Droga na pokład
"Titanic" płynął z Southampton do Nowego Jorku w swoim pierwszym rejsie. 14 kwietnia 1912 roku o 23.40 uderzył w górę lodową. Zatonął o 2.20 następnego dnia.
Wszystkie łodzie ratunkowe znajdowały się na najwyższym pokładzie. Pasażerowie pierwszej klasy mieszkali głównie w środkowej części statku i mogli dostać się tam własnymi klatkami schodowymi.
Kabiny trzeciej klasy mieściły się przede wszystkim niżej, w dziobowej i rufowej części liniowca.
Stamtąd droga do łodzi prowadziła przez kolejne pokłady, schody i korytarze, z których pasażerowie na co dzień nie korzystali. Nocą, na nieznanym statku, pomyłka mogła kosztować cenne minuty.
Kobiety i dzieci
Podczas ewakuacji pierwszeństwo w łodziach miały kobiety i dzieci. W trzeciej klasie proporcjonalnie więcej było dorosłych mężczyzn, którzy mieli najmniejsze szanse na miejsce. Nie wyjaśnia to jednak całej różnicy między klasami.
W pierwszej klasie przeżyło 140 ze 144 dorosłych kobiet. W trzeciej uratowało się 76 ze 165.
Różnicę widać także wśród dorosłych mężczyzn: ocalało 32,6 proc. podróżujących pierwszą klasą i 16,2 proc. pasażerów trzeciej.
Bramki między klasami
Na "Titanicu" istniały bariery oddzielające części statku przeznaczone dla różnych klas. Nie potwierdzono jednak, by podczas ewakuacji załoga systematycznie blokowała pasażerom trzeciej klasy drogę do łodzi.
Daniel Buckley, 21-letni emigrant z Irlandii, opowiadał o zamkniętej bramce przy jednym z przejść. Pasażer wyłamał jej zamek. Buckley mówił też, że później ludzie z różnych klas wymieszali się i mogli iść dalej.
Steward John Hart zapamiętał inną sytuację. Poprowadził na pokład łodziowy około 30 kobiet i dzieci z trzeciej klasy, a następnie wrócił po kolejną grupę, liczącą około 25 osób. Bramki, które mijał, były otwarte.
Powrót do kabin
Pierwsze łodzie zaczęto opuszczać mniej więcej godzinę po zderzeniu. Wielu pasażerów wciąż nie wierzyło, że statek zatonie.
Hart zeznał, że część osób z trzeciej klasy dotarła na górny pokład, zobaczyła łodzie opuszczane na ciemny ocean i wróciła do kabin. Oświetlony liniowiec mógł wydawać się bezpieczniejszy niż niewielka łódź na Atlantyku.
Za mało łodzi, niewykorzystane miejsca
Na "Titanicu" było 20 łodzi ratunkowych, które łącznie mogły pomieścić 1178 osób. Na statku znajdowało się 2201 ludzi, więc miejsc od początku nie wystarczało dla wszystkich. Mimo to część łodzi odpłynęła niepełna.
Nie potwierdzono, by przy samych łodziach systematycznie dawano pierwszeństwo pasażerom pierwszej i drugiej klasy. Różnica w liczbie ocalałych jest jednak wyraźna: z 325 podróżujących pierwszą klasą przeżyły 203 osoby, czyli 62,5 proc. Z 706 pasażerów trzeciej uratowało się 178, czyli 25,2 proc.
Klasa nie była formalnym kryterium przydziału miejsca w łodzi. Wpływała za to na położenie kabiny i drogę, którą pasażer musiał pokonać podczas ewakuacji. Na tonącym statku ten czas mógł mieć decydujące znaczenie.