Rita Gorgonowa trafia do domu Zarembów
Emilia Margerita Ilić urodziła się 7 marca 1901 roku w dalmatyńskiej miejscowości Oćestovo. Jej ojciec, z zawodu lekarz, zmarł jeszcze przed narodzinami córki.
Od czwartego roku życia wychowywała się u krewnych i kolejnych opiekunów. Nie miała stałego domu ani poczucia bezpieczeństwa, które później próbowała zbudować u boku innych ludzi.
Jako 15-latka poślubiła Erwina Gorgona, oficera armii austro-węgierskiej. Rok później urodziła syna, któremu również nadano imię Erwin.
Małżeństwo szybko się rozpadło. Chory mąż wrócił z frontu, a Rita zamieszkała z jego rodziną we Lwowie. Gdy w 1921 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych, konflikt z teściami zmusił ją do opuszczenia domu. Syn pozostał pod opieką krewnych ojca.
Gorgonowa ukończyła kurs pielęgniarski i zaczęła utrzymywać się z pracy w cudzych domach. Zajmowała się dziećmi, prowadziła gospodarstwa i często zmieniała miejsce pobytu.
W końcu zatrudnił ją Henryk Zaremba, znany lwowski architekt i wdowiec. Początkowo miała opiekować się domem oraz jego dziećmi, Lusią i Stasiem.
Z czasem została partnerką Zaremby. Jej pozycja w rodzinie pozostała jednak niejasna, a relacje z dorastającymi dziećmi architekta stawały się coraz bardziej napięte.
Zabójstwo Lusi Zaremby
W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku ktoś wszedł do pokoju 11-letniej Elżbiety Zaremby, nazywanej Lusią. Dziewczynka spała, gdy zadano jej kilka ciosów w głowę tępym narzędziem. Zginęła na miejscu.
Jej brat Staś obudził się, słysząc skowyt psa. Kiedy wszczął alarm, do pokoju przybiegli Henryk Zaremba i Gorgonowa.
Wezwano lekarza Ludwika Csalę oraz wachmistrza Trelę z pobliskiego posterunku. Śledczy niemal od początku zakładali, że sprawca znał dom.
Na śniegu nie znaleziono śladów prowadzących do budynku. Okna nie nosiły oznak włamania, a pies nie zareagował tak, jak zwykle zachowywał się wobec obcych.
Podejrzenie padło więc na domowników. Przez krótki czas sprawdzano również ogrodnika oraz jednego z chłopców interesujących się Lusią. Najwięcej uwagi poświęcono jednak Gorgonowej i Zarembie.
Oboje trafili do aresztu. Architekt został zwolniony po sześciu tygodniach, a śledztwo zaczęło koncentrować się wyłącznie na jego partnerce.
Poszlaki przeciwko Gorgonowej
W przydomowym basenie odnaleziono żelazny dżagan używany do rozbijania lodu. Zdaniem śledczych mógł być narzędziem, którym zabito dziewczynkę.
Nie znaleziono jednak bezpośredniego dowodu potwierdzającego, że posłużyła się nim właśnie Gorgonowa.
Prokuratura analizowała jej skaleczoną rękę, zmianę koszuli nocnej oraz mokrą chusteczkę odnalezioną przy futrze. Znajdowały się na niej ślady krwi.
Ówczesne badania miały wskazywać na związek tych plam ze zbrodnią. Wiarygodność ekspertyzy zakwestionował jednak profesor Ludwik Hirszfeld, jeden z najwybitniejszych polskich specjalistów zajmujących się grupami krwi.
Podważył możliwość wyciągnięcia z badań tak jednoznacznych wniosków, jakich oczekiwała prokuratura.
Śledczy twierdzili również, że Gorgonowa próbowała upozorować włamanie i napaść na dziewczynkę. Taka wersja miała tłumaczyć ślady pozostawione w domu.
Obciążające okazały się także zeznania Zaremby. Architekt utrzymywał, że partnerka wcześniej groziła śmiercią jemu, jego dzieciom oraz sobie.
Mimo licznych wątpliwości nie znaleziono innej osoby, której można było przypisać wyraźny motyw i dostęp do pokoju Lusi.
Wyrok śmierci i narodziny córki
Pogrzeb dziewczynki odbył się 5 stycznia 1932 roku na Cmentarzu Łyczakowskim. Aresztowani Zaremba i Gorgonowa nie otrzymali zgody na udział w uroczystości. Przy grobie był tylko Staś.
Proces rozpoczął się kilka tygodni później i trwał 16 dni. Sprawa przyciągała tłumy, a lwowska prasa szczegółowo opisywała zeznania świadków i zachowanie oskarżonej.
Prokurator Maurycy Axer kazał nawet pokazać w sądzie zakrwawione łóżko zamordowanej. Obrona przekonywała, że sugestywne obrazy nie mogą zastąpić pewnych dowodów.
Całe oskarżenie opierało się na układzie poszlak. Żadna osoba nie widziała momentu zabójstwa, nie ustalono też bezspornie, że odnaleziony dżagan rzeczywiście trzymała Gorgonowa.
Sąd uznał ją jednak za winną i skazał na śmierć przez powieszenie. Egzekucję wstrzymano po stwierdzeniu, że oskarżona jest w ciąży. Ostatecznie karę zmieniono na osiem lat więzienia.
Za murami zakładu karnego Gorgonowa urodziła córkę Ewę. Henryk Zaremba nie uznał dziecka. Skazana nie odbyła całej kary. Po wybuchu II wojny światowej w 1939 roku wyszła na wolność na mocy amnestii.
Co stało się z Ritą Gorgonową?
Dalsze losy kobiety nie zostały dokładnie odtworzone. Pojawiały się informacje, że próbowała nawiązać kontakt z córką Romaną i ponownie wyszła za mąż, lecz brak dokumentów pozwalających je potwierdzić. Z czasem sama Gorgonowa zniknęła ze źródeł.
Do sprawy wróciła po latach jej córka Ewa. W latach 90. rozpoczęła starania o oczyszczenie matki z zarzutu zabójstwa.
W 2014 roku otrzymała list Ireny Krzywickiej dotyczący dawnych działań obrony i profesora Hirszfelda. Dokument przypominał, że już podczas procesu część osób uważała dowody za niewystarczające. Nie udało się jednak doprowadzić do rozstrzygnięcia, które jednoznacznie zamknęłoby sprawę.
Rita Gorgonowa pozostała w pamięci jako skazana zabójczyni. Jednocześnie jej proces do dziś przywoływany jest jako przykład postępowania, w którym emocje społeczne i sugestywne poszlaki mogły ważyć więcej niż bezpośredni dowód winy.