Porwany jako noworodek. Odkrył prawdę po 50 latach

Chłopiec przeszukujący piwnicę w poszukiwaniu świątecznych prezentów natrafił na wycinki dotyczące porwania niemowlęcia. Z czasem odkrył, że historia opisana w gazetach nie tylko dotyczy jego rodziny, ale także skrywa pomyłkę utrzymywaną przez wiele dziesięcioleci.

Ilustracja poglądowa (Pexels - darmowy dostęp)Ilustracja poglądowa (Pexels - darmowy dostęp)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Porwanie noworodka ze szpitala

Dzień po porodzie do szpitala przyszła kobieta podająca się za pielęgniarkę. Zabrała noworodka i opuściła budynek, nie wzbudzając podejrzeń personelu.

Nieobecność dziecka zauważono dopiero po kilku godzinach, a alarmu nie podniesiono od razu. Porywaczka otrzymała dzięki temu czas potrzebny, aby oddalić się ze szpitala.

Ojciec chłopca sam musiał przekazać żonie wiadomość o zaginięciu. Kobieta nadal leżała po porodzie, gdy usłyszała, że nikt nie wie, gdzie znajduje się ich syn ani kto go wyniósł.

Poszukiwania prowadzili policjanci i funkcjonariusze FBI. Do akcji włączono również dziesiątki tysięcy listonoszy, a jednej nocy sprawdzono setki domów.

Ogromna mobilizacja nie przyniosła rozstrzygnięcia. Rodzice zostali bez dziecka, lecz nie tracili nadziei, że któregoś dnia uda się je odnaleźć.

Odnaleziony chłopiec został uznany za Paula Fronczaka

Po pewnym czasie pojawił się chłopiec, którego uznano za zaginionego syna Fronczaków. Nie istniał jednak dowód, który jednoznacznie potwierdzałby jego tożsamość.

Odciski palców nie pasowały, podobnie jak grupa krwi. Mimo tych rozbieżności zdecydowano, że odnalezione dziecko jest poszukiwanym Paulem.

Za najważniejszy argument uznano podobieństwo kształtu ucha do tego widocznego na fotografii noworodka. Na tej podstawie chłopiec trafił do domu Fronczaków i zaczął dorastać jako ich syn.

Dora przyjęła go także dlatego, że obawiała się o jego dalszy los. Nie chciała, aby dziecko, którego pochodzenia nie potrafiono ustalić, pozostało w systemie opieki.

Paul wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania, a w ciągu życia podejmował ponad 200 różnych prac. Wszędzie zabierał ze sobą odnalezione w piwnicy artykuły o porwaniu, choć przez długi czas nie wiedział, jak bardzo dotyczą jego własnej tożsamości.

Test DNA

Do rozpoczęcia badań skłoniła go ciąża żony. Gdy lekarz zapytał o choroby występujące w rodzinie, Paul nie był w stanie podać żadnych pewnych informacji.

Rodzice początkowo zgodzili się na wykonanie testu, lecz po spotkaniu zmienili zdanie. Paul mimo to przekazał próbki do analizy, ponieważ chciał ostatecznie ustalić swoje pochodzenie.

Wynik uzyskany w 2012 roku nie pozostawiał wątpliwości. Mężczyzna wychowany przez Fronczaków nie był ich biologicznym synem.

Trzy lata później wolontariusze zajmujący się genealogią zdołali ustalić jego prawdziwą tożsamość. Nazywał się Jack Rosenthal i pochodził z Atlantic City.

Odkrycie wyjaśniało jedną część jego historii, lecz natychmiast otworzyło kolejną. Okazało się bowiem, że Jack nie był jedynym zaginionym dzieckiem w swojej biologicznej rodzinie.

Zaginięcie Jill Rosenthal

Jack miał siostrę bliźniaczkę o imieniu Jill. Ona również zniknęła w dzieciństwie, a krewni wspominali, że oboje byli poważnie zaniedbywani.

Opiekunka starszych dzieci miała kiedyś odnaleźć bliźnięta zamknięte w pustym pokoju. Były brudne, głodne i pozostawione bez właściwej opieki.

Jack podejrzewa, że jego siostra mogła umrzeć. Według jego przypuszczeń jego samego porzucono, aby ukryć zniknięcie Jill, lecz tej wersji nigdy nie udało się udowodnić.

Los dziewczynki nadal pozostaje nieznany. Odkrycie prawdziwego nazwiska nie przyniosło więc Jackowi odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące dzieciństwa.

Kim był prawdziwy Paul Fronczak?

Po latach udało się również ustalić tożsamość noworodka porwanego ze szpitala w 1964 roku. Był nim Kevin Ray Baty, lecz informację tę ujawniono dopiero po jego śmierci.

Przed odejściem Kevin zdążył porozmawiać przez telefon ze swoją biologiczną matką. Nigdy jednak nie doszło do ich osobistego spotkania.

Kobieta, która go wychowała, wcześniej spotykała się z lekarzem z Chicago. Po rocznym wyjeździe wróciła z dzieckiem, ale nadal nie wiadomo, kto rzeczywiście dokonał porwania.

Sprawa prowadzona przez FBI pozostaje otwarta. Jack Rosenthal odzyskał prawdziwe nazwisko, lecz nadal nie zna losu swojej siostry ani pełnych okoliczności, które sprawiły, że jako dziecko trafił do Fronczaków.

Wybrane dla Ciebie