Fałszowała papiery. Malarka, która oszukała Gestapo

W latach 80. Josette Molland namalowała 15 obrazów przedstawiających życie w niemieckim obozie. Woziła je później do szkół, aby pokazywać uczniom to, czego nie umiała zamknąć w samych słowach. Zanim została więźniarką, wykorzystywała talent plastyczny do fałszowania dokumentów dla francuskiego ruchu oporu.

Ilustracja poglądowaIlustracja poglądowa
Źródło zdjęć: © Licencjodawca • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Zamiast apteki wybrała malarstwo

Rodzice Josette prowadzili aptekę w Lyonie i inaczej wyobrażali sobie przyszłość córki. Ona postanowiła związać życie ze sztuką.

W 1939 roku rozpoczęła naukę w lyońskiej École des Beaux-Arts. Własną pracownię urządziła nad rodzinnym sklepem.

Zajmowała się również projektowaniem wzorów dla miejscowych producentów jedwabiu. Umiejętność precyzyjnego rysowania dawała jej pracę, a wkrótce miała się okazać przydatna także w działalności konspiracyjnej.

Lyon funkcjonował pod okupacją na dwóch poziomach. Obok oficjalnego życia działały siatki przerzucające ludzi, dostarczające dokumenty i pomagające osobom ściganym przez Niemców.

Młoda studentka sztuki nie zwracała na siebie szczególnej uwagi. W 1943 roku zdecydowała się ten atut wykorzystać.

Fałszywe dokumenty ukrywała wśród rysunków

Molland dołączyła do siatki Dutch-Paris. Organizację stworzyli holenderski dyplomata oraz przemysłowiec z Lyonu, aby pomagać ludziom wydostać się z okupowanych krajów.

Jej zadaniem było przygotowywanie dokumentów. Podrabiała paszporty, przepustki i urzędowe oznaczenia potrzebne osobom, które musiały otrzymać nową tożsamość.

Pieczęcie wycinała w gumkach do ścierania. Robiła to na tyle dokładnie, że wykonane przez nią odbitki przypominały oryginalne znaki urzędowe.

Gotowe papiery przenosiła między kartkami z własnymi szkicami. Teczka młodej artystki nie wyglądała jak wyposażenie konspiratorki.

Z dokumentów korzystali członkowie ruchu oporu i ludzie próbujący uciec przed okupantem. Przez kilka miesięcy Molland wykonywała swoje zadania bez wpadki.

Sytuacja zmieniła się w marcu 1944 roku. Gestapo zatrzymało kuriera i przejęło listę osób związanych z siatką.

Klaus Barbie przesłuchiwał ją osobiście

Jedna z Holenderek należących do organizacji została poddana torturom. Podczas przesłuchań ujawniła nazwiska współpracowników.

W mieszkaniu Molland Niemcy znaleźli przygotowane przez nią pieczęcie. Artystka próbowała przekonywać, że są jedynie elementem ćwiczeń rysunkowych.

Wyjaśnienie nie uratowało jej przed aresztowaniem. Przesłuchanie prowadził Klaus Barbie, kierujący działalnością Gestapo w Lyonie. Matka Josette dopiero wtedy dowiedziała się, czym zajmowała się jej córka.

Poszła do Barbiego i prosiła o jej uwolnienie. Nie zdołała niczego uzyskać. 11 sierpnia 1944 roku Molland znalazła się w transporcie 102 kobiet skierowanych do Ravensbrück. Podczas postoju w Neue Bremm podjęła próbę ucieczki.

Została schwytana. Za karę zakuto ją w kajdany i pozbawiono racji żywnościowych.

Głód w Holleischen pokazała później na płótnie

Z Ravensbrück trafiła do komanda Holleischen. Więźniarki wykorzystywano tam do pracy przy produkcji uzbrojenia.

Molland doświadczała głodu i przemocy. Wraz z innymi kobietami próbowała również organizować opór.

Za tę działalność ukarano ją wielogodzinnym rąbaniem drewna bez jedzenia. Wspominała także, że z głodu zjadła znalezionego zamarzniętego kreta.

Po wojnie niechętnie mówiła o szczegółach obozowego życia. Po kilku dekadach zdecydowała się jednak przedstawić je za pomocą obrazów.

W latach 80. stworzyła cykl składający się z 15 prac. Pokazała na nich bicie, wycieńczenie, przymusową pracę i codzienność więźniarek.

Z obrazami odwiedzała szkoły. Uważała, że młodzi ludzie powinni zobaczyć, co działo się w obozach, nawet jeśli trudno było przekazać te doświadczenia podczas zwykłej rozmowy.

Po wojnie zamieszkała w Falicon

Molland osiadła po wojnie w Falicon niedaleko Nicei. Dwukrotnie wychodziła za mąż.

Jej pierwszym mężem był były polski oficer. Później poślubiła rosyjskiego arystokratę Siergieja Ilinskiego.

Razem z drugim mężem malowała ikony przeznaczone do odnawianej prawosławnej bazyliki w Nicei. Sztuka, która wcześniej pomagała jej w konspiracji, stała się częścią powojennego życia.

Swoje wspomnienia opisała również w autobiografii "Soif de Vivre". Książka, przygotowana wspólnie z zaprzyjaźnionym historykiem, ukazała się w 2016 roku.

Za działalność w ruchu oporu otrzymała między innymi Medal Ruchu Oporu, Medal Wojskowy oraz Krzyż Wojenny. Została także oficerem Legii Honorowej.

Josette Molland zmarła w Falicon w wieku 100 lat. Pozostawiła po sobie obrazy, na których zapisała doświadczenia konspiracji, więzienia i obozowego głodu.

Wybrane dla Ciebie