Z amatorskiego teatru na zawodową scenę
Maria Wisnowska urodziła się 23 grudnia 1859 roku w Warszawie. Jej ojciec Oswald prowadził sklep kolonialny przy ulicy Mazowieckiej, ale zmarł, gdy córka była jeszcze mała.
W niektórych relacjach pojawiała się informacja, że odebrał sobie życie. Pewne jest natomiast, że ciężar wychowania Marii spadł na jej matkę Emilię.
Pierwsze doświadczenia sceniczne Wisnowska zdobywała w amatorskim zespole działającym przy Warszawskim Towarzystwie Dobroczynności. Nie przeszła rozbudowanej edukacji aktorskiej, choć prawdopodobnie uczęszczała przez krótki czas na kurs prowadzony przez Emila Derynga.
Zawodowo zadebiutowała 13 listopada 1878 roku we Lwowie. Zagrała Jadwigę w sztuce "Zbudziło się w niej serce".
Pozostała tam przez trzy sezony. Lwowska scena dała jej doświadczenie i pozwoliła przygotować się do występów przed znacznie bardziej wymagającą warszawską publicznością.
Warszawa ją pokochała, krytycy mieli zastrzeżenia
Do rodzinnego miasta wróciła w 1881 roku. Otrzymała angaż w zespole dramatycznym Warszawskich Teatrów Rządowych, co otworzyło przed nią drogę do najważniejszych stołecznych scen.
Występowała między innymi jako Zuzanna w "Świecie nudów" oraz Puk w "Śnie nocy letniej". Największą popularność przyniosły jej jednak role młodych kobiet uwikłanych w uczuciowe konflikty.
Krytycy zarzucali jej czasem, że buduje postacie zbyt świadomie i starannie oblicza efekt, jaki chce wywołać na widowni. Publiczności ta metoda najwyraźniej nie przeszkadzała.
Wisnowska przyciągała tłumy i szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek swojego pokolenia. Występowała gościnnie w Krakowie, Lwowie i Łodzi, a podczas koncertów Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego prezentowała także utwory recytatorskie.
Próbowała rozwinąć karierę poza krajem. Wyjazdy do Paryża w latach 1887–1888 nie przyniosły jednak spodziewanego powodzenia.
Wróciła więc do Warszawy, gdzie nadal mogła liczyć na zainteresowanie widzów. W życiu prywatnym wkrótce pojawił się jednak człowiek, który zaczął coraz mocniej wpływać na jej decyzje.
Romans z Aleksandrem Barteniewem
Wisnowska poznała Aleksandra Barteniewa w lutym 1889 roku. Oficer carskiej gwardii był od niej młodszy o siedem lat.
Ich znajomość szybko przerodziła się w romans. Barteniew chciał poślubić aktorkę, ale jednocześnie obawiał się reakcji swojej rodziny oraz środowiska oficerskiego.
Małżeństwo z kobietą występującą publicznie mogło zostać uznane w jego otoczeniu za mezalians. Oficer nie potrafił ani zakończyć związku, ani zdecydowanie stanąć po stronie ukochanej.
Z czasem coraz wyraźniej ujawniała się jego zazdrość. Według pozostawionych przez Wisnowską zapisków reagował gwałtownie, groził samobójstwem i wpadał w nieprzewidywalne nastroje.
Relacja stawała się coraz bardziej obciążająca. Nie ma jednak pewności, czy aktorka rzeczywiście zamierzała ją zerwać.
Swój ostatni spektakl zagrała 27 czerwca 1890 roku. W komedii "Oj, mężczyźni, mężczyźni" wystąpiła jako Zofia Łaszowska. Kilka dni później już nie żyła.
Jeden strzał w mieszkaniu na Nowogrodzkiej
W nocy z 30 czerwca na 1 lipca Wisnowska spotkała się z Barteniewem w wynajmowanym mieszkaniu przy Nowogrodzkiej 14. Następnego dnia znaleziono ją martwą na sofie.
W pomieszczeniu pozostały ślady kolacji i alkohol. Aktorka zginęła od pojedynczego strzału z rewolweru dużego kalibru.
Pocisk przebił serce i płuca. Maria miała 30 lat.
Barteniew próbował przekonać śledczych, że para planowała wspólną śmierć. Twierdził, że strzelił na wyraźne życzenie Wisnowskiej, a później nie zdołał odebrać sobie życia.
Zebrane dowody nie potwierdzały jego opowieści. Przeczyły jej również zapiski aktorki oraz zeznania osób znających burzliwy charakter związku.
Pogrzeb odbył się 3 lipca na Powązkach. Ze względu na niejasne i głośno komentowane okoliczności śmierci duchowni odmówili uroczystej oprawy religijnej.
Proces, którym żyła cała Warszawa
Barteniew stanął przed sądem w lutym 1891 roku. Podczas procesu przesłuchano 69 świadków, a publiczność zapełniała salę, śledząc kolejne szczegóły życia zamordowanej aktorki.
Oskarżony nie wycofał się ze swojej wersji. Nadal utrzymywał, że działał za zgodą Wisnowskiej.
Sąd uznał jednak, że zbrodnię popełnił pod wpływem chorobliwej zazdrości. Barteniew stracił prawa szlacheckie i został skazany na ciężkie roboty oraz zesłanie na Syberię.
Śmierć aktorki szybko zaczęła funkcjonować niezależnie od sądowych akt. Tragiczny romans stał się inspiracją dla pisarzy, dziennikarzy i filmowców.
Do historii Wisnowskiej nawiązywały powieści "Choroba wieku" i "Sprawa korneta Jełagina". Jej losy wykorzystano także w filmach "Ludzie bez jutra" oraz "Czarny romans".
Po latach biografię aktorki przypomniała również Agata Tuszyńska. W ten sposób Maria Wisnowska, której sceniczne występy znali jedynie współcześni, pozostała obecna w kulturze głównie za sprawą ostatnich godzin swojego życia.