Katastrofa parowca "General Slocum"
Mary McCann przyjechała do Stanów Zjednoczonych z Irlandii niedługo przed wydarzeniami, które przyniosły jej rozgłos. Po zachorowaniu trafiła do szpitala na North Brother Island, wyspie położonej na rzece East River w Nowym Jorku. W czerwcu 1904 roku nadal pozostawała pod opieką placówki.
15 czerwca parowiec "General Slocum" zabrał na wycieczkę członków niemieckojęzycznej parafii luterańskiej św. Marka z Manhattanu.
Na pokładzie znajdowało się ponad tysiąc pasażerów, wśród których przeważały kobiety i dzieci. Uczestnicy dorocznego wyjazdu zamierzali dotrzeć na Long Island, gdzie mieli spędzić czas na pikniku.
Podczas rejsu na statku wybuchł pożar, który zaczął szybko się rozprzestrzeniać. Załoga próbowała opanować płomienie, lecz węże przeciwpożarowe były w tak złym stanie, że nie spełniły swojego zadania.
Na pokładzie wybuchła panika, a przerażeni pasażerowie zaczęli skakać do rzeki. Wielu z nich nie umiało pływać, co dodatkowo zwiększało liczbę ofiar. Kapitan skierował płonący parowiec w stronę North Brother Island, gdzie jednostka dotarła do brzegu.
Akcja ratunkowa na North Brother Island
Szpitalna wyspa stała się jednym z głównych miejsc akcji ratunkowej. Pracownicy placówki rzucili się na pomoc pasażerom, wyciągając ludzi z wody i wykorzystując do tego między innymi drabiny.
Tworzono również żywe łańcuchy, aby łatwiej wydobywać tonących i przenosić ich na brzeg.
Do pomocy przyłączyli się nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale także pacjenci szpitala. Wśród nich znalazła się Mary McCann, która mimo niedawnej choroby zdecydowała się wejść do rzeki. Jej uwaga skupiła się przede wszystkim na dzieciach znajdujących się w wodzie.
Nastolatka wielokrotnie wracała po kolejnych tonących, pomagając im dostać się do brzegu. Nie przerywała działań, dopóki pozwalały jej na to siły. Według późniejszych relacji była w końcu tak wyczerpana, że trzeba było powstrzymać ją przed następną próbą ratunku.
Sama również znalazła się w niebezpieczeństwie, ponieważ kolejne wejścia do rzeki wymagały ogromnego wysiłku. W doniesieniach prasowych różnie oceniano liczbę uratowanych przez nią osób. Informacja o dziewięciorgu dzieciach pojawiła się między innymi przy okazji późniejszego odznaczenia McCann.
Katastrofa "General Slocum" pochłonęła ponad tysiąc ofiar. Większość zabitych stanowiły kobiety i dzieci należące do tej samej nowojorskiej społeczności, która wyruszyła na zwykłą parafialną wycieczkę.
Rozgłos i listy od wielbicieli
Wiadomość o odwadze Mary McCann szybko trafiła do amerykańskich gazet, a następnie dotarła również do Irlandii. Prasa w jej rodzinnych stronach opisywała niezwykłe zachowanie młodej emigrantki, która jeszcze niedawno była jedną z wielu osób rozpoczynających nowe życie za oceanem.
Amerykańscy dziennikarze przedstawiali ją jako przykład odwagi i poświęcenia imigrantów. Jej historia pojawiała się nawet w komentarzach dotyczących przybyszów z Europy, wykraczających poza sam opis katastrofy.
Młoda kobieta zaczęła otrzymywać liczne listy od osób poruszonych jej postawą. Według ówczesnych doniesień nie brakowało wśród nich propozycji małżeństwa, których miały być nawet setki. Nie wiadomo jednak, na ile dokładne były te prasowe informacje.
Odznaczenie Mary McCann
W następnych latach McCann rozpoczęła przygotowania do pracy pielęgniarki. Jej zachowanie podczas katastrofy nie zostało zapomniane, a w 1908 roku przyznano jej Silver Lifesaving Medal, amerykańskie srebrne odznaczenie za ratowanie ludzkiego życia.
Uroczyste wręczenie medalu odbyło się 18 marca 1909 roku w Waszyngtonie. Odznaczenie przekazał jej osobiście Joseph Gurney Cannon, przewodniczący Izby Reprezentantów, podczas spotkania na Kapitolu.
W relacji prasowej z tego dnia przypomniano, że podczas katastrofy "General Slocum" Mary była rekonwalescentką przebywającą w szpitalu na North Brother Island. Mimo osłabienia po chorobie uczestniczyła w ratowaniu pasażerów, zdobywając uznanie daleko poza Nowym Jorkiem.