Malowały zegarki radem. Po latach rozpadały im się szczęki

Każdy ruch pędzelka miał być szybki i precyzyjny. Pracownice wkładały jego końcówkę do ust, choć farba zawierała rad, a przełożeni zapewniali, że jest bezpiecznie. Gdy pięć ciężko chorych kobiet próbowało dowieść związku pracy z chorobą, kluczowy dowód dostarczyła fizyczka sprowadzana do roli gospodyni domowej.

Pracownice malują elementy tarcz zegarów i kompasów, 1932 rok.Pracownice malują elementy tarcz zegarów i kompasów, 1932 rok.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | CC BY-SA 4.0, Leslie Cardew, Daily Herald Archive

Dobra praca w fabryce

Od drugiej dekady ubiegłego wieku tysiące dziewcząt i młodych kobiet w Stanach Zjednoczonych malowały świecące cyfry na zegarkach i przyrządach. W zakładzie United States Radium Corporation w Orange pracowało nawet 250 malarek, a niektóre zaczynały w wieku 15 lat.

Praca była stosunkowo dobrze płatna i kojarzyła się z nowoczesnym przemysłem. Blask dawała mieszanina radu i siarczku cynku, który świecił pod wpływem promieniowania.

Włosie szybko traciło ostry kształt, dlatego nadzorcy zachęcali pracownice, by formowały je ustami. Rytuał powtarzał się wielokrotnie, usta, farba, tarcza i ponownie usta. Rad miał opinię cudownej substancji w medycynie i reklamach.

Pył farby osiadał na skórze i ubraniach, a niektóre pracownice malowały nim paznokcie albo zęby. Gdy pytały o bezpieczeństwo, słyszały, że nie ma powodu do obaw.

Rad zostawał w kościach

Połknięty rad odkładał się w kościach i napromieniał ciało od środka. Opóźnione skutki obejmowały martwicę szczęki, anemię aplastyczną, uszkodzenia oraz nowotwory kości.

Mollie Maggia cierpiała z powodu silnego bólu jamy ustnej. Rany po usunięciu zębów nie chciały się goić, a kość szczęki rozpadała się. Jej objawy wskazywały, że źródła choroby trzeba szukać w pracy przy farbie.

Przypadek Irene La Porte pokazał, jak długo niebezpieczeństwo pozostawało ukryte. Pracowała przy tarczach głównie w latach 1917 i 1918, diagnozę otrzymała w 1930 roku, a po śmierci w następnym roku w jej kościach wykryto rad.

Taki odstęp ułatwiał podważanie związku przyczynowego.

Raport kontra odpowiedzialność

Kierownictwo od początku nie znało pełnego mechanizmu zatrucia. W 1935 roku sąd uznał, że przed 1924 rokiem USRC nie wiedziała o szkodliwości procesu, choć istniały ostrzeżenia o niektórych zagrożeniach radu.

W zakładzie nie stosowano jednak specjalnej wentylacji, masek ani innych zabezpieczeń opisanych w aktach sprawy La Porte.

Granica odpowiedzialności staje się wyraźna po otrzymaniu raportu Cecila Drinkera zamówionego przez firmę w 1924 roku. Badacz wiązał martwicę z ekspozycją na rad i zalecał środki ochronne.

USRC odrzucała jednak odpowiedzialność i kwestionowała zawodowe pochodzenie chorób. Grace Fryer, Edna Hussman, Katherine Schaub, Quinta Maggia McDonald i Albina Maggia Larice weszły na drogę prawną przeciw spółce.

W 1928 roku firma poprosiła o wielomiesięczne odroczenie, ponieważ jej eksperci mieli wyjechać za granicę. Prasa i opinia publiczna protestowały, wskazując, że ciężko chore powódki mogą nie doczekać końca sprawy.

Fizyczka bada oddech

Pełnomocnik kobiet potrzebował dowodu dla sądu. Dostarczyła go Elizabeth Damon Hughes, fizyczka wcześniej pracująca w sekcji radu federalnego Biura Standardów.

Elektroskopem badała oddech pięciu powódek, szukając produktów rozpadu radu obecnego w ich ciałach. U każdej kobiety listek elektroskopu poruszał się co najmniej dwa razy szybciej niż w próbach kontrolnych.

Wynik był jakościowy, a nie ilościowy, lecz wskazywał na obecność produktów rozpadu. Ciało pracownic przestało być jedynie przedmiotem sporu i zaczęło dostarczać mierzalnych dowodów.

Prawnik USRC zaatakował wiarygodność Hughes, podkreślając, że była wówczas gospodynią domową i od pięciu lat nie pracowała regularnie w laboratorium. Sędzia nie przyjął takiego opisu jej zeznań i chciał usłyszeć więcej o pomiarach.

Ugoda bez przyznania winy

Sprawę zakończyła ugoda przyjęta 4 czerwca 1928 roku. Każda z kobiet miała otrzymać 10 tysięcy dolarów, pokrycie kosztów leczenia i obsługi prawnej oraz roczną rentę w wysokości 600 dolarów. Firma nie przyznała jednak, że ponosi odpowiedzialność za ich stan.

Praktykę ostrzenia pędzelków ustami skutecznie wygaszono po 1926 roku, a w przemyśle zaczęto stosować surowsze zabezpieczenia. Badania malarek pomogły wyznaczyć w 1941 roku federalny limit ilości radu 226 w organizmie. Zebrane dane wykorzystano także przy tworzeniu norm ochrony przed plutonem 239 podczas Projektu Manhattan.

Radowe dziewczyny nie dostały czystego sądowego rozstrzygnięcia, które zamknęłoby spór o winę. Zanim przemysł i państwo zbudowały system ochrony, dowodów dostarczały ich zniszczone kości i oddech badany elektroskopem.

Wybrane dla Ciebie