest to jednak pewny opis wydarzeń. Po latach Fagan zaprzeczał, jakoby odbył z Elżbietą II długą rozmowę. Ona sama nie przedstawiła publicznie szczegółowej relacji ze spotkania.

Jego przebieg pozostaje więc niejasny, a przypisywane im dialogi nie mają równie mocnego potwierdzenia jak samo wtargnięcie.

Źle ustawione alarmy i zaniedbania policji

Dochodzenie prowadził zastępca komisarza londyńskiej policji John Dellow. Ustalono, że jedną z wiązek alarmowych ustawiono w niewłaściwym miejscu, a drugiej nie wyregulowano prawidłowo.

Części dostępnych urządzeń nie używano lub nie sprawdzano ich wskazań.

Raport wskazywał jednak, że podstawową przyczyną zdarzenia były zaniedbania policjantów. Funkcjonariusze nie reagowali wystarczająco sprawnie i nie wykonywali swoich obowiązków z należytą starannością.

Dochodzenie ujawniło również braki w nadzorze nad ich pracą. Odpowiedzialność nie ograniczała się zatem do osób pełniących służbę na poszczególnych posterunkach.

Z ustaleń wynikało, że właściwe wykorzystanie istniejących zabezpieczeń pozwoliłoby zatrzymać Fagana, zanim dotarł do prywatnej części pałacu.

Do wtargnięcia doprowadziła cała seria usterek i przeoczeń, a nie awaria jednego urządzenia. Problemem był zarówno stan zabezpieczeń, jak i sposób, w jaki korzystała z nich ochrona.

Wtargnięcie a odpowiedzialność karna

Sprawa ujawniła także problem z przepisami. Samo wejście do pałacu bez pozwolenia nie było wówczas automatycznie przestępstwem. Zatrzymanie Fagana nie oznaczało więc, że samo wtargnięcie do królewskiej rezydencji wystarczy do wydania wyroku skazującego.

Później stanął przed sądem pod zarzutem włamania związanego z wcześniejszym wejściem do pałacu. Został uniewinniony. Ten proces dotyczył jednak innego zdarzenia niż pojawienie się w sypialni Elżbiety II 9 lipca.

Uniewinnienie nie oznaczało, że wtargnięcie do prywatnych apartamentów monarchini uznano za błahe. Przypadek Fagana wywołał presję na zmianę przepisów. Oprócz nieskutecznej ochrony trzeba było zająć się tym, jakie środki prawne pozwalały reagować na podobne naruszenia.

Zmiany w ochronie rodziny królewskiej

Po dochodzeniu szef okręgu policyjnego zrezygnował ze stanowiska. Inspektora odpowiedzialnego za pałac przeniesiono, a wobec czterech innych funkcjonariuszy wszczęto postępowania dyscyplinarne. Konsekwencje objęły więc również osoby odpowiadające za organizację i nadzór nad ochroną rezydencji.

Zwiększono obsadę ochrony oraz poprawiono rozmieszczenie i testowanie urządzeń. Utworzono też jednolity pion odpowiedzialny za bezpieczeństwo rodziny królewskiej, podlegający wspólnemu kierownictwu.

Wybrane dla Ciebie