Redakcja woli wysłać mężczyznę
Bly pracowała dla "New York World", gazety Josepha Pulitzera. Kiedy przedstawiła pomysł wyprawy, usłyszała kilka powodów, dla których miała sobie nie poradzić: była kobietą, znała tylko angielski i zapewne zabrałaby za dużo bagażu.
Jak wspominała w książce wydanej po powrocie, dyrektor handlowy gazety uważał również, że potrzebuje męskiego opiekuna. Bly odpowiedziała, że jeśli redakcja wyśle mężczyznę, ona pojedzie tego samego dnia dla innego pisma i go wyprzedzi. Uzyskała obietnicę, że zlecenie przypadnie jej, ale projekt odłożono na około rok.
Sprawa wróciła 12 listopada 1889 roku. Tym razem redaktor zapytał, czy może wyjechać pojutrze, a Bly zgodziła się bez zwłoki. Na zamówienie stroju, zakupy i spakowanie rzeczy zostało jej niewiele czasu.
Co zmieściło się w torbie
Reporterka kupiła torbę i postanowiła zabrać tylko tyle, ile zdoła w niej zmieścić. W środku znalazły się między innymi zapasowa bielizna, pantofle, szlafrok, igły i nici oraz przybory do pisania. Najwięcej kłopotów przy pakowaniu sprawiał słoik kremu do twarzy, który ciągle przeszkadzał w zamknięciu torby.
Dodatkowa sukienka już się nie zmieściła. Bly miała do wyboru osobny pakunek albo pozostawienie jej w domu i wybrała drugą możliwość. Niewielki bagaż mogła nosić sama, bez szukania pomocy przy kolejnych przesiadkach.
Przygotowania do przejazdu również pozostawiały sporo niewiadomych. W chwili wyjazdu Bly miała wykupiony tylko bilet do Londynu, ponieważ chciała móc zmieniać trasę. Z Hoboken wypłynęła na pokładzie "Augusty Victorii", kierując się przez Atlantyk do Europy.
Wizyta u Jules’a Verne’a
We Francji reporterka zatrzymała się w Amiens, gdzie spotkała autora "W osiemdziesiąt dni dookoła świata". Rozmowę tłumaczył dziennikarz Robert H. Sherard.
Verne pokazał gościom mapę, na której wcześniej wyrysował trasę Phileasa Fogga, i zaznaczył miejsca, gdzie plan Bly różnił się od podróży jego bohatera.
Na dłuższą wizytę nie mogła sobie pozwolić. Według jej relacji spóźnienie na pociąg do Calais oznaczałoby tygodniową stratę, więc musiała pożegnać gospodarzy, choć chciała zostać dłużej.
Dalej jechała do Brindisi, skąd ruszyła statkiem przez Kanał Sueski w kierunku Adenu i Colombo.
Konkurentka jedzie na zachód
Po drodze przez Penang i Singapur Bly dotarła do Hongkongu. W biurze armatora, gdzie pytała o najbliższy rejs do Japonii, usłyszała, że może przegrać wyścig. Początkowo nie rozumiała, o kim mówi pracownik, bo dotąd porównywała swój czas z podróżą powieściowego Fogga.
Konkurentką była Elizabeth Bisland, redaktorka "Cosmopolitan". Właściciel pisma John Brisben Walker wysłał ją w drogę tego samego dnia co Bly, lecz w przeciwnym kierunku: Bisland wsiadła wieczorem do pociągu jadącego na zachód. Obie kobiety okrążały więc świat, zbliżając się do siebie z dwóch stron.
Pracownik biura twierdził, że Bisland opuściła Hongkong trzy dni wcześniej. Bly dowiedziała się o rywalce dopiero w tej rozmowie, ale podkreślała, że obiecała swojemu redaktorowi powrót w 75 dni i tego zamierza się trzymać. W Hongkongu musiała jednak czekać na dalszy rejs, niezależnie od planów Bisland.
Przestoje pochłaniały całe dni. W zestawieniu opublikowanym po podróży Bly zapisała ponad 127 godzin spędzonych w Hongkongu i niemal 105 w Jokohamie. Łącznie postoje na trasie zajęły jej ponad 15 dni, więc końcowy wynik zależał także od czasu spędzonego na oczekiwaniu na dalszy przejazd.
Specjalnym pociągiem do Chicago
21 stycznia 1890 roku Bly dotarła do San Francisco. Na ostatnią część wyprawy czekał już specjalny pociąg, gotowy do odjazdu po jej przybyciu. Według reporterki składał się z wagonu sypialnego "San Lorenzo" i lokomotywy "Queen".
Podczas przejazdu przekonała się, jak wielu ludzi śledziło jej podróż. Na stacjach zbierały się tłumy, wręczano jej kwiaty i przesyłano telegramy z gratulacjami. W Chicago przesiadła się do zwykłego pociągu i przez Pittsburgh oraz Filadelfię jechała w stronę końca trasy.
Do Jersey City przybyła 25 stycznia. Jej podróż trwała 72 dni, 6 godzin i 11 minut, czyli o ponad siedem dni krócej niż wyprawa Fogga. Zmieściła się również z zapasem w 75 dniach, które obiecała redaktorowi.
Gazeta wykorzystała popularność wyprawy, organizując konkursy i promując grę planszową poświęconą Bly. Sam rekord przetrwał zaledwie kilka miesięcy. Wkrótce przedsiębiorca George Francis Train okrążył świat w 67 dni.