Niedźwiedź jako dar króla Norwegii
W 1252 roku Henryk III otrzymał niezwykły prezent od norweskiego monarchy Haakona IV. Był nim biały niedźwiedź, najprawdopodobniej polarny, choć zachowane przekazy nie pozwalają z całkowitą pewnością określić jego gatunku.
Zwierzę trafiło do królewskiej menażerii w londyńskim Tower, gdzie gromadzono rzadkie i egzotyczne okazy. Nie było zresztą pierwszym drapieżnikiem w tej kolekcji.
Już w 1235 roku cesarz Fryderyk II podarował angielskiemu władcy trzy zwierzęta, które w ówczesnych dokumentach nazwano lampartami, choć najprawdopodobniej były to lwy.
Podobne prezenty miały w średniowieczu znaczenie nie tylko towarzyskie, lecz także polityczne. Posiadanie egzotycznych zwierząt podkreślało bogactwo i prestiż monarchy, a biały niedźwiedź miał dodatkowo szczególną wymowę symboliczną w tradycji nordyckiej.
Koszty utrzymania królewskiego niedźwiedzia
Utrzymanie niezwykłego podopiecznego okazało się obowiązkiem londyńskich szeryfów. Henryk III nakazał im wypłacać codziennie cztery pensy na wyżywienie niedźwiedzia oraz opłacenie człowieka, który się nim zajmował.
Królewski prezent oznaczał więc dla miasta regularne wydatki.
Opiekunem zwierzęcia był Norweg, który przybył z nim do Anglii. Władca zadbał również o jego potrzeby, polecając londyńskim urzędnikom dostarczenie mu ciepłej odzieży. Wydawane przez króla zarządzenia dotyczyły zatem nie tylko karmienia drapieżnika, ale też warunków pracy jego opiekuna.
Nie zapomniano przy tym o bezpieczeństwie. Henryk III nakazał przygotować dla niedźwiedzia mocny łańcuch oraz kaganiec, które miały służyć podczas wyprowadzania go poza mury Tower. Zwierzę mogło opuszczać menażerię, ale przez cały czas musiało pozostawać pod kontrolą.
Połowy ryb w Tamizie
Najbardziej osobliwym przywilejem królewskiego niedźwiedzia była możliwość pływania w Tamizie i samodzielnego łowienia ryb. Henryk III wydał na to specjalne zezwolenie, dzięki któremu zwierzę nie musiało spędzać całego czasu w zamknięciu.
Nie oznaczało to jednak, że mogło swobodnie oddalać się od opiekuna.
Podczas pobytu w rzece niedźwiedź był przywiązany do długiej, wytrzymałej liny. Pozwalała mu ona poruszać się w wodzie i polować, a jednocześnie umożliwiała opiekunowi utrzymanie nad nim kontroli.
Biały niedźwiedź nie był ostatnim egzotycznym zwierzęciem, które trafiło do menażerii Henryka III. W 1255 roku król Francji Ludwik IX podarował angielskiemu monarsze słonia.
Dla nowego mieszkańca Tower przygotowano osobne pomieszczenie, a koszty jego urządzenia ponownie obciążyły londyńskich szeryfów.
O dawnej królewskiej menażerii przypominają dziś rzeźby znajdujące się w Tower of London. W 2010 roku organizacja Historic Royal Palaces zamówiła u artystki Kendry Haste trzynaście przedstawień zwierząt wykonanych z ocynkowanego drutu. Wśród nich znalazł się również niedźwiedź nawiązujący do niezwykłego podarunku norweskiego króla.