Pili ocet i palili papierosy. Wierzyli, że dzięki temu schudną

Ocet, papierosy, kapuśniak, liczenie kalorii i przeżuwanie każdego kęsa nawet 100 razy. Przez ponad 2 tysiące lat ludzie wierzyli, że właśnie znaleźli sposób na szczupłą sylwetkę.

Lulu Hunt Peters, pionierka liczenia kaloriiLulu Hunt Peters, pionierka liczenia kalorii
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Grecki początek

Historia diet nie zaczęła się w XX wieku ani wraz z pierwszymi poradnikami dla osób chcących schudnąć. Jej korzenie sięgają starożytnej Grecji.

Hipokrates uważał, że zdrowie zależy od równowagi między jedzeniem a ruchem. Zalecał umiar przy stole, unikanie przejadania się i regularną aktywność fizyczną.

W jego pismach dieta nie była sposobem na osiągnięcie idealnej sylwetki. Miała przede wszystkim pomagać zachować zdrowie. To podejście przez stulecia wywierało wpływ na europejską medycynę.

Święty post

W średniowieczu sposób myślenia o jedzeniu wyraźnie się zmienił. Chrześcijańscy autorzy i kaznodzieje postrzegali post przede wszystkim jako ćwiczenie duchowe. Ograniczanie jedzenia miało uczyć pokory, samokontroli i panowania nad własnymi pragnieniami.

Dieta przestała być wyłącznie kwestią zdrowia. Stała się również sprawą sumienia. Przez wieki to właśnie religijne posty były dla wielu ludzi najczęstszą formą świadomego ograniczania jedzenia.

Włoski sekret

Nowe spojrzenie przyniósł renesans. Luigi Cornaro pochodził z zamożnej weneckiej rodziny i przez wiele lat prowadził wystawne życie. Z wiekiem zaczął jednak poważnie chorować. Uznał, że przyczyną jest nadmiar jedzenia i picia.

Postanowił radykalnie zmienić swoje nawyki. Ograniczył ilość spożywanych posiłków i przez resztę życia zachwalał umiar jako najlepszy sposób na zdrowie.

W 1558 roku opublikował traktat "Discorsi della vita sobria", znany również jako "The Sure and Certain Method of Attaining a Long and Healthful Life".

Książka była wielokrotnie wznawiana i przez kolejne stulecia uchodziła za jeden z najważniejszych poradników dotyczących zdrowego stylu życia. Od tej chwili dieta coraz częściej kojarzyła się nie z pokutą, lecz z długowiecznością.

Dieta gwiazdy

Na początku XIX wieku po raz pierwszy ogromny wpływ na sposób odżywiania miał człowiek, który nie był lekarzem.

George Gordon Byron należał do najsłynniejszych poetów swojej epoki. Równie głośno mówiono jednak o jego obsesji na punkcie szczupłej sylwetki.

Byron stosował bardzo restrykcyjne diety. Jadł niewiele, często wybierał ziemniaki, zdarzało mu się pić ocet rozcieńczony wodą, wierząc, że pomoże ograniczyć apetyt i utrzymać niską masę ciała.

Historycy podkreślają, że jego sposób odżywiania był skrajny i prawdopodobnie przyczyniał się do pogarszania stanu zdrowia.

Mimo to znalazł wielu naśladowców. Po raz pierwszy o popularności diety zdecydowała sława jej autora, a nie autorytet lekarza.

Banting odchudza

W 1863 roku nazwisko Banting stało się synonimem odchudzania. William Banting nie był lekarzem.

Prowadził w Londynie zakład pogrzebowy i od lat bezskutecznie walczył z nadwagą. Próbował mniej jeść, więcej się ruszać i stosował kolejne zalecenia specjalistów. Efekty były mizerne.

Dopiero lekarz William Harvey zaproponował mu inną drogę. Zalecił ograniczenie chleba, ziemniaków, cukru, piwa i słodyczy. W ich miejsce pojawiły się mięso, ryby i warzywa.

Banting schudł i postanowił opowiedzieć o tym światu. W broszurze "Letter on Corpulence", wydanej w 1863 roku, szczegółowo opisał swoją przemianę. Publikacja odniosła ogromny sukces i była wielokrotnie wznawiana. Nie stworzył pierwszej diety niskowęglowodanowej, ale sprawił, że usłyszały o niej miliony ludzi.

Popularność była tak duża, że przez wiele lat w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych słowo "banting" oznaczało po prostu odchudzanie.

Sto przeżuć

Pod koniec XIX wieku uwagę Amerykanów przykuł Horace Fletcher. Nie przekonywał, by jeść mniej ani rezygnować z konkretnych produktów.

Twierdził, że sekret tkwi w samym jedzeniu. Każdy kęs należało przeżuwać bardzo długo. Fletcher zalecał robić to tak długo, aż pokarm niemal sam spłynie do żołądka. W praktyce wielu jego zwolenników liczyło nawet sto przeżuć jednego kęsa.

Brzmiało to niewiarygodnie. Mimo to zdobył tysiące zwolenników po obu stronach Atlantyku. Fletcher przekonywał, że dokładne żucie pozwala lepiej wykorzystać składniki odżywcze i sprawia, że organizm potrzebuje mniej jedzenia.

Późniejsze badania nie potwierdziły większości jego teorii. Jedno spostrzeżenie okazało się jednak trafne: powolne jedzenie sprzyja szybszemu odczuwaniu sytości, dlatego wiele osób rzeczywiście zjada mniej.

Liczby rządzą

W 1918 roku pojawił się pomysł, który na zawsze odmienił podejście do odchudzania. Amerykańska lekarka Lulu Hunt Peters wydała książkę "Diet & Health", która zmieniła sposób myślenia o odchudzaniu.

Nie zakazywała konkretnych produktów. Zaprosiła czytelników do liczenia. Peters przekonywała, że każdy produkt ma określoną wartość energetyczną, a kontrolowanie kalorii pozwala świadomie wpływać na masę ciała.

Zalecała spożywanie około 1200 kilokalorii dziennie. Dziś wiadomo, że nie istnieje jedna wartość odpowiednia dla wszystkich, jednak 100 lat temu był to pomysł prawdziwie nowatorski.

Książka szybko stała się bestsellerem, a wraz z nią narodził się ogromny rynek produktów odchudzających. Gazety i magazyny zapełniły się reklamami tabletek, gum do żucia i środków przeczyszczających obiecujących błyskawiczne efekty.

Papierosy reklamowano jako sposób na ograniczenie apetytu.Odchudzanie przestało być wyłącznie sprawą zdrowia. Stało się wielkim biznesem.

Wybrane dla Ciebie