Nauka w pracowni malarza
Maria Sybilla Merian urodziła się w 1647 roku we Frankfurcie. Kobiet nie przyjmowano wówczas na uniwersytety. Ona kształciła się w pracowni malarza Jacoba Marrela, poznając technikę akwareli i miedziorytu oraz sposoby przygotowywania pigmentów. Pierwsze własne miedzioryty wykonywała już jako jedenastolatka.
W domu hodowała jedwabniki, a z czasem zaczęła przynosić także inne gąsienice. Zapewniała im rośliny, którymi się żywiły, i codziennie sprawdzała, co się z nimi dzieje.
Rysowała kolejne etapy rozwoju owadów: od wyklucia się z jaja, przez powstanie poczwarki, po pojawienie się motyla. Notowała również przypadki, w których zamiast motyla pojawiała się mucha lub osa.
W Europie wciąż rozpowszechnione było przekonanie, że owady powstają z gnijącej materii. Merian dokumentowała ich przemiany, opierając się na własnych obserwacjach.
Równie uważnie przyglądała się egzotycznym roślinom i owadom, które przynosili jej klienci oraz kupcy. Zanim narysowała nowy okaz, oglądała go pod lupą.
Utrzymywała się z haftu i sprzedaży własnych wzorów. W latach 1675–1680 wydała w Norymberdze tomy rycin kwiatów, a od 1679 roku publikowała kolejne części pracy o europejskich gąsienicach. Przedstawiała w niej owady wraz z roślinami, na których żyły.
Z córką do Surinamu
W 1681 roku Merian wyjechała z matką i córkami do Wiuwert we Fryzji, gdzie działała wspólnota labadystów. W tym okresie rozpadło się jej małżeństwo. Kilka lat później zamieszkała w Amsterdamie i zaczęła pracować na własny rachunek.
Tam zobaczyła motyle przywożone z Surinamu. Różniły się od znanych jej gatunków, ale o ich życiu wiedziano niewiele. Nie potrafiono jej powiedzieć, z jakich gąsienic się rozwijają ani na jakich roślinach żyją. Żeby to ustalić, postanowiła pojechać do Ameryki Południowej.
Wyprawę opłaciła sama, bez wsparcia uniwersytetu, dworu czy akademii. Towarzyszyła jej córka Dorothea. W lipcu 1699 roku Merian sporządziła testament, a kilka dni później obie wyruszyły z Amsterdamu. Płynęły do holenderskiej kolonii na północnym wybrzeżu Ameryki Południowej.
Badania
Przez niemal dwa lata Merian przemierzała ogrody, plantacje i lasy Surinamu. Szukała gąsienic, zbierała owady i obserwowała je w naturalnym środowisku. Na rysunkach utrwalała poszczególne etapy ich rozwoju oraz rośliny, którymi się żywiły.
W badaniach pomagali jej rdzenni mieszkańcy i osoby zniewolone. Wskazywali miejsca nieznane europejskim kolekcjonerom, uczyli ją rozpoznawać rośliny oraz owady. Merian zapisywała miejscowe nazwy, choć nie zanotowała nazwisk ludzi, od których czerpała tę wiedzę.
Obserwowała również życie kolonii. Widziała, jak kolejne połacie ziemi zajmują plantacje trzciny cukrowej. W swojej książce zarzuciła plantatorom, że w pogoni za zyskiem nie dostrzegają bogactwa otaczającej ich przyrody.
Przytoczyła też relacje zniewolonych kobiet, które mówiły o przerywaniu ciąży, by ich dzieci nie urodziły się w niewoli. Takie świadectwa rzadko pojawiały się w europejskich książkach przyrodniczych.
Po 21 miesiącach pobytu zachorowała, najprawdopodobniej na malarię. Musiała przerwać badania i wrócić do Amsterdamu. Pełni zdrowia już nie odzyskała, przywiozła jednak setki szkiców, notatek i okazów.
Sześćdziesiąt tablic
Opracowanie zbiorów i wydanie książki wymagało pieniędzy. Merian sprzedawała własne akwarele oraz przywiezione okazy, a także wykonywała ilustracje do dzieła Georga Eberharda Rumpfa. W ten sposób finansowała pracę nad publikacją poświęconą surinamskiej przyrodzie.
W 1705 roku ukazała się "Metamorphosis insectorum surinamensium". Na 60 tablicach Merian przedstawiła owady razem z roślinami żywicielskimi, a także płazy, gady, pająki i mrówki.
Ryciny pokazywały, czym poszczególne gatunki się odżywiają i jak przebiega ich rozwój. Dzięki temu czytelnik poznawał również zależności między przedstawionymi organizmami.
Docenienie dorobku
Merian zmarła w Amsterdamie 13 stycznia 1717 roku. Nie zdążyła wydać ostatniej części pracy o europejskich gąsienicach. Tom ukazał się już po jej śmierci.
Z jej dorobku korzystał Karol Linneusz, który w XVIII wieku tworzył system klasyfikacji organizmów. Powołał się na prace Merian ponad sto razy.
Do dziś zachowały się setki jej akwarel, rycin i szkiców. Mają wartość artystyczną, ale pozostają też zapisem obserwacji z czasów, gdy wielu europejskich przyrodników znało egzotyczne gatunki wyłącznie z martwych okazów przywożonych statkami.
Badacze wracają także do samej książki. Analiza różnych wydań "Metamorphosis insectorum surinamensium" pozwoliła odtworzyć losy poszczególnych egzemplarzy i historię ich kolejnych właścicieli.