Udawała księżniczkę z Azji. Tak oszukała całą Anglię

Wiosną 1817 roku w niewielkiej miejscowości pod Bristolem pojawiła się młoda kobieta w egzotycznym stroju. Nie mówiła po angielsku, porozumiewała się wyłącznie niezrozumiałym językiem i zachowywała się tak, jakby dopiero co przybyła z odległego świata. W ciągu kilku dni uwierzyli jej nie tylko mieszkańcy okolicy, lecz także lekarze, urzędnicy i przedstawiciele wyższych sfer. Anglia była przekonana, że odnalazła zaginioną księżniczkę.

Mary WillcocksMary Willcocks
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Dziewczyna z Devonshire

Mary Willcocks urodziła się w 1791 roku we wsi Witheridge w hrabstwie Devon jako córka ubogiego szewca. Od najmłodszych lat pracowała fizycznie, doglądała koni, zajmowała się wełną i pomagała przy pracach gospodarskich.

Później trafiła na służbę do zamożniejszej rodziny, gdzie pokłóciła się z pracodawcą o podwyżkę z 10 pensów do 1szylinga tygodniowo. Dla wielu była to błahostka, dla niej oznaczała walkę o przetrwanie.

Po 1807 roku zaczęła wieść życie wędrowniczki. Uciekała z domów pracy, zmieniała miejsca służby, żebrała i przemieszczała się między Exeter, Bristolem oraz Londynem.

W Londynie trafiła pod opiekę pani Matthews, która nauczyła ją czytać i pisać. Pobyt zakończył się równie nagle, jak się zaczął, chcąc uzyskać zgodę na wyjazd, Mary posłużyła się sfałszowanym listem, który miał być zaproszeniem na ślub.

Po oszustwie związanym z zaproszeniem uciekła, a później trafiła do Magdalen Reformatory. Instytucja miała pomagać kobietom rozpocząć nowe życie, jednak Mary szybko została z niej usunięta za niesubordynację.

Podczas powrotu do Devon przebrała się za chłopca i próbowała dołączyć do grupy rabusiów działających na Salisbury Plain. Nie została przyjęta, według późniejszych relacji nie potrafiła nawet oddać strzału z pistoletu.

Wcześniej przeżyła jeszcze nieudane małżeństwo z cudzoziemcem. Mężczyzna ją porzucił, a ich dziecko trafiło do Foundling Institution, gdzie zmarło. Mary przez pewien czas wędrowała z grupami romskimi, nauczyła się wróżyć i właśnie wtedy zaczęła myśleć o stworzeniu nowej tożsamości.

Narodziny księżniczki Caraboo

W Wielki Czwartek 1817 roku do Almondsbury pod Bristolem dotarła młoda kobieta ubrana w barwny, orientalizujący strój. Gestykulowała, mówiła nieznanym językiem i sprawiała wrażenie całkowicie zagubionej.

Najpierw zajęli się nią lokalni urzędnicy, później trafiła do domu Samuela i Elizabeth Worrallów w Knole Park House. Początkowo podejrzewano zwykłe włóczęgostwo, przy kobiecie znaleziono nawet fałszywą monetę.

Sytuacja zmieniła się w gospodzie The Bowl. Gdy podano owoce, nieznajoma wskazała ananasa i powiedziała "Nanas". Dla świadków był to dowód, że pochodzi z odległego kraju. Niedługo później przewieziono ją do szpitala św. Piotra w Bristolu, gdzie przesłuchiwał ją burmistrz potem wróciła do domu Worrallów, a wokół jej osoby zaczęła narastać sensacja.

Ważny moment nastąpił, gdy pojawił się Manuel Eynesso, przedstawiający się jako tłumacz egzotycznych języków i oświadczył, że rozumie tajemniczą mowę kobiety. Według jego relacji była ona księżniczką Caraboo z wyspy Javasu, porwaną przez piratów i uratowaną po ucieczce wpław.

Historia brzmiała niezwykle, ale pasowała do wszystkiego, co widzieli świadkowie. W trakcie kolejnych 10 tygodni Mary nie wypowiedziała ani jednego słowa po angielsku, a posługiwała się wyłącznie wymyślonym językiem, zapisywała tajemnicze znaki i ani na chwilę nie wychodziła z roli.

Cała Anglia chciała zobaczyć księżniczkę. W domu Worrallów jadła głównie ryż, piła wodę i herbatę, unikała mięsa, we wtorki pościła, modliła się na dachu zwrócona w stronę "Allah-Talla" i regularnie wykonywała rytualne obmycia.

Gości zachwycała tańcem, strzelaniem z łuku i pokazami szermierki. Powstał nawet jej portret, a salony w Bath traktowały ją jak wielką atrakcję.

Prawda wychodzi na jaw

Wiarygodność całej historii wzrosła jeszcze bardziej dzięki doktorowi Wilkinsonowi z Bath, który uznał język Caraboo za autentyczny, porównując go z zapisami zawartymi w dziele "Pantographia". Blizny na jej głowie zinterpretował jako ślady egzotycznych zabiegów chirurgicznych.

Planowano nawet skontaktować się z Foreign Office i zebrać pieniądze na powrót księżniczki do rodzinnego Javasu. Cała mistyfikacja zakończyła się przez przypadek. Mieszkanka Bristolu, pani Neale, rozpoznała kobietę w prasowych opisach, twierdziła, że była kiedyś jej lokatorką. Gdy przekazała tę informację Elizabeth Worrall, doszło do konfrontacji.

Mary nie próbowała już zaprzeczać, rozpłakała się i przyznała, że od początku była zwykłą Angielką, a historia o egzotycznej księżniczce została całkowicie wymyślona.

Naukowcy z Oksfordu, którzy otrzymali próbki jej pisma, uznali je za pozbawiony znaczenia zbiór znaków. Lekarze z Londynu wyjaśnili natomiast, że blizny na głowie były skutkiem stawiania mokrych baniek, a nie orientalnych operacji. Oszustwo zostało zdemaskowane, zdążyło jednak obiec prasę po obu stronach Atlantyku.

Elizabeth Worrall postanowiła ochronić Mary przed tłumami ciekawskich, wysłała ją statkiem "Robert and Anne" do Stanów Zjednoczonych pod nazwiskiem Burgess. W Filadelfii jeszcze przez krótki czas występowała jako osobliwość, później zniknęła z pierwszych stron gazet.

Po kobiecie, która na kilka miesięcy przekonała Anglię, że jest egzotyczną księżniczką, pozostało zaledwie 7 zapisów wymyślonego pisma, jeden autograf i 6 rycin. Badacze doliczyli się w nich 182 różnych glifów.

Wybrane dla Ciebie