Miał podbić świat
Jeszcze przed feralną trasą koncertową Jerry Lee Lewis należał do największych gwiazd rodzącego się rock'n'rolla. Jego przeboje "Whole Lotta Shakin' Goin' On" i "Great Balls of Fire" z 1957 roku podbijały listy przebojów, a koncerty przyciągały tłumy zachwycone jego żywiołową grą na fortepianie.
Wielu krytyków widziało w nim jedynego artystę, który mógł dorównać Elvisowi Presleyowi.
Na początku 1958 roku był u szczytu popularności. Za pojedynczy koncert otrzymywał honorarium sięgające nawet 10 tysięcy dolarów, kwotę, która w tamtych czasach robiła ogromne wrażenie.
Podróż zniszczyła karierę
Menedżerowie Lewisa od początku odradzali mu zabieranie żony na trasę po Wielkiej Brytanii. Obawiali się reakcji tamtejszej prasy, znanej z bezwzględnego drążenia prywatnych spraw celebrytów.
Lewis postawił jednak warunek. Wyjazd bez Myry nie wchodził w grę. Kiedy para wylądowała w Anglii, dziennikarz zapytał wprost o wiek żony muzyka.
Odpowiedź, która padła bez wahania, uruchomiła lawinę. Brytyjskie tabloidy nagłośniły sprawę w ciągu kilku dni, a skandal rozlał się szybko na drugą stronę Atlantyku.Trasa, która miała ugruntować pozycję Lewisa na europejskim rynku, została przerwana po zaledwie kilku koncertach.
Cena skandalu
Powrót do Stanów Zjednoczonych nie zakończył kryzysu. Amerykańskie media szybko przypomniały, że w chwili ślubu rozwód Jerry'ego Lee Lewisa z poprzednią żoną nie został jeszcze ostatecznie sfinalizowany, co tylko pogłębiło skandal.
Honoraria za koncerty spadły z około 10 tysięcy dolarów do zaledwie kilkuset, a wiele rozgłośni radiowych ograniczyło emisję jego utworów. Lewis i Myra próbowali odbudować normalne życie, przez pewien czas mieszkając u rodziców dziewczyny, jednak wizerunkowych strat nie udało się szybko odrobić.
Choć jego kariera nigdy nie wróciła do tempa z początku 1958 roku, Lewis nie zniknął ze sceny. W kolejnych latach coraz mocniej związał się z muzyką country, zdobywając nową publiczność i stopniowo odbudowując swoją pozycję w amerykańskiej muzyce.
Oczami Myry
Mimo skandalu małżeństwo Jerry'ego Lee Lewisa i Myry Gale Brown przetrwało jeszcze ponad dekadę. Rozwiedli się w 1970 roku po wspólnym wychowaniu dwojga dzieci. W późniejszych wywiadach Myra Lewis Williams podkreślała, że ich rozstanie przebiegło bez wzajemnej wrogości.
Po latach przyznawała również, że jako 13-latka nie była przygotowana na zainteresowanie mediów, jakie wywołało ich małżeństwo podczas pobytu w Londynie w 1958 roku.
Wspominała, że gdyby przedstawiła się dziennikarzom jako córka J.W. Browna, ojczyma i zarazem kuzyna Lewisa, być może udałoby się uniknąć natychmiastowego wybuchu skandalu.
Przez kolejne dziesięciolecia w opinii publicznej pozostawała przede wszystkim "dziecięcą żoną" gwiazdy rock'n'rolla. Sama powtarzała, że nie żałuje decyzji o ślubie, lecz żałuje wpływu, jaki medialna burza wywarła na karierę Lewisa.
Odpowiedzialnością za skalę afery obarczała przede wszystkim media, przekonując, że wydarzenia z 1958 roku oceniano już z perspektywy zupełnie innych społecznych oczekiwań i norm niż te, które pamiętała z własnej młodości.