Najmądrzejszy człowiek świata. Zapamiętał tysiące książek

Człowiek, który zapamiętał dwanaście tysięcy książek, nie potrafił samodzielnie zapiąć guzików koszuli. Jego mózgowi brakowało połączeń, które u nas spinają dwie półkule w jedną całość, a mimo to umysł działał z precyzją, jakiej nie powstydziłby się żaden komputer. Świat poznał go pod imieniem, które na zawsze zrosło się z pewnym oscarowym filmem.

Kim PeekKim Peek
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Niemowlę, które miało zniknąć w zakładzie

Kiedy Kim Peek się urodził, lekarze nie mieli dobrych wiadomości dla rodziców. Diagnoza brzmiała surowo: ciężkie opóźnienie, dziecko bez perspektyw, najlepiej oddać je do placówki. Rodzice odrzucili tę radę bez wahania i zatrzymali syna w domu. Decyzja okazała się jedną z najlepszych w ich życiu.

Chłopiec rozwijał się zupełnie inaczej niż rówieśnicy. Chodzić zaczął dopiero w wieku 4 lat, a proste czynności sprawiały mu kłopot do końca życia.

Jednocześnie działo się coś, czego nikt nie umiał wyjaśnić. Zanim skończył dwa lata, zapamiętywał całe książki i odkładał je na półce odwrócone do góry nogami.

Odwrócony tom był jego prywatnym znakiem. Oznaczał, że treść została w pełni opanowana i nie ma już do czego wracać. Rodzice szybko zrozumieli, że mają w domu kogoś niezwykłego. Problem polegał na tym, że żaden system nie potrafił go zmieścić w swoich rubrykach.

Słownik zamiast zabawek

Pewnego dnia matka kazała trzylatkowi sprawdzić w słowniku znaczenie nieznanego słowa. Chciała po prostu nauczyć go samodzielności.

Skutek przerósł jej najśmielsze oczekiwania, bo chłopiec nie poprzestał na jednym haśle. Z czasem opanował definicje wszystkich haseł, jakie znalazł w słowniku.

Czytał w sposób, który wprawiał obserwatorów w osłupienie. Lewym okiem ogarniał lewą stronę, prawym prawą, a obie chłonął równocześnie. Przyswojenie dwóch stron zajmowało mu zaledwie kilka sekund. Grubą książkę kończył mniej więcej w godzinę i zapamiętywał z niej niemal wszystko.

Naukowcy szacowali, że utrwalał blisko 98 procent przeczytanych informacji. Pamiętał trasy między miastami na całym świecie i potrafił podać drogę przez kolejne hrabstwa oraz mniejsze miejscowości.

Znał numery kierunkowe, kody pocztowe i przypisane do nich sieci. Po usłyszeniu utworu klasycznego wymieniał tytuł, okoliczności powstania i daty życia kompozytora.

Mimo tej fenomenalnej kolekcji faktów coś mu jednak nie wychodziło. Słabo radził sobie z rozumowaniem matematycznym, a jego iloraz inteligencji wynosił 87. Interpretacja tekstu i wyciąganie wniosków sprawiały mu prawdziwą trudność. Potrafił przechować ogrom danych, lecz łączenie ich w sens przychodziło mu z ogromną trudnością.

Nietypowy mózg

Najciekawsza zagadka kryła się w jego głowie. Brakowało mu ciała modzelowatego, czyli grubego pasma włókien spinającego obie półkule, a także dwóch innych ważnych połączeń. U pacjentów po chirurgicznym przecięciu takiego mostu obserwuje się zwykle objawy rozszczepienia zachowania. U niego nic podobnego nie występowało.

Badacze podejrzewali, że informacje krążyły między półkulami zupełnie inną trasą. Prawdopodobnie wykorzystywał nietypowo rozbudowane drogi podkorowe, biegnące głębiej niż zwykłe połączenia.

Niektórzy autorzy porównywali ten mechanizm do torbaczy, których mózgi radzą sobie bez ciała modzelowatego. Natura znalazła objazd tam, gdzie zabrakło głównej "autostrady".

Możliwe też, że ośrodki językowe rozwinęły się u niego po obu stronach mózgu. Taki układ tłumaczyłby zdolność czytania dwóch stron naraz, każdej osobnym okiem.

Jego głowa była przy tym wyjątkowo duża, co dawało nieco większą pojemność. Sama wielkość niczego jednak nie wyjaśniała, bo cudów nie tworzy objętość, lecz organizacja.

W 2008 roku badania wskazały u niego prawdopodobny zespół FG. Jest to rzadka choroba genetyczna sprzężona z chromosomem X. Diagnoza pojawiła się późno, lecz domknęła część układanki. Wcześniej przez lata uchodził po prostu za niewytłumaczalny fenomen.

W cieniu świata

Świat zapamiętał go głównie za sprawą filmu o człowieku obdarzonym z nadzwyczajną pamięcią. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie był autystyczny, choć stał się pierwowzorem postaci kojarzonej właśnie z autyzmem. Twórcy filmu wykorzystali jego dar, lecz uprościli prawdziwą historię. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej zawiła niż scenariusz filmowy.

Sukces produkcji odmienił jego życie towarzyskie. Woził ze sobą Oscara, którego zdobył odtwórca jednej z głównych ról, i pozwalał ludziom go dotykać. Statuetka przeszła przez tysiące rąk. Dla człowieka, który długo żył na marginesie, było to coś w rodzaju spóźnionej nagrody.

Jego umysł potrafił zaskakiwać także poza domeną książek. W 1979 roku trafnie wskazał rejon, w którym miała spaść stacja Skylab. Od 1969 roku zajmował się księgowością, prowadząc rachunki bez kalkulatora ani komputera. Liczby trzymał w głowie tak pewnie, jak inni trzymają je w arkuszu.

Program szkoły średniej ukończył w wieku 14 lat, lecz system oświaty nie uznał tego osiągnięcia. Trudno o lepszy obraz przepaści między człowiekiem a instytucją. On wiedział więcej niż większość wykształconych dorosłych, a urzędy widziały w nim jedynie problem.

Bibliografia

- A tribute to Kim Peek: megasavant who inspired Rain Man [https://katekatharina.com/2011/06/07/a-tribute-to-kim-peek-megasavant-who-inspired-rain-man/]

- Kim Peek: savant who was the inspiration for the film Rain Man [https://www.thetimes.com/world/us-world/article/kim-peek-savant-who-was-the-inspiration-for-the-film-rain-man-29n3jpp5hpw?eafs_enabled=false]

Wybrane dla Ciebie