Trzy zabójstwa
Wieczorem 25 kwietnia 1978 roku w jednym z domów w Kansas City zastrzelono Sherrie Black, Larry’ego Ingrama i Johna Walkera. Czwarta osoba, Cynthia Douglas, została ranna w nogę.
Kobieta przeżyła, ponieważ po postrzale przestała się poruszać i udawała martwą. Gdy napastnicy opuścili budynek, zdołała uciec i wezwać pomoc.
Douglas stała się najważniejszym świadkiem w śledztwie. To ona wskazała Kevina Stricklanda jako jednego z uczestników napadu.
Osiemnastolatek od początku zaprzeczał. Twierdził, że spędził wieczór przed telewizorem i rozmawiał przez telefon.
Na miejscu zabójstwa nie zabezpieczono żadnego materialnego dowodu prowadzącego do Stricklanda. Nie należał do niego także odcisk palca znaleziony na porzuconej strzelbie.
Mimo to sprawa została zbudowana głównie na rozpoznaniu dokonanym przez ranną i wstrząśniętą Douglas.
Pierwsza ława nie potrafiła go skazać
Pierwszy proces nie zakończył się wyrokiem. Jedyny czarnoskóry członek ławy przysięgłych nie był przekonany o winie oskarżonego, dlatego przysięgli nie osiągnęli jednomyślności.
Prokuratura doprowadziła do ponownego procesu.
Tym razem w składzie ławy nie znalazł się żaden Afroamerykanin. W 1979 roku Strickland został uznany za winnego.
Otrzymał karę dożywotniego więzienia. O warunkowe zwolnienie mógł ubiegać się dopiero po 50 latach.
Sąd Najwyższy Missouri odrzucił apelację w następnym roku. Młody skazany rozpoczął więc odsiadkę, która miała objąć niemal całe jego dorosłe życie.
Brak fizycznych śladów i niezgodny z nim odcisk palca nie wystarczyły do podważenia zeznań jedynej ocalałej.
Świadkini próbowała odwołać swój błąd
Z czasem Cynthia Douglas zaczęła mówić rodzinie i znajomym, że wskazała niewłaściwego człowieka. Twierdziła, że podczas okazania znajdowała się pod silną presją policjantów.
Była młoda, ranna i przerażona. Jak później wyjaśniała, wybrała osobę, która wydała jej się podobna do jednego z napastników.
Jej późniejsze oświadczenia podważały jedyny bezpośredni dowód wykorzystany przeciwko Stricklandowi. Sąd przez wiele lat nie reagował jednak w sposób, który doprowadziłby do jego zwolnienia.
Niewinność skazanego potwierdzali również Kilm Adkins i Vincent Bell. Obaj przyznali się do udziału w napadzie i konsekwentnie zapewniali, że Stricklanda nie było z nimi na miejscu zbrodni.
Ich własne wyroki były znacznie łagodniejsze.
Każdy z nich otrzymał po 20 lat więzienia, lecz obaj opuścili zakłady karne przed upływem dekady. Strickland pozostawał za kratami długo po tym, gdy faktyczni uczestnicy zabójstwa wrócili na wolność.
Douglas zmarła, zanim jej wycofane zeznania doprowadziły do uchylenia wyroku.
Sąd uwolnił go po 42 latach
Przełom nastąpił dopiero w listopadzie 2021 roku. Podczas trzydniowego posiedzenia sąd ponownie przeanalizował podstawy dawnego oskarżenia.
Nie było nowych dowodów potwierdzających udział Stricklanda w zabójstwach. Główny materiał przeciwko niemu nadal stanowiło wskazanie Douglas, które sama później odwołała.
23 listopada sędzia James Welsh uchylił wyrok i nakazał natychmiast zwolnić skazanego.
Strickland opuszczał więzienie na wózku inwalidzkim. Miał 62 lata, zaawansowane nadciśnienie i kilka przebytych zawałów serca.
Z zakładu karnego pojechał na cmentarz. Jego matka, która przez lata czekała na oczyszczenie syna z zarzutów, zmarła kilka miesięcy przed jego uwolnieniem.
Pierwsza noc w zwykłym domu nie przyniosła mu natychmiastowego spokoju. Codzienne odgłosy budziły niepokój, ponieważ po ponad czterech dekadach w celi świat poza więzieniem stał się obcym miejscem.
Wolność nie mogła zwrócić mu młodości, zdrowia ani czasu z najbliższymi. Kevin Strickland wyszedł z więzienia jako najdłużej niesłusznie osadzony człowiek w historii stanu Missouri.