Początki twórczości Georgiany Houghton
Georgiana Houghton miała przygotowanie artystyczne, ale interesowała się również spirytyzmem, popularnym w XIX wieku ruchem opartym na wierze w możliwość kontaktowania się ze zmarłymi. Sama działała jako medium i była przekonana, że odbiera wiadomości ze świata duchów.
Swoje obrazy traktowała nie jako rezultat świadomego komponowania barw i kształtów, lecz jako zapis przekazów otrzymywanych podczas pracy. Uważała, że jej ręką kierują niewidzialne istoty, które w ten sposób ujawniają własne myśli i wyobrażenia.
Pierwsze rysunki duchowe zaczęła tworzyć w 1861 roku. Początkowo posługiwała się planchette, czyli niewielką deseczką na kółkach, do której mocowano ołówek. Z czasem porzuciła to urządzenie i zaczęła malować bezpośrednio, wykorzystując akwarele, gwasz oraz tusz.
Jej kompozycje stawały się coraz bardziej złożone. Na papierze pojawiały się splątane linie, barwne pasma i fantazyjne kształty, które trudno było porównać z tradycyjnymi przedstawieniami ludzi czy krajobrazów.
Houghton twierdziła, że podczas pracy pomagają jej między innymi zmarli krewni, anioły oraz sławni malarze, tacy jak Tycjan i Correggio. Na odwrocie obrazów zapisywała szczegółowe wyjaśnienia dotyczące ich znaczenia.
Ważną rolę odgrywały kolory: błękit symbolizował prawdę, natomiast żółć wiązała z Bogiem Ojcem, mądrością i wiarą.
Wystawa w Londynie w 1871 roku
Po dziesięciu latach tworzenia Houghton postanowiła pokazać swoje prace szerszej publiczności. Wynajęła New British Gallery przy Old Bond Street w Londynie, przygotowała oprawy oraz specjalny katalog.
Aby zgromadzić możliwie pełny zestaw obrazów, pożyczyła nawet dzieła, które wcześniej podarowała krewnym i znajomym.
Na wystawie znalazło się aż 155 prac, ułożonych w porządku chronologicznym. Zwiedzający mogli dzięki temu zobaczyć, jak od pierwszych eksperymentów Houghton przechodziła do coraz bardziej rozbudowanych kompozycji.
Artystka przekonywała, że taki układ pozwala obserwować zarówno rozwój techniki, jak i coraz głębsze znaczenie duchowe jej dzieł. Zachęcała też odwiedzających, szczególnie innych malarzy, by sami spróbowali rozwijać podobne umiejętności.
Niecodzienną symbolikę otrzymał nawet katalog wystawy. Wydrukowano go na różowym papierze, który według Houghton oznaczał miłość, natomiast brązowa okładka miała nawiązywać do ziemskiego ciała. Częściowo pokryto ją tkaniną, aby podkreślić, że publikacja powinna nadal służyć czytelnikom po zamknięciu galerii.
Reakcje krytyków i niepowodzenie wystawy
Wystawa wzbudziła zainteresowanie londyńskich gazet, ale opinie recenzentów były bardzo różne. Dziennikarz "The Daily News" porównał kompozycje do splątanych kolorowych nici, uznając je raczej za osobliwość niż wartościową twórczość artystyczną.
Inaczej prace ocenił "News of the World", którego recenzent zwrócił uwagę na umiejętności malarki i stosowane przez nią barwy. Krytycy mieli zresztą trudność z opisywaniem obrazów, ponieważ niewiele przypominały one znane im formy malarstwa.
Zainteresowanie prasy nie przełożyło się jednak na sprzedaż. Houghton przeznaczyła na wynajem galerii, przygotowanie prac i organizację wystawy własne oszczędności, a kupujących znalazło się bardzo niewielu. Finansowe skutki przedsięwzięcia okazały się dla niej wyjątkowo dotkliwe.
Mimo niepowodzenia nie porzuciła malowania. Nadal tworzyła rysunki, które uważała za przekazy duchowe, choć nie zdołała rozpowszechnić swojej metody wśród innych artystów.
W 1882 roku opisała własne doświadczenia i londyńską wystawę w książce poświęconej seansom spirytystycznym.
Ponowne odkrycie twórczości Houghton
Dziś prace Georgiany Houghton bywają zestawiane z malarstwem abstrakcyjnym, które rozwinęło się znacznie później. Należy jednak pamiętać, że sama autorka nie uważała swoich obrazów za kompozycje pozbawione odniesienia do rzeczywistości. Była przekonana, że przedstawiają rzeczy istniejące w świecie duchowym, w tym niezwykłe kwiaty i owoce.
W 2016 roku londyńska publiczność ponownie mogła zobaczyć jej twórczość. Courtauld Gallery przygotowała wystawę trwającą od 16 czerwca do 11 września, czyli 145 lat po pierwszym pokazie przy Old Bond Street.
Tym razem rysunki Houghton zaprezentowano w zupełnie innych okolicznościach niż w 1871 roku. Prace, których samodzielna wystawa niemal doprowadziła autorkę do finansowej ruiny, po wielu dziesięcioleciach stały się przedmiotem zainteresowania historyków sztuki i muzealnej publiczności.