Przypadek Ellen Byrne. Nie wiedziała, jaką operację przeszła

Osiemnastoletnia Ellen Byrne spodziewała się pierwszego dziecka. Gdy lekarz zapowiedział operację, uznała, że chodzi o cesarskie cięcie. Dopiero później dowiedziała się, że przecięto jej spojenie łonowe.

Łoże Ayresa do stabilizacji miednicy po symfizjotomii, 1907 rok.Łoże Ayresa do stabilizacji miednicy po symfizjotomii, 1907 rok.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Zabieg mający ułatwić poród

Po operacji Byrne obudziła się z mocno unieruchomionymi biodrami. Ból był tak silny, że nie mogła chodzić. Przeszła symfizjotomię, czyli zabieg polegający na przecięciu chrząstki łączącej kości łonowe.

Pozwalało to nieco poszerzyć miednicę i ułatwić poród, gdy głowa dziecka nie mieściła się w kanale rodnym. Nie trzeba było przy tym otwierać jamy brzusznej.

Metoda była znana od dawna, lecz w XX wieku w zamożniejszych krajach coraz częściej zastępowano ją bezpieczniejszym cesarskim cięciem. W Irlandii symfizjotomię przywrócono w połowie lat 40. Sięgano po nią przede wszystkim w trudnych przypadkach, gdy lekarze uznawali miednicę rodzącej za zbyt wąską.

Zabieg dotyczył niewielkiej części porodów. Według rządowego raportu za lata 1944–1984 w dwóch dublińskich szpitalach, które stosowały go najczęściej, wykonywano go średnio przy 0,36 proc. porodów.

Z myślą o kolejnych ciążach

Przy wyborze metody porodu lekarze brali pod uwagę także przyszłe ciąże pacjentki. Antykoncepcja i sterylizacja mająca zapobiegać kolejnym ciążom podlegały w Irlandii ograniczeniom prawnym, a duże rodziny pozostawały normą. Lekarze obawiali się ryzyka związanego z kilkoma kolejnymi cesarskimi cięciami.

Na decyzje części z nich wpływały również katolickie zasady dotyczące prokreacji. Symfizjotomia mogła umożliwić kobiecie następny poród drogą pochwową, bez kolejnego cesarskiego cięcia i bez rozważania sterylizacji.

W latach 40. i 50. cesarskie cięcie było znacznie bardziej ryzykowne niż dziś. Autorzy raportu przygotowanego dla irlandzkiego resortu zdrowia ocenili, że symfizjotomia w części nagłych przypadków mieściła się w ówczesnej praktyce medycznej. Dotyczyło to łagodnej lub umiarkowanej niewspółmierności między wielkością głowy dziecka a wymiarami miednicy matki.

Za niewłaściwe uznali natomiast zabiegi wykonywane już po cesarskim cięciu, gdy dziecko było na świecie. Tak zwana symfizjotomia "on the way out" miała poszerzyć miednicę z myślą o przyszłych porodach.

Pacjentki nie wiedziały o operacji

Ówczesne zasady uzyskiwania zgody na leczenie różniły się od dzisiejszych. Pisemne formularze nie były powszechne, a pacjentka miała znacznie słabszą pozycję niż lekarz.

Po latach wiele kobiet opowiadało, że nie wiedziały, jaką operację przeszły. Joan O’Connor po porodzie w 1965 roku z trudem chodziła. Bolało ją także, kiedy pchała dziecięcy wózek. Dopiero gdy zapytała lekarza o te dolegliwości, dowiedziała się, że podczas porodu przecięto jej spojenie łonowe.

Zachowana dokumentacja nie pozwala ustalić, jak często uprzedzano pacjentki o zabiegu i jego możliwych następstwach. Zdaniem autorów raportu kobiety w szpitalach lat 50. i 60. prawdopodobnie rzadko miały istotny wpływ na decyzję o operacji. Irlandzkie władze przyznały później przed ONZ, że w części przypadków symfizjotomię wykonano bez wiedzy lub zgody pacjentki.

Szpital w Droghedzie

W miarę poprawy bezpieczeństwa cesarskich cięć w większości Irlandii odchodzono od symfizjotomii. Od połowy lat 60. wykonywano ją coraz rzadziej. Wyjątkiem był Our Lady of Lourdes Hospital w Droghedzie, gdzie operowano tą metodą aż do 1984 roku.

Rządowy raport wskazał, że szpital kontynuował tę praktykę niemal 20 lat po jej zaniku w innych częściach kraju. W tym czasie znacznie zmieniły się zarówno położnictwo, jak i możliwości leczenia operacyjnego.

Autorzy zwrócili uwagę na silną pozycję konsultanta Gerarda Connolly’ego i zbyt słabą kontrolę nad tym, czy szpital dostosowywał metody leczenia do postępów medycyny. Dalsze stosowanie symfizjotomii w Droghedzie uznali za nie do przyjęcia.

Powikłania i wypłaty po latach

Nie u wszystkich operowanych kobiet wystąpiły trwałe powikłania. Część wróciła do sprawności. Inne zgłaszały przewlekły ból, trudności w chodzeniu, nietrzymanie moczu i problemy w życiu seksualnym.

W 2014 roku Irlandia uruchomiła program wypłat dla kobiet po symfizjotomii. Skorzystało z niego ponad 570 osób. Trzy lata później Komitet ONZ przeciwko Torturom uznał jednak, że sprawa wymaga dalszego wyjaśnienia.

Komitet wskazał na doniesienia o długotrwałym cierpieniu kobiet oraz o przypadkach, w których mniej bolesne metody miały być odrzucane z powodów religijnych. Wezwał państwo do przeprowadzenia bezstronnego dochodzenia i zapewnienia kobietom indywidualnego zadośćuczynienia.

Wybrane dla Ciebie