Gołębie latały z aparatami. Za ich zdjęcia dużo płacono

Na fotografii pałacu w Kronbergu widać końcówki skrzydeł gołębia, który przyniósł zdjęcie. Na początku XX wieku miejscowy aptekarz Julius Neubronner przypinał ptakom małe aparaty z automatycznym wyzwalaczem. Ustawiał czas wykonania ujęcia, ale nie mógł zapewnić sobie pełnej kontroli nad kadrem.

Gołębie wyposażone w trzy modele aparatów Juliusa NeubronneraGołębie wyposażone w trzy modele aparatów Juliusa Neubronnera
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Aparat uruchamiany powietrzem

Kamerę mocowano paskami na piersi gołębia. Przed wypuszczeniem ptaka trzeba było ustawić opóźnienie: aparat miał zrobić zdjęcie po określonym czasie od startu. W jednym z rozwiązań pomagała w tym niewielka gumowa kulka, którą napełniano powietrzem.

Powietrze powoli uchodziło, a kurcząca się kulka uruchamiała migawkę, czyli element pozwalający naświetlić fotografię. Gołąb nie musiał niczego naciskać. Leciał do swojego gołębnika, z przymocowanym urządzeniem wykonującym zdjęcia po drodze.

Neubronner próbował obliczać, kiedy ptak znajdzie się w pobliżu wybranego obiektu. Brał pod uwagę odległość od miejsca wypuszczenia i prędkość lotu, a według tych danych nastawiał wyzwalacz.

Aparat mógł jednak uchwycić widok pod przypadkowym kątem. Na zdjęciu pałacu w Kronbergu, dziś hotelu Schlosshotel Kronberg, w pole widzenia obiektywu weszły skrzydła jego nosiciela.

Gołębie z apteki w Kronbergu

Fotografowanie z powietrza było kolejnym zajęciem ptaków, które pomagały w prowadzeniu apteki. Neubronner korzystał z gołębi pocztowych do przewożenia recept i niewielkich, pilnie potrzebnych przesyłek leków.

Wcześniej tę samą praktykę stosował jego ojciec Wilhelm, również aptekarz w Kronbergu koło Frankfurtu nad Menem.

Skąd pomysł, żeby doczepić im aparaty? Neubronner opowiadał na wykładzie o gołębiu, który wrócił dopiero po czterech tygodniach. Zastanawianie się, gdzie ptak przebywał przez ten czas, miało podsunąć mu myśl o fotografowaniu jego trasy. Zanim gołębie zaczęły latać z właściwymi kamerami, przyzwyczajano je do większego obciążenia za pomocą atrap.

Aparaty także wymagały udoskonaleń. Wczesne modele robiły jedno lub dwa zdjęcia, późniejszy pozwalał na wykonanie nawet dwunastu podczas lotu.

Panoramiczny Doppel-Sport działał inaczej: obracający się obiektyw rejestrował jedno szerokie ujęcie na negatywie o rozmiarach 3 × 8 cm.

Patent i pocztówki z Drezna

Pierwszy wniosek nie przekonał urzędu patentowego. Neubronner złożył go w 1907 roku, lecz spotkał się z odmową. Dopiero gdy dostarczył uwierzytelnione fotografie, uzyskał zgodę. Wynalazek opatentowano 2 grudnia 1908 roku.

W następnym roku ptaki z aparatami trafiły na wystawę fotograficzną w Dreźnie. Zwiedzający mogli obserwować ich powroty, a przyniesione zdjęcia wywoływano na miejscu i przerabiano na pocztówki. Można było od razu kupić widok zarejestrowany podczas lotu gołębia.

Neubronner oferował też same kamery. Sprzedawał je w drewnianych pudełkach, z gwarancją i wyposażeniem do przycinania filmu. Nabywca mógł dokupić również gołębia. Wynalazca rozwijał aparaty aż do lat 20. XX wieku, a równolegle zabiegał o zainteresowanie wojska.

Gołębnik z ciemnią na kołach

Dla wojskowych zdjęcia terenu z powietrza były warte sprawdzenia. Kłopotem pozostawało miejsce, do którego wracały ptaki.

Zwykły gołąb pocztowy był związany ze swoim gołębnikiem, więc wypuszczenie go w wybranej okolicy nie oznaczało, że poleci dokładnie nad obiektem wskazanym przez fotografa.

Neubronner przygotował ruchomy gołębnik połączony z ciemnią, w której można było obrabiać materiał fotograficzny. Młode ptaki trzeba było nauczyć powrotów do domu zmieniającego położenie.

Z tym wyposażeniem w 1912 roku wykonał wojskowe zadanie: sfotografował wodociągi nad jeziorem Tegel w Berlinie bez korzystania z istniejącego tam gołębnika.

Gołębie z aparatami nie zastąpiły jednak samolotów rozpoznawczych. Rozwój lotnictwa ograniczył jej wojskowe perspektywy, choć same ptaki nadal służyły do przenoszenia wiadomości.

W 1918 roku Neubronner otrzymał odmowną ocenę wartości swojej metody dla armii. Dalsze próby uznano za nieuzasadnione wobec możliwości fotografowania z pokładu samolotu.

Wybrane dla Ciebie