Zamknął ją w wieży, a potem zabił. Zagadka śmierci Ludgardy

Zmarła nagle, w wieku zaledwie dwudziestu dwóch lat, a prosty lud od razu uznał, że to mąż kazał ją zabić. Wokół śmierci Ludgardy przez wieki narosły mrożące krew w żyłach opowieści. Czy Przemysł II naprawdę zamordował własną żonę?

Zamknął ją w wieży, a potem zabił. Zagadka śmierci LudgardyZamknął ją w wieży, a potem zabił. Zagadka śmierci Ludgardy
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Nagła śmierć młodej księżnej

Pod koniec 1283 roku, po dziesięciu latach małżeństwa, Ludgarda niespodziewanie zmarła. Odeszła w bardzo młodym wieku, licząc około dwudziestu dwóch lat. Pogrzeb odbył się 15 grudnia w Gnieźnie, gdzie jej ciało spoczęło w tamtejszej katedrze.

Księżną żegnały tłumy wstrząśniętych ludzi. Wśród żałobników znalazł się również jej małżonek, który zadbał o uroczysty pogrzeb. Pozornie wszystko wyglądało więc tak, jak powinno, czyli mąż opłakiwał przedwcześnie zmarłą żonę i wyprawił jej godny pochówek.

Problem w tym, że ostatnie lata małżeństwa Przemysła i Ludgardy były dalekie od zgody. Księżna, obarczana winą za bezpłodność związku, została wcześniej odsunięta przez męża i odesłana do Gniezna.

O tej separacji wiedziano powszechnie, dlatego nagła śmierć odtrąconej kobiety natychmiast wzbudziła podejrzenia.

Plotka, która urosła do legendy

Niespodziewane odejście Ludgardy rozpaliło wyobraźnię prostego ludu, który nie chciał uwierzyć w naturalną śmierć księżnej. Szybko zaczęto obwiniać Przemysła II o jej zamordowanie. Skoro mąż nie krył wcześniej niechęci do bezpłodnej żony, wydawało się oczywiste, że to on stoi za jej śmiercią.

Późniejsi kronikarze podchwycili te pogłoski i przelali je na pergamin, a czego nie wiedzieli, to sobie dopowiadali. W ciągu kolejnych stuleci powstało mnóstwo teorii o tym, jak miała umrzeć Ludgarda, często wzajemnie się wykluczających. Jedni twierdzili, że Przemysł zabił księżną własnoręcznie, inni, że jedynie zlecił zbrodnię.

Wersje różniły się też co do sposobu zabójstwa. Według rozmaitych przekazów księżnę otruto, zagłodzono, zasztyletowano, uduszono lub poderżnięto jej gardło.

Szesnastowieczny kronikarz pomorski Thomas Kantzow utrzymywał, że Ludgardę udusiły sznurem przekupione przez księcia służące, będące jego kochankami. Z kolei kanonik z Trzemeszna zanotował makabryczną wersję o zmiażdżeniu księżnej kamieniami.

Mroczna opowieść wędrownego barda

Najbardziej dramatyczną wersję wydarzeń przedstawił turyński kronikarz Ernest Kirchberg, zmarły w 1379 roku. W rymowanym utworze opisał, jak Przemysł, namówiony rzekomo przez swoją matkę Elżbietę, zażądał od Ludgardy rozwodu. Księżna miała odmówić, powołując się na nienaruszalność sakramentu małżeństwa, co doprowadziło księcia do furii.

Według tej opowieści Przemysł zamknął żonę w wieży, licząc, że zmieni zdanie. Gdy to nie nastąpiło, chwycił sztylet i dźgnął nim małżonkę, a służba dokończyła dzieła, dusząc konającą kobietę ręcznikami.

Kirchberg jako twórca spisał się znakomicie, tworząc kunsztowną i przejmującą opowieść. Kłopot w tym, że jego poemat, mimo walorów literackich, roi się od błędów.

Matka Przemysła nie mogła bowiem namówić go do zbrodni, bo zmarła już w 1265 roku, czyli niemal dwie dekady przed śmiercią Ludgardy. Kirchberg, zamiast trzymać się faktów, skupił się na opisie uczuć, takich jak miłość i nienawiść, dowolnie przeinaczając rzeczywistość.

Świadectwo Długosza i ludowa pieśń

O śmierci Ludgardy pisał w XV wieku także Jan Długosz, najsłynniejszy z polskich kronikarzy. Według niego księżna, przeczuwając, że mąż przeznaczył ją na śmierć, ze łzami błagała, by darował je życie. Ostatecznie jednak – jak stwierdził kronikarz – tak się nie stało.

Aby uwiarygodnić swoją relację, Długosz powołał się na jakieś pieśni ludowe, które właśnie o tym mówiłu. Kłopot w tym, że takie pieśni, o ile w ogóle powstały, mogły z czasem ulec zniekształceniu pod wpływem treści dopowiadanych przez kolejnych ludzi. To, co Długosz ewentualnie usłyszał, mogło więc diametralnie różnić się od tego, co opowiadano pod koniec XIII wieku.

W ten sposób wokół śmierci Ludgardy narosła legenda, w której trudno odróżnić fakty od domysłów. Wszystkie najmroczniejsze wersje, od sztyletu po uduszenie ręcznikami, miały jednak wspólną cechę, bo żadna nie znajdowała potwierdzenia w źródłach powstałych za życia Przemysła.

Źródło

Okładka książki KRYMINALNE DZIEJE PIASTÓW
Okładka książki KRYMINALNE DZIEJE PIASTÓW © Licencjodawca

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026). Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie