Jak powstał kobiecy korpus
Powstanie kobiecych oddziałów w Dahomeju wiązano z bardzo praktyczną przyczyną. Wojny i daniny w niewolnikach, oddawane potężnemu sąsiadowi Oyo, pozbawiały kraj mężczyzn zdolnych do walki. W tej sytuacji władcy zaczęli sięgać po kobiety, najpierw w roli pomocniczej, później bojowej.
Za zalążek formacji uchodzi grupa łowczyń słoni, którą wiązano z czasami króla Houegbadjiego. Polowanie na wielkie zwierzęta wymagało odwagi, wytrzymałości i znajomości broni, więc takie kobiety stanowiły gotowy materiał na żołnierki.
Część przekazów łączy początki oddziału także z królową Hangbe, której przypisywano stworzenie kobiecej straży przybocznej. Niektórzy badacze idą jednak dalej i podważają nawet jej istnienie.
Same wojowniczki mówiły o sobie jako o żonach króla albo nazywały się matkami. Określenie Amazonki przylgnęło do nich dopiero za sprawą Europejczyków, którzy w uzbrojonych kobietach dostrzegali echo antycznych opowieści.
Życie w służbie władcy
Do oddziału trafiały także bardzo młode dziewczęta. Według niektórych relacji rekrutowano nawet ośmiolatki, które od dziecka wychowywano w rygorze i posłuszeństwie. Formalnie wszystkie pozostawały żonami króla, ale ten związek miał charakter symboliczny.
Służba oznaczała rezygnację z rodziny. Wojowniczki obowiązywał zakaz małżeństwa i macierzyństwa, mimo że na papierze były żonami władcy.
Złamanie tej zasady kończyło się surowymi karami. Gdy wykryto ciążę u stu pięćdziesięciu kobiet, przed sądem stanęły nie tylko one, ale i ich partnerzy.
Trening był brutalny i nastawiony na odporność na ból. Jednym z ćwiczeń było przedzieranie się przez zasieki z kolczastych gałęzi. Tak hartowane kobiety miały nie cofać się przed niczym na polu bitwy.
W rytm życia korpusu wpisywały się też doroczne uroczystości. Wojowniczki urządzały wtedy pokazowy szturm na umowny fort i symbolicznie pojmały jeńców.
Takie widowiska pokazywały poddanym siłę armii i potęgę władcy.
Od straży do regularnego wojska
Przełom przyniósł przewrót, którego dokonał Gezo w 1818 roku. Po przejęciu władzy kobiece oddziały przestały być wyłącznie strażą przyboczną. Weszły do regularnej armii i zaczęły odgrywać rolę bojową na równi z mężczyznami.
Pierwsza znana wzmianka o ich udziale w walce pochodzi z 1844 roku i wyszła spod pióra francuskiego oficera. Już wcześniej, w latach czterdziestych XIX wieku, widywano je na paradach z trofeami wojennymi. To wskazuje, że brały udział w wyprawach jeszcze przed pierwszymi opisami.
W połowie stulecia korpus rozrósł się do imponujących rozmiarów. Według szacunków kobiety mogły stanowić nawet około jednej trzeciej całej armii Dahomeju.
W elicie ceniono szczególnie straż królewską Fanti oraz dawne łowczynie słoni, zwane Gbeto.
Wojowniczki miały też głos w sprawach państwa. W radzie część z nich opowiadała się za handlem olejem palmowym zamiast handlem niewolnikami. Spór dotyczył przyszłości gospodarki kraju i pokazuje, że kobiety wpływały nie tylko na pole bitwy.
Skuteczność i koniec
Europejscy obserwatorzy zwracali uwagę na ich umiejętności wojskowe. Zauważali, że kobiety strzelały celniej, bo przykładały muszkiet do ramienia, a nie do biodra, jak robili to mężczyźni.
Francuzi twierdzili wręcz, że wojowniczki przeładowywały broń niemal dwa razy szybciej.
Ich obecność na froncie potrafiła wywołać silne reakcje przeciwnika. Pod Abeokutą obrońcy mieli zorientować się, że walczą z kobietami, i opór stał się wyjątkowo zacięty. Walka z Amazonkami uderzała w poczucie honoru wojowników.
Kres ich znaczeniu militarnemu przyniosła wojna z Francją. W bitwie pod Ageon w 1892 roku z czterystu trzydziestu czterech wojowniczek przeżyło zaledwie siedemnaście.
Tak znaczące straty praktycznie zakończyły rolę kobiecego korpusu jako liczącej się siły zbrojnej.