Pisarka, której nazwisko zapamiętano dzięki jednej powieści
Urodziła się w Sosnowcu w 1932 roku, polonistykę studiowała na KUL i tam zaczęła pisać wiersze. Pierwsze druki ukazały się w "Słowie Powszechnym", a praca redakcyjna związała ją na lata z prasą i wydawnictwami katolickimi.
W 1964 roku wydała "Pestkę", krótką historię miłosną, która trafiła w czytelniczki mocniej, niż ktokolwiek się spodziewał. Po publikacji jeździła na spotkania autorskie, gdzie sale wypełniały kobiety chcące rozmawiać o bohaterce książki.
Trzy dekady później Krystyna Janda przeniosła tę opowieść na ekran, i to właśnie filmowa wersja utrwaliła tytuł w pamięci szerokiej publiczności.
Sama Kowalska niechętnie wpuszczała kogokolwiek do swojego prywatnego świata. Pilnowała granicy między tym, co napisała, a tym, kim była.
Mieszkała sama, z psem, w skromnych warunkach, i nie zamieniała popularności na opowieści o sobie.
Z literackiego środowiska wyszła także jej pierwsza polityczna decyzja. Przez kilka lat należała do Stowarzyszenia "Pax", lecz po wydarzeniach marca 1968 roku zerwała tę więź. Odejście było swego rodzaju protestem.
Niesamowita odwaga
Do Komitetu Obrony Robotników trafiła w 1976 roku i szybko stała się jednym z jego najważniejszych ogniw. Redagowała "Komunikat", pracowała w komisji redakcyjnej, prowadziła kontakty i wyjazdy. Gdy latem 1977 roku aresztowano kolejnych działaczy, to ona pilnowała, by informacje nadal wychodziły na zewnątrz.
Po robotniczych protestach pojechała do Radomia, żeby siedzieć na salach sądowych i zapisywać przebieg procesów. Z tych obserwacji powstawała dokumentacja represji, którą Komitet przekazywał dalej. Każdy taki wyjazd oznaczał realne niebezpieczeństwo: rewizje, szykany, pobicia i areszt były częścią codzienności ludzi z jej kręgu.
Latem 1980 roku, kiedy władze odcięły telefon Jacka Kuronia, znalazła sposób, żeby wieści o strajkach popłynęły do Londynu mimo blokady. Dwa lata wcześniej brała udział w głodówce w warszawskiej bazylice świętego Krzyża, zorganizowanej na znak solidarności z czechosłowacką Kartą 77.
Henryk Wujec mówił o niej później jako o jednej z najodważniejszych osób w całym KOR.
Cena, którą zapłaciła
Wraz z ogłoszeniem stanu wojennego trafiła do ośrodków internowania w Gołdapi i Darłówku. Spędziła tam blisko pół roku, a izolacja odbiła się na jej zdrowiu na tyle, że konieczne stało się leczenie. Część kuracji przeszła we Francji, skąd wróciła do kraju i przeszła na emeryturę.
Wiersze pisane za drutami nie zniknęły. "Wiersze z obozu internowanych" oraz "Racja stanu" ukazały się w drugim obiegu, poza zasięgiem cenzury.
Lojalność wobec bliskich pokazywała też na co dzień, choćby opiekując się Anielą Steinsbergową, weteranką walki o prawa człowieka.
Anka Kowalska zmarła w Warszawie w 2008 roku. Dla jednych pozostała autorką "Pestki", dla innych kobietą, która utrzymywała przy życiu informacyjną sieć opozycji.