Sklep na głównej ulicy
Elli Friedmann urodziła się 28 lutego 1931 roku w Šamorínie, niewielkim miasteczku o silnie węgierskim charakterze, leżącym niedaleko Bratysławy. Jej ojciec Markus prowadził przy głównej ulicy duży sklep, dobrze znany w całej okolicy.
Rodzina żyła według żydowskiej tradycji, chodziła do synagogi i była częścią lokalnej wspólnoty, a mała Elli bawiła się na równych zasadach z dziećmi żydowskimi i nieżydowskimi. Nic w tym spokojnym, prowincjonalnym życiu nie wskazywało na to, co nadejdzie.
Zmiana przyszła w 1938 roku, kiedy Šamorín trafił pod administrację węgierską. Wojsko zaczęło szerzyć antyżydowską propagandę, a strach zaczął przenikać do codziennego życia mieszkańców. Władze zamknęły sklep Friedmannów, odbierając rodzinie źródło dochodu, a kolejne zarządzenia ograniczały praktyki religijne i dostęp do informacji.
Od września 1939 roku żołnierze urządzali nocne rewizje w żydowskich domach, rabując dobytek i upokarzając mieszkańców. Markusa Friedmanna wielokrotnie zatrzymywano i bito, co miało jasny cel: zastraszyć całą rodzinę.
Getto, deportacja, Auschwitz
W 1944 roku sytuacja przyspieszyła gwałtownie. Rodzinę Friedmannów przesiedlono do getta w Nagymagyarze, gdzie doszło do rozdzielenia najbliższych.
Markusa wysłano do pracy przymusowej w Komárom, skąd nigdy nie wrócił, zginął w Zagładzie. Elli, jej matka, brat i ciotka trafili w transporcie z Dunajskiej Stredy do Auschwitz, ciotka nie przeżyła tej podróży.
Na rampie w Auschwitz trzynastoletnia Elli stanęła przed selekcją, która decydowała o życiu i śmierci. To, że przeszła ją pozytywnie, wiąże się z jej wyglądem, starszym niż wiek dawał podstawy sądzić.
W czerwcu 1944 roku razem z matką trafiła do obozu w Płaszowie, gdzie pracowały przy niwelowaniu terenu, a każde odstępstwo od obozowych zasad karano przemocą. Od sierpnia 1944 do kwietnia 1945 roku obie kobiety pracowały w fabryce zbrojeniowej w Augsburgu, w warunkach, które systematycznie je wyniszczały.
Wyzwolenie i powrót do miasta, którego już nie było
Wiosną 1945 roku Elli, jej matka i brat Bubi odnaleźli się ponownie w transporcie kolejowym z podobozu Dachau. Bubi był ranny, ale żył.
Wojska amerykańskie odnalazły ten transport więźniów i wyzwoliły ocalałych, kładąc kres ich obozowej gehennie. Rodzina wróciła do Šamorína, gdzie potwierdziła to, czego się obawiała od miesięcy, śmierć ojca w Zagładzie.
Powrót do rodzinnego miasta nie przyniósł jednak poczucia domu. Elli musiała skonfrontować się z powojenną rzeczywistością miejsca, które już nie było tym samym Šamorínem z dzieciństwa.
W latach 1949-1951 przebywała z matką w obozie dla uchodźców w Feldafing w Niemczech, czekając na możliwość wyjazdu. Wcześniej, w latach 1948-1951, próbowała nielegalnie przedostać się przez Bratysławę, Wiedeń i Niemcy, by w końcu dołączyć do brata Bubiego, który już mieszkał w Nowym Jorku.
Nowe życie i głos świadka
W 1951 roku Elli i jej matka wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych i zaczęły budować życie od nowa. Dziesięć lat później, w 1961 roku, Elli uzyskała tytuł licencjata na Brooklyn College, a następnie magisterium z historii żydowskiej na Uniwersytecie Nowojorskim.
Doktorat i praca akademicka poświęcona historii żydowskiej stały się fundamentem jej dalszej kariery, w 1977 roku przeniosła się na jakiś czas do Izraela, prowadząc wykłady i wystąpienia także w Stanach Zjednoczonych.
Pod nazwiskiem Livia Bitton-Jackson opublikowała w latach 1980-1997 serię wspomnień opisujących jej wojenne przeżycia, za które zdobyła nagrody i tłumaczenia na wiele języków.
W wywiadach udzielanych w USA i Niemczech mówiła otwarcie o antysemityzmie, tożsamości żydowskiej i relacjach społecznych po Zagładzie. Jej wystąpienia i edukacyjna działalność miały jeden cel: przypominać, do czego prowadzi nienawiść, żeby podobna zbrodnia nigdy się nie powtórzyła.