Anioł pola bitwy. Kobieta, która wyprzedziła swoje czasy

Clara Barton nie miała formalnego wykształcenia medycznego, a mimo to stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiej wojny secesyjnej i twórczynią organizacji, która do dziś niesie pomoc w najgorszych momentach ludzkiej historii.

Clara Barton Clara Barton
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons

Nauczycielka, urzędniczka, kobieta niewygodna

Urodziła się 25 grudnia 1821 roku w Oxford w stanie Massachusetts, jako najmłodsze z pięciorga dzieci Stephena i Sarah Barton. Rodzina wpoiła jej silne poczucie obowiązku wobec innych, a pierwszą lekcję opieki nad chorym odebrała jeszcze w dzieciństwie, gdy przez dwa lata pielęgnowała ciężko rannego brata Davida.

Codzienna troska o niego nauczyła ją cierpliwości i praktycznych umiejętności, które później okazały się bezcenne na polach bitew.

Zanim Barton trafiła na front, spróbowała swoich sił jako nauczycielka w Massachusetts, Nowym Jorku i New Jersey. W 1852 roku otworzyła w Bordentown pierwszą w mieście bezpłatną szkołę publiczną.

Placówka szybko zyskała uznanie i przyciągnęła setki uczniów, ale sukces nie przełożył się na uznanie dla samej założycielki. Gdy szkoła urosła na tyle, by wymagać dyrektora na pełen etat, władze oświatowe powierzyły to stanowisko mężczyźnie, spychając Barton na drugi plan mimo jej zasług.

Kolejny etap kariery przyniósł jej pracę w waszyngtońskim Urzędzie Patentowym, gdzie została jedną z pierwszych kobiet zatrudnionych na stanowisku urzędniczym z pensją równą męskim kolegom. Ten wyjątkowy jak na tamte czasy układ nie przetrwał długo.

Zmiana układu politycznego i niechęć części urzędników do kobiety zarabiającej tyle co mężczyźni doprowadziły do jej degradacji, a ostatecznie do zwolnienia. Barton wyniosła z tego doświadczenia gorzką lekcję o tym, jak łatwo można odebrać kobiecie to, na co zapracowała.

Anioł pola bitwy

Wybuch wojny secesyjnej odmienił jej życie. Już 19 kwietnia 1861 roku, gdy do Waszyngtonu dotarli ranni żołnierze z 6. Milicji Massachusetts, Barton zaangażowała się w pomoc rannym na własną rękę, bez żadnego oficjalnego mandatu.

Przez kolejne lata organizowała zbiórki żywności, opatrunków i lekarstw, a następnie osobiście dostarczała je na linię frontu, często pod ostrzałem. Żołnierze i lekarze zaczęli nazywać ją "aniołem pola bitwy" za odwagę, z jaką docierała tam, gdzie inni się nie zapuszczali.

Jej praca nie ograniczała się do rozdawania zaopatrzenia. Barton opatrywała rany, asystowała przy zabiegach polowych i towarzyszyła umierającym w ostatnich chwilach. W 1864 roku armia Unii doceniła jej wysiłek, mianując ją przełożoną pielęgniarek w jednym z oddziałów frontowych.

Była to formalna sankcja dla roli, którą pełniła nieoficjalnie od lat, i dowód, że jej metody działania sprawdzały się tam, gdzie brakowało zorganizowanej opieki medycznej.

Po zakończeniu walk Barton nie porzuciła pracy na rzecz ofiar wojny. Uruchomiła biuro poszukiwań zaginionych żołnierzy, które odpowiadało na tysiące listów od rodzin niemających żadnych wieści o swoich bliskich.

Dzięki jej staraniom udało się zidentyfikować i oznaczyć groby wielu poległych, między innymi w obozie jenieckim Andersonville, gdzie warunki panujące podczas wojny doprowadziły do śmierci tysięcy żołnierzy Unii.

Narodziny Czerwonego Krzyża w Ameryce

Wyczerpana latami pracy, Barton wyjechała do Europy, gdzie w Szwajcarii zetknęła się z ideą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Podczas wojny francusko-pruskiej obserwowała działanie organizacji od środka i zrozumiała, że podobny model pomocy mógłby ocalić życie tysięcy ludzi także w Stanach Zjednoczonych.

Po powrocie do kraju rozpoczęła wieloletnią kampanię, przekonując polityków i opinię publiczną do idei, która dla wielu Amerykanów brzmiała obco i niepotrzebnie.

Jej upór przyniósł efekt. W 1881 roku powstał Amerykański Czerwony Krzyż, a rok później Stany Zjednoczone ratyfikowały konwencje genewskie, dołączając formalnie do międzynarodowego ruchu humanitarnego.

Barton stanęła na czele nowej organizacji i kierowała nią przez ponad dwie dekady, poszerzając jej misję daleko poza pomoc ofiarom wojen. Pod jej kierownictwem Czerwony Krzyż zaczął reagować także na katastrofy naturalne, powodzie i epidemie, zmieniając definicję tego, czym w ogóle może być pomoc humanitarna w czasach pokoju.

Ostatnie lata Barton

Barton opuściła stanowisko prezeski ARC w 1904 roku, mając już ponad osiemdziesiąt lat, ale nie zakończyła pracy. Założyła wówczas National First Aid Association, organizację promującą przygotowanie zwykłych ludzi do udzielania pierwszej pomocy w nagłych wypadkach.

Pisała też książki, w tym własną autobiografię, chcąc zostawić po sobie coś więcej niż instytucję.

Zmarła 12 kwietnia 1912 roku w swoim domu w Glen Echo w stanie Maryland. Budynek ten, który przez lata służył jej zarówno jako mieszkanie, jak i biuro Czerwonego Krzyża, w 1974 roku uzyskał status National Historic Site.

Dziś stanowi jedno z niewielu miejsc w Ameryce poświęconych w całości pamięci o kobiecie, która z prywatnej inicjatywy stworzyła instytucję działającą do dziś na całym świecie.

Wybrane dla Ciebie