Dom, ulica i pierwsze teksty
Valerie Solanas urodziła się w 1936 roku w New Jersey, jej ojciec nadużywał alkoholu i wykorzystywał ją seksualnie. Dom nie dawał jej poczucia bezpieczeństwa, a doświadczenie przemocy powróciło później w jej życiu i twórczości.
W młodości urodziła dwoje dzieci. Córkę Lindę wychowywała matka Solanas, a syn David został oddany do adopcji w Waszyngtonie.
Mimo trudnego startu Solanas rozpoczęła studia psychologiczne. Na University of Maryland pisała do gazety studenckiej teksty o seksizmie, później kontynuowała naukę na University of Minnesota. W 1959 roku zrezygnowała ze studiów i ruszyła autostopem przez Stany Zjednoczone. Przez Berkeley dotarła do Nowego Jorku.
Żyła na granicy ubóstwa. Wynajmowała tanie pokoje w dzielnicy Chelsea, żebrała i utrzymywała się z prostytucji. Kolejne eksmisje zmuszały ją do częstych przeprowadzek.
W takich warunkach ukończyła w 1965 roku sztukę "Up Your Ass", której główną bohaterką była agresywnie feministyczna Bongi. Dwa lata później napisała tekst, który zdefiniował jej publiczny wizerunek: "SCUM Manifesto".
Manifest i strzały w Factory
W manifeście Solanas przedstawiała mężczyzn jako biologicznie gorszą, pasożytniczą grupę odpowiedzialną za wojny, przymus pracy, małżeństwo i prostytucję. Program był radykalny: kobiety miały porzucić pracę, przestać kupować oraz odmówić posłuszeństwa prawu i mężczyznom, doprowadzając system gospodarczy do upadku.
Solanas sama sprzedawała i rozdawała egzemplarze manifestu na ulicach Nowego Jorku. Próbowała również stworzyć ruch SCUM, choć w praktyce działała niemal samotnie.
W 1967 roku wystąpiła w "The Alan Burke Show", gdzie otwarcie mówiła o swojej seksualności. Rozmowa przerodziła się w awanturę, podczas której próbowała rzucić w prowadzącego krzesłem.
Rok później przyszła do Factory Andy’ego Warhola z pistoletem. Oddała trzy strzały. Ciężko raniła artystę, a jeden z pocisków zranił również krytyka sztuki Mario Amayę.
Kilka godzin później sama podeszła do policjanta na Times Square i oddała broń. Przed sądem przyznała się do napaści z zamiarem wyrządzenia krzywdy. Została skazana na 3 lata pozbawienia wolności.
Warhol przeżył, ale skutki postrzelenia odczuwał do końca życia. Blizny stały się częścią jego publicznego wizerunku, utrwaloną na fotografiach i w wywiadach. Kilka miesięcy po zamachu wydawnictwo Olympia Press opublikowało "SCUM Manifesto". Skandal sprawił, że tekst trafił do znacznie szerszego grona czytelników.
Samotna śmierć
Po wyjściu z więzienia Solanas ponownie została aresztowana za grożenie Warholowi i osobom z jego otoczenia. Coraz bardziej odizolowana, pozostała w pamięci opinii publicznej przede wszystkim jako niebezpieczna kobieta, która niemal zabiła słynnego artystę.
W wywiadach z lat 70-tych przedstawiała różne wersje pochodzenia nazwy SCUM. Twierdziła między innymi, że rozwinięcie "Society for Cutting Up Men" wymyślił wydawca Maurice Girodias. Innym razem mówiła, że SCUM jest "stanem umysłu" albo po prostu nią samą.
Ostatnią dekadę życia spędziła między Nowym Jorkiem a Kalifornią. Nadal pisała, choć coraz trudniej było jej znaleźć stałe miejsce zamieszkania. W 1988 roku znaleziono ją martwą w pokoju typu SRO w dzielnicy Tenderloin w San Francisco. Obok stała maszyna do pisania, a na podłodze leżały zapisane kartki.
Powrót Valerie Solanas
Do historii Solanas wróciła reżyserka Mary Harron. Podczas pracy nad dokumentem BBC o Andym Warholu natrafiła na "SCUM Manifesto". Materiałów o jego autorce było niewiele: krótkie wzmianki prasowe, dokumenty sądowe i raport psychiatryczny opisujący wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie.
Efektem poszukiwań był film "I Shot Andy Warhol" z Lili Taylor w roli głównej. Harron pokazała Solanas nie tylko jako zamachowczynię, lecz także jako błyskotliwą, gniewną i pełną sprzeczności autorkę.
Po latach reżyserka nadzorowała cyfrową restaurację filmu w rozdzielczości 4K. Pokazy w Nowym Jorku i Los Angeles ponownie skierowały uwagę na Valerie Solanas, kobietę, której nazwisko przez dekady pozostawało jedynie przypisem do biografii Andy’ego Warhola.