Lekarstwo było pod ręką. Marynarze nadal umierali

Przez trzy stulecia epoki żagli największym wrogiem marynarzy często nie był wróg ani sztorm. Był nim szkorbut. Choroba zaczynała się od osłabienia, potem krwawiły dziąsła, wypadały zęby, a stare rany otwierały się na nowo. Zanim odkryto skuteczną metodę zapobiegania, zabiła setki tysięcy ludzi na morzu.

Dziewczynka ze szktorbutowym językiem Dziewczynka ze szktorbutowym językiem
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons

Wróg, którego nie było widać

Kiedy w 1499 roku wyprawa Vasco da Gamy wróciła z Indii, z około 170 członków załogi przeżyło zaledwie 54. Większości nie zabiły sztormy ani walki, lecz szkorbut. Choroba przez stulecia towarzyszyła najdłuższym morskim wyprawom.

Podobny los spotkał ludzi komodora George'a Ansona. Z ekspedycji, która opłynęła świat w latach 1740–1744, do kraju wróciła tylko część załogi, a największe żniwo zebrał właśnie szkorbut.

Na pokładach statków przez wiele miesięcy jadano głównie suchary, solone mięso, groch i produkty, które można było długo przechowywać. Świeże owoce i warzywa kończyły się już na początku rejsu. Organizm stopniowo tracił zapasy witaminy C, niezbędnej do odbudowy tkanek.

Najpierw pojawiało się osłabienie i ból mięśni. Później krwawiły dziąsła, wypadały zęby, stare rany potrafiły otworzyć się na nowo, a skóra pokrywała się ciemnymi plamami. Bez leczenia choroba prowadziła do wyniszczenia organizmu i śmierci.

Trop, który ignorowano

Sposób na szkorbut pojawiał się w relacjach żeglarzy na długo przed tym, zanim medycyna potrafiła go wyjaśnić. Już przed wiekami niektóre załogi zauważały, że świeże owoce i rośliny pomagają podczas długich rejsów.

Podobne obserwacje powtarzały się później w różnych częściach świata, jednak przez długi czas traktowano je raczej jako praktyczne doświadczenia niż wiedzę medyczną.

Na początku XVII wieku angielski żeglarz Richard Hawkins pisał, że cytrusy chronią marynarzy przed chorobą, która dziesiątkowała załogi. Jego obserwacje nie zmieniły jednak ówczesnej praktyki.

Lekarze szukali przyczyn szkorbutu gdzie indziej. Winą obarczali zepsute powietrze, wilgoć, tęsknotę za domem czy brak ruchu. Zanim zrozumiano prawdziwe źródło problemu, minęły kolejne dziesięciolecia.

Eksperyment, który zmienił medycynę morską

W 1747 roku na pokładzie HMS Salisbury szkocki chirurg James Lind wybrał 12 marynarzy chorych na szkorbut i podzielił ich na 6 dwuosobowych grup. Wszystkim zapewnił taką samą dietę, różniły się jedynie dodatki. Jedni otrzymywali cydr, inni ocet, wodę morską, mieszankę przypraw lub cytrusy.

To właśnie marynarze jedzący pomarańcze i cytryny najszybciej odzyskiwali siły, podczas gdy stan pozostałych nie ulegał wyraźnej poprawie.

W 1753 roku Lind opublikował wyniki swoich obserwacji w traktacie poświęconym szkorbutowi. Mimo to brytyjska marynarka nie wprowadziła zmian od razu.

Obowiązkowe racje soku z cytryn zaczęto wydawać dopiero pod koniec XVIII wieku. W tym samym czasie kapitan James Cook skutecznie ograniczał zachorowania podczas swoich wypraw, dbając o urozmaiconą dietę załogi i regularne uzupełnianie świeżej żywności podczas postojów.

Sam uważał jednak, że największą rolę odgrywają słód i brzeczka piwna, nie znając jeszcze prawdziwej przyczyny szkorbutu.

Od tajemnicy do witaminy C

Dopiero XX wiek przyniósł odpowiedź na pytanie, dlaczego cytrusy chronią przed szkorbutem. Polski biochemik Kazimierz Funk sformułował teorię witamin, pokazując, że niektóre choroby są skutkiem niedoboru niezbędnych składników odżywczych.

Kilkanaście lat później, w 1928 roku, węgierski biochemik Albert Szent-Györgyi wyizolował witaminę C. Odkrycia te pozwoliły wyjaśnić mechanizm choroby, która przez stulecia dziesiątkowała załogi statków.

Szkorbut nie zniknął jednak z medycyny. W 2024 roku lekarze z Sir Charles Gairdner Hospital w australijskim Perth rozpoznali go u pacjenta po operacji bariatrycznej. Mężczyzna odżywiał się głównie wysoko przetworzoną żywnością, nie przyjmował zaleconych suplementów i niemal całkowicie wyeliminował z diety warzywa oraz owoce.

Skutkiem były anemia, krwiomocz i charakterystyczna wysypka. Po wdrożeniu leczenia witaminą C jego stan szybko się poprawił, choć część następstw choroby okazała się nieodwracalna.

Ten przypadek przypomina, że szkorbut nie należy wyłącznie do historii żaglowców. Nadal pojawia się tam, gdzie przez dłuższy czas organizmowi brakuje witaminy C.

Wybrane dla Ciebie