Fałszywy pobór
Milunka Savić urodziła się w Koprivnicy niedaleko Noviego Pazaru. Nawet dziś nie wiadomo dokładnie, kiedy przyszła na świat. W dokumentach wojskowych pojawiają się trzy daty: 1889, 1890 i 1892 rok.
Znacznie lepiej udokumentowane są początki jej wojskowej służby. W 1912 roku Serbia rozpoczęła mobilizację przed I wojną bałkańską.
Brat Milunki był chory na gruźlicę i nie mógł trafić do wojska. W jego miejsce zgłosiła się siostra.
Obcięła włosy, włożyła męski mundur i przedstawiła się jako Milun Savić. W tamtych czasach nikomu nie przyszło do głowy, że kobieta mogłaby próbować dostać się do piechoty. Została przyjęta bez żadnych podejrzeń.
Na froncie szybko udowodniła, że nie odstaje od pozostałych żołnierzy. Walczyła podczas obu wojen bałkańskich, zdobywała doświadczenie i zyskała opinię odważnego oraz zdyscyplinowanego żołnierza. Wkrótce awansowała na kaprala.
Jej sekret wyszedł na jaw dopiero podczas bitwy pod Bregalnicą. Ciężko ranna trafiła do szpitala. Gdy lekarze zdjęli z niej mundur, odkryli, że od miesięcy w serbskiej armii służy kobieta.
Powrót do walki
Dowództwo musiało zdecydować, co zrobić z żołnierzem, który okazał się kobietą. Najprostszym rozwiązaniem było przeniesienie Milunki do służby pielęgniarskiej. Taką propozycję otrzymała.
Odmówiła. Nie chciała opuszczać swojego oddziału. Zażądała, by pozwolono jej wrócić do piechoty. Przełożeni poprosili ją o czas do namysłu. Według zachowanych relacji odpowiedziała tylko, że będzie czekać na decyzję.
Następnego dnia usłyszała zgodę. Był to wyjątek od obowiązujących zasad. Milunka wróciła do swojej jednostki i ponownie stanęła do walki.
Żelazny pułk
Po wybuchu I wojny światowej zgłosiła się do 2. Żelaznego Pułku Piechoty imienia księcia Mihaila, jednej z najlepszych jednostek serbskiej armii.
Służyła tam również Brytyjka Flora Sandes. Obecność dwóch kobiet w szeregach tej formacji należała do rzadkości i zwracała uwagę także poza Serbią.
Milunka szybko potwierdziła, że zasłużyła na miejsce w elitarnym pułku. Podczas bitwy pod Kolubarą odznaczyła się wyjątkową odwagą. Otrzymała za to Order Gwiazdy Jerzego Czarnego z Mieczami - najwyższe serbskie odznaczenie za męstwo.
Jesienią 1915 roku, podczas odwrotu armii serbskiej przez Albanię, została ciężko ranna w głowę. Leczenie trwało wiele miesięcy. Wydawało się, że jej wojna dobiegła końca.
Tak się jednak nie stało. W 1916 roku Milunka wróciła na front. To właśnie wtedy miała dokonać czynu, który zapewnił jej miejsce w historii.
Wojenna legenda
W 1916 roku Milunka Savić wróciła do służby na Froncie Salonickim. Serbska armia, odtworzona po dramatycznym odwrocie przez Albanię, ponownie ruszyła do walki. Milunka od razu trafiła na pierwszą linię.
To właśnie tam dokonała wyczynu, który przeszedł do historii. Podczas walk w rejonie Kajmakczalanu i zakola rzeki Crna samodzielnie wzięła do niewoli 23 bułgarskich żołnierzy.
Szczegóły akcji nie są do końca znane, ale jej przebieg potwierdzają serbskie źródła wojskowe. W armii szybko zaczęto mówić o niezwykłej odwadze młodej kapral.
Za ten czyn otrzymała drugi Order Gwiazdy Jerzego Czarnego z Mieczami. Do dziś pozostaje jedyną kobietą odznaczoną tym najwyższym serbskim wyróżnieniem wojskowym dwukrotnie.
Na tym lista odznaczeń się nie kończyła. Francja przyznała jej Legię Honorową oraz Krzyż Wojenny z Palmą. Otrzymała również rosyjski Order św. Jerzego i brytyjski Order św. Michała i św. Jerzego. W Serbii uhonorowano ją także Medalem Miloša Obilicia.
Siedem razy została ranna. Za każdym razem wracała do swojego oddziału. Niewielu żołnierzy mogło pochwalić się podobnym wojennym dorobkiem.
Trudny pokój
Kiedy wojna dobiegła końca, wydawało się, że narodowa bohaterka będzie mogła wreszcie żyć spokojnie. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Francja zaproponowała jej wyjazd oraz wojskową rentę, która gwarantowała bezpieczną przyszłość. Milunka odmówiła. Postanowiła zostać w ojczyźnie.
Nie przyniosło jej to ani sławy, ani dostatku. Najpierw mieszkała w Bośni. Pracowała jako kucharka, pielęgniarka i szwaczka.
Wyszła za mąż za Veljka Gligorevicia z Mostaru. Urodziła córkę Milenę. Z czasem do rodziny dołączyły także adoptowane dziewczynki: Radmila-Višnja i Zorka.
Milunka nie poprzestała jednak na tym. Przez lata przyjmowała pod swój dach kolejne dzieci, przede wszystkim sieroty i te, których rodziny nie były w stanie utrzymać.
Łącznie wychowała ich około 30. Nie prowadziła domu dziecka ani żadnej organizacji charytatywnej. Po prostu pomagała tym, którzy najbardziej tego potrzebowali.
W 1929 roku przeprowadziła się do Belgradu, gdzie zatrudniła się w banku Hipotekarna Banka. Najpierw pracowała jako woźna, później powierzono jej obowiązki przy gabinecie dyrektora. Tak wyglądała codzienność kobiety odznaczonej przez największe europejskie mocarstwa.