Kim był Ötzi? Tajemnica człowieka zamrożonego przez tysiąclecia

Z lodu wystawały plecy, lewe ramię i fragment głowy. Dwoje niemieckich turystów było przekonanych, że natrafiło na ciało alpinisty, który zginął podczas jednej z górskich wypraw. Prawda okazała się znacznie bardziej niezwykła.

Mumia Ötzi Mumia Ötzi
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | 120 - own work

Lodowa tajemnica

19 września 1991 roku Erika i Helmut Simon wędrowali w Alpach Ötztalskich, niedaleko przełęczy Tisenjoch, na granicy Austrii i Włoch. Lato było wyjątkowo ciepłe, a topniejący lodowiec odsłaniał miejsca, których od tysięcy lat nie oglądał człowiek. To właśnie wtedy zauważyli ciało.

Mężczyzna leżał twarzą do skały. Z lodu wystawały plecy, lewe ramię i potylica. Widok nie wydawał się niezwykły.

W Alpach co jakiś czas odnajdywano szczątki wspinaczy, których przez lata skrywał śnieg i lód. Turystom nawet przez chwilę nie przyszło do głowy, że patrzą na człowieka z epoki miedzi.

Na miejsce przyjechali ratownicy. Wszystko wskazywało na to, że czeka ich rutynowa akcja.

Dopiero przedmioty leżące obok ciała wykonane z drewna, skóry, kamienia i miedzi pokazały, że zmarły nie był współczesnym alpinistą. Do akcji wkroczyli archeolodzy.

Badania wykazały, że mężczyzna zmarł około 3300 roku p.n.e. Przez ponad 5000 lat spoczywał w skalnej niecce wypełnionej lodem, który zakonserwował jego ciało z niezwykłą dokładnością.

Zachowały się nie tylko kości i skóra, lecz także włosy, fragmenty odzieży, broń i przedmioty codziennego użytku.Było to najlepiej zachowane ciało człowieka z epoki miedzi, jakie kiedykolwiek odnaleziono.

Niedługo później austriacki dziennikarz Karl Wendl nazwał zmarłego Ötzim od pobliskiej doliny Ötztal. Imię szybko się przyjęło i do dziś używają go zarówno naukowcy, jak i media.

Każdy ślad

Archeolodzy od początku zdawali sobie sprawę, że każdy szczegół może okazać się ważny. Zabezpieczyli wszystko, co leżało obok ciała. Skrawki skóry, rzemienie, włókna roślinne, fragmenty drewna, resztki wyposażenia.

Nawet najmniejszy element mógł pomóc odtworzyć ostatnie godziny życia człowieka sprzed ponad 5 tysiącleci.

Ta dokładność szybko przyniosła efekty. Naukowcy ustalili, że Ötzi większość życia spędził po południowej stronie Alp. Pozwoliły na to badania jego kości i zębów.

Jeszcze więcej powiedział jego żołądek. Okazało się, że tuż przed śmiercią zjadł mięso koziorożca i jelenia, samopszę - jedną z najstarszych odmian pszenicy oraz fragmenty trującej paproci. Badacze przypuszczają, że mogła służyć jako środek przeciw pasożytom jelitowym.

Równie zagadkowe okazały się tatuaże. Na jego skórze zachowało się ich 61. Nie tworzyły ozdobnych wzorów. Były to krótkie linie i krzyże rozmieszczone głównie przy stawach, kręgosłupie i nogach.

Wiele z tych miejsc pokrywa się z punktami wykorzystywanymi we współczesnej akupunkturze. Dlatego część badaczy przypuszcza, że tatuaże mogły pomagać w łagodzeniu bólu, a nie pełnić funkcję ozdobną.

Ostatnia droga

Wyposażenie Ötziego okazało się równie niezwykłe jak jego ciało. Miał przy sobie kołczan ze strzałami, krzemienny nóż, przybory do rozpalania ognia i niedokończony łuk.

Nosił ubranie uszyte z kilku gatunków zwierzęcych skór, a jego buty wyściełano suchą trawą, która skutecznie chroniła przed zimnem. Nawet po 5 tysiącach lat widać było, że przygotowano je z myślą o długiej wędrówce przez góry.

Największą uwagę archeologów od razu przyciągnął jednak miedziany topór. Topór z niemal czystej miedzi, 5 tysięcy lat temu należał do najcenniejszych narzędzi, jakie można było posiadać.

Większość narzędzi nadal wykonywano z kamienia, dlatego taki topór świadczył nie tylko o rozwijającej się metalurgii, lecz prawdopodobnie także o wysokiej pozycji jego właściciela.

Im więcej badacze dowiadywali się o Ötzim, tym bardziej nurtowało ich jedno pytanie. Dlaczego zginął samotnie wysoko w Alpach? Przez blisko 10 lat odpowiedź wydawała się oczywista.

Uznawano, że podczas przeprawy zaskoczyło go załamanie pogody. Być może upadł, uderzył głową o skały i zamarzł. Wszystko zdawało się potwierdzać tę wersję wydarzeń, aż do 2001 roku.

Strzała zabójcy

Zdjęcie rentgenowskie ujawniło kamienny grot strzały głęboko wbity w lewy bark. Przez lata pozostawał niewidoczny, ukryty pod tkankami.

To odkrycie przekreśliło wcześniejsze hipotezy. Kolejne analizy wykazały, że grot uszkodził duże naczynia krwionośne. Ötzi najprawdopodobniej wykrwawił się w ciągu kilku minut.

Na dłoniach znaleziono również świeże rany cięte, zadane krótko przed śmiercią. Wszystko wskazuje na to, że wcześniej brał udział w walce.

Także obrażenia głowy zaczęto interpretować inaczej. Coraz więcej badaczy uważa, że mogły powstać jeszcze podczas ataku albo tuż po nim.

Dziś większość specjalistów jest zgodna: Ötzi nie zginął w górach przypadkiem, został zaatakowany.

Kim był napastnik

Tego nie wiadomo do dziś. Nie wiadomo, czy ścigał Ötziego od dłuższego czasu, czy spotkali się przypadkiem na górskiej przełęczy.

Nie wiadomo również, dlaczego pozostawił przy ciele wszystkie cenne przedmioty. Gdyby chodziło o rabunek, miedziany topór zniknąłby jako pierwszy.

Muzeum lodu

Od 1998 roku Ötzi znajduje się w Muzeum Archeologicznym Południowego Tyrolu w Bolzano. Spoczywa w specjalnej komorze, w której odtworzono warunki panujące w alpejskim lodowcu. Temperatura utrzymywana jest poniżej zera, a wilgotność powietrza pozostaje bardzo wysoka.

Zwiedzający mogą zobaczyć mumię jedynie przez niewielkie okno. Na wystawie pokazano również jego ubranie, broń i przedmioty codziennego użytku.

Kolejne sale opowiadają historię odkrycia i badań, które od ponad trzech dekad dostarczają nowych informacji o życiu człowieka z epoki miedzi.

Wybrane dla Ciebie