Dziecko wygnańca
Mieszko Bolesławowic był jedynym synem Bolesława II Szczodrego oraz nieznanej z imienia kobiety, Niemki lub Rusinki. Przyszedł na świat w 1069 roku, najprawdopodobniej w Krakowie. Tam też spędził pierwsze lata życia, o których nie wiemy absolutnie nic.
Sielanka dzieciństwa skończyła się gwałtownie, gdy chłopiec miał zaledwie dziesięć lat. Jego ojciec, król Bolesław Śmiały, popadł w konflikt z biskupem krakowskim Stanisławem, którego kazał okrutnie zgładzić. Zbrodnia ta uruchomiła falę oburzenia i doprowadziła do upadku monarchy.
W 1079 roku Mieszko wraz z rodzicami musiał udać się na przymusową emigrację do państwa rządzonego przez przychylnych Piastom Arpadów, czyli na Węgry. Był to bez wątpienia trudny czas dla królewicza, który nie potrafił pogodzić się z okrutnym losem, jaki spotkał jego rodzinę.
Z czasem chłopiec przywykł do nowej sytuacji. Nie miał zresztą innego wyjścia, zwłaszcza po śmierci ojca w 1081 roku, która była dla niego kolejnym ciosem w ciągu zaledwie kilku lat.
Wychowany przez świętego króla
Po śmierci Bolesława Śmiałego osieroconym chłopcem zaopiekował się węgierski król Władysław, późniejszy święty. Zdaniem Galla Anonima monarcha ten nie tylko przygarnął Mieszka, ale wręcz wychowywał go i kochał jak własnego syna.
Dla młodego Piasta, który w krótkim czasie stracił ojczyznę i ojca, opieka potężnego władcy musiała być ratunkiem. Na obcym dworze, z dala od kraju przodków, znalazł namiastkę rodzinnego ciepła i bezpieczeństwa. Tam też dorastał, przygotowując się do dorosłego życia.
Nieoczekiwany zwrot nastąpił w 1086 roku. Według Galla Anonima Mieszko powrócił wówczas do ojczyzny, zachęcony przez stryja Władysława Hermana, który przejął rządy w Polsce po swoim wygnanym bracie. Z przebiegu wydarzeń wynika, że królewicz długo się nie namyślał przed przyjęciem zaproszenia.
Wielu historyków sądzi, że Władysław Herman wydzielił bratankowi własną dzielnicę, dopuszczając go tym samym do udziału w rządach. Przypuszczalnie była to Małopolska, skąd było najbliżej do przyjaznych Mieszkowi Węgier. Na swoją siedzibę królewicz obrał Kraków.
Dlaczego do tego doszło?
Powody powrotu Mieszka do kraju pozostają niejasne. Przez pewien czas popularna była hipoteza, że węgierski król Władysław Święty po prostu zmusił do tego Hermana, grożąc zbrojną wyprawą na Kraków. Opierano się przy tym na XIV-wiecznej węgierskiej "Kronice ilustrowanej", źródle jednak na tyle późnym, że budzącym poważne wątpliwości.
Z czasem nawet zwolennicy tej wersji się z niej wycofali, bo żaden wcześniejszy przekaz jej nie potwierdza. Bardziej przekonująca wydaje się inna możliwość. Władysław Święty mógł nie wysyłać na Kraków całej armii, lecz wystarczyło, że wywarł na Hermanie nacisk dyplomatyczny podparty demonstracją siły.
Pojawienie się sporego oddziału węgierskich rycerzy przy polskiej granicy, spalenie kilku pogranicznych wsi czy wysłanie ostrzegawczego listu w odpowiednim tonie mogło zdziałać naprawdę wiele. Herman, stojąc przed perspektywą upokarzającego ustępstwa, mógł wybrać rozwiązanie ratujące twarz i sam publicznie ogłosić, że to on zaprasza bratanka do powrotu.
Ludzie wtajemniczeni w kulisy doskonale wiedzieli, co za tym stoi, lecz formalnie książę wyszedł z sytuacji z honorem. W polityce średniowiecznej pozory liczyły się nieraz bardziej niż fakty, a umiejętność zachowania twarzy w trudnym położeniu była sztuką, którą Herman najwyraźniej opanował do perfekcji.
Wesele, które szybko zamieniło się w żałobę
W 1088 roku, z inicjatywy stryja, Mieszko Bolesławowic ożenił się z nieznaną z imienia księżniczką ruską. Zdaniem piętnastowiecznego dziejopisa Jana Długosza wybranką Piasta była Eudoksja, siostra księcia kijowskiego Świętopełka.
Współcześni historycy skłaniają się jednak ku temu, że księżniczka nosiła imię Katarzyna i była córką Wsiewołoda.
Małżeństwo to wpisywało się w politykę zacieśniania więzi z Rusią i miało zapewne umocnić pozycję młodego królewicza. Mieszko, mający wówczas niespełna dwadzieścia lat, zdawał się stać u progu obiecującej kariery. Posiadał własną dzielnicę, zaplecze polityczne i poparcie poddanych.
Młoda para nie nacieszyła się sobą długo. Mieszko Bolesławowic zmarł zaledwie kilka miesięcy po ślubie, najprawdopodobniej na początku stycznia 1089 roku.
Miał wówczas zaledwie dwadzieścia lat. Według wszelkiego prawdopodobieństwa jego ciało spoczęło w Tyńcu pod Krakowem.
Tak zakończyło się krótkie życie człowieka, który od dziecka doświadczał kolejnych ciosów losu. Wygnanie, śmierć ojca, lata na obczyźnie, wreszcie powrót i nadzieja na lepsze jutro, którą przerwała nagła śmierć.
A okoliczności tego zgonu były na tyle podejrzane, że do dziś rozpalają wyobraźnię historyków. Bo wszystko wskazuje na to, że młody Piast nie umarł śmiercią naturalną.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026). Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.