Tragiczna śmierć Łyszkiewicza. Tak zginął polski John Lennon

Bogdan Łyszkiewicz wszedł na polską scenę muzyczną w połowie lat 80. jako wokalista, gitarzysta i autor tekstów, który potrafił połączyć rockową energię z czułością piosenki o miłości. Przez kilkanaście lat zbudował imponujący dorobek. Zginął w wieku 35 lat.

Ilustracja poglądowaIlustracja poglądowa
Źródło zdjęć: © you tube

"Buntownik" z Krakowa

Urodził się w 1964 roku w Krakowie i tam dorastał, zanim muzyka wciągnęła go na dobre. Zanim jednak zaczął nagrywać płyty, angażował się w krakowskie protesty antykomunistyczne, co sporo mówi o jego temperamencie.

Bunt i potrzeba mówienia własnym głosem przeniknęły później do tego, co śpiewał ze sceny.

Przełom przyszedł w 1987 roku, gdy mając zaledwie 23 lata stanął na deskach festiwalu w Jarocinie. Występ jego grupy zapowiadała Kora, a samo wejście młodego zespołu zostało zauważone od razu.

Jarocin był wtedy najważniejszym miejscem dla każdej kapeli, która chciała coś znaczyć, i właśnie tam Chłopcy z Placu Broni mocno zaistnieli.

Nazwę zespół wziął z powieści Ferenca Molnára, co od początku nadało mu nieco literackiego, sentymentalnego charakteru.

Pod koniec dekady grupa zdążyła się ustabilizować i wejść do pierwszej ligi polskiej sceny. Łyszkiewicz prowadził ją jako lider, kompozytor i autor większości tekstów.

Prawdziwa popularność przyszła wraz z dwoma albumami z pierwszej połowy lat 90. Debiutancka płyta "O! Ela" szybko przyniosła mu rozpoznawalność, a kolejny krążek "Kocham cię" utrwalił pozycję zespołu.

Tytułowe utwory, obok "Kocham wolność", stały się przebojami, które publiczność śpiewała razem z nim na koncertach.

Polski John Lennon

Najmocniejszym punktem odniesienia byli dla niego Beatlesi. Słuchał ich, wracał do nich i czerpał z nich tyle, że jego muzyczna wrażliwość naturalnie szła w tym kierunku.

To zafascynowanie miało też wymiar praktyczny, bo często wyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych, a podróże te łączono właśnie z jego zamiłowaniem do brytyjskiej czwórki.

Z czasem zaczęto nazywać go polskim Johnem Lennonem. Porównanie wynikało po części z wyglądu i stylu, ale nie tylko z tego.

Chodziło również o sposób, w jaki podchodził do pisania piosenek, o tę szczególną muzyczną wrażliwość, którą dało się usłyszeć w jego utworach.

W tekstach wracał do jednego tematu częściej niż do innych. Miłość uważał za rzecz najważniejszą i to wokół niej budował swoje najlepsze piosenki. Stąd brały się tytuły mówiące wprost o uczuciu, a publiczność odbierała je jako szczere, a nie wykalkulowane.

Wypadek pod Rybitwami

23 czerwca 2000 roku jechał chevroletem camaro w okolicach Rybitw na Mazowszu. Doszło tam do czołowego zderzenia z innym samochodem. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że trzeba go było natychmiast przewieźć do szpitala.

Trafił do placówki w Płońsku, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Zmarł jednak po kilku godzinach. Miał wówczas 35 lat i był u szczytu rozpoznawalności.

Pochowano go na cmentarzu Batowickim w Krakowie, w mieście, w którym się urodził. Na grobie umieszczono cytat o nieśmiertelności, który dla wielu fanów stał się symbolicznym pożegnaniem.

Śmierć w tak młodym wieku i w tak gwałtownych okolicznościach tylko wzmocniła pamięć o jego twórczości.

Po odejściu Łyszkiewicza zadbano, by jego nazwisko nie zniknęło. Upamiętniono go festiwalem, wydano płytę z niepublikowanymi wcześniej utworami, a w krakowskiej Nowej Hucie pojawiła się ulica nosząca jego imię.

Wybrane dla Ciebie