Wyrok na Włostowica
Piotr Włostowic, wojewoda księcia Władysława Wygnańca, popadł w niełaskę z dwóch powodów. Po pierwsze, swoją dwuznaczną polityką balansowania między seniorem a jego młodszymi braćmi naraził się na zarzut zdrady.
Po drugie, śmiertelnie obraził dumną żonę księcia, Agnieszkę, gdy podczas polowania zażartował o jej rzekomej niewierności. Urażona księżna przekonała męża, że palatyn planuje bunt i zamach na jego życie.
Dla domniemanego zdrajcy zawsze przewidywano karę i nie inaczej było w tym przypadku. Problem polegał na tym, że Włostowic cieszył się powszechnym szacunkiem i dysponował znaczną liczbą zbrojnych. Otwarta wojna z tak potężnym możnym nie uśmiechała się Władysławowi, który wolał kierować swoje rycerstwo przeciwko wciąż niepokonanym braciom niż przeciwko palatynowi.
Rozwiązaniem tego problemu miało być potajemne porwanie Piotra i dostarczenie go prosto na książęcy dwór. Realizacji tej misji podjął się zaufany rycerz Agnieszki imieniem Dobek.
Aby zachęcić go do działania i zapewnić jego milczenie, obiecano mu w nagrodę liczne włości, które zamierzano w przyszłości skonfiskować palatynowi. Dla Dobka perspektywa łatwego wzbogacenia była tak nęcąca, że przyjął ofertę bez wahania.
Podstęp na weselu
Moment na realizację intrygi wybrano niezwykle starannie. Dobek przybył na Śląsk w trakcie przygotowań do ślubu syna palatyna, Świętosława, z córką księcia połabskiego Jaksy z Miechowa. Do porwania doszło w podwrocławskim Ołbinie albo, według innych przekazów, w samym Wrocławiu.
Dobka wraz z jego świtą przyjęto z najwyższymi honorami, niczego nie podejrzewając. Pozwolono im wypocząć po podróży, nakarmiono i napojono, a na ich cześć zorganizowano obfitą kolację, suto zakrapianą najlepszymi trunkami. Gdy uczta dobiegła końca, wszyscy udali się na spoczynek w miejscu przygotowanym przez gościnnego Włostowica.
Dobek jednak tej nocy nie spał albo spał bardzo krótko, bo wstał skoro świt. Razem z nim podnieśli się jego ludzie, którzy zaskoczyli śpiących jeszcze dworzan i straże palatyna. Po kolei obezwładniono wszystkich, którzy próbowali stawić opór.
Na końcu przyszła kolej na samego Piotra. Palatyn już nie spał, bo obudziły go krzyki dochodzące z zewnątrz. Jeśli wierzyć źródłom, sam otworzył drzwi przed Dobkiem, który go o to poprosił, a następnie zrzucił z siebie pospiesznie nałożoną zbroję i odłożył na bok miecz, który zwykł dobywać w chwili zagrożenia. Stał się w ten sposób całkowicie bezbronny.
Napad o świcie
Bezbronnego palatyna oprawcy dopadli niczym baranka prowadzonego na rzeź. Piotr nie miał w starciu z bandą złoczyńców żadnych szans.
Po krótkiej szamotaninie powalono go na ziemię i skrępowano powrozami. To samo spotkało jego dziewiętnastoletniego syna Świętosława, który próbował ratować ojca.
Obu związanych jeńców uprowadzono i dostarczono zleceniodawcom. Dwór Piotra złupiono doszczętnie i puszczono z dymem. W jednej chwili najpotężniejszy możnowładca w kraju został pojmany we własnym domu, na oczach gości zebranych na weselu jego syna.
Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Gdy skrępowanych jeńców przyprowadzono przed oblicze pary książęcej, Agnieszka nie posiadała się z radości. Wykrzyczała w stronę Piotra, by teraz odebrał to, na co zasłużył, on, który ośmielił się nagadać jej mężowi ohydnych rzeczy. Dodała złowieszczo, że nadchodzi godzina kary.
Oślepienie i wyrwany język
Palatyna wtrącono do lochu niczym największego zbrodniarza i poddano torturom. Za namową kipiącej nienawiścią Agnieszki książę Władysław zgodził się wyłupać więźniowi oczy.
Na tym jednak nie poprzestano. Oszołomionemu mężczyźnie próbowano dodatkowo wyrwać język.
Tu jednak kat okazał się niewprawny. Piotr, czując, co go czeka, zaczął się gwałtownie miotać, a oprawca, niemający doświadczenia w tym okrutnym rzemiośle, uciął mu jedynie część języka. Dzięki temu palatyn mógł później wciąż mówić, choć z wielkim trudem.
Okaleczonego Włostowica pozbawiono na koniec majątku i wygnano z kraju wraz z rodziną. W krótkim czasie z najbogatszego i najpotężniejszego człowieka w państwie stał się nikim, ograbionym ze wszystkiego, nawet z godności. Człowiek, który niegdyś porywał ruskich książąt i zbijał fortuny, sam stał się ofiarą książęcej zemsty.
Para książęca mogła czuć się zwycięsko. Agnieszka pomściła zniewagę, a Władysław pozbył się domniemanego zdrajcy. Triumf okazał się jednak złudny i krótkotrwały. Okrucieństwo, jakiego dopuścili się wobec powszechnie szanowanego palatyna, miało wkrótce obrócić się przeciwko nim samym.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026). Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.