Zakładniczka z bronią w ręku. Sprawa Patty Hearst podzieliła ekspertów

Patty Hearst została uprowadzona ze swojego mieszkania przez członków rewolucyjnej organizacji. Gdy kilka tygodni później kamery zarejestrowały ją podczas napadu na bank, zaczęto pytać, czy nadal jest zakładniczką, czy już uczestniczką przestępstwa.

Patty Hearst eskortowana do sądu w 1976 r.Patty Hearst eskortowana do sądu w 1976 r.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 4.0 | John Malmin

Żądanie porywaczy

Patricia "Patty" Hearst była wnuczką Williama Randolpha Hearsta, twórcy prasowego imperium. Pewnego wieczoru do jej mieszkania wtargnęli uzbrojeni członkowie Symbionese Liberation Army (SLA), niewielkiej grupy rewolucyjnej kierowanej przez Donalda DeFreeze’a. Uprowadzili ją, a następnie zaczęli przesyłać nagrania do rozgłośni radiowych.

Porywacze zażądali, by rodzina Hearstów sfinansowała rozdawanie żywności ubogim mieszkańcom Kalifornii. Bliscy Patty przeznaczyli na ten cel około 2 mln dolarów.

Nie odzyskali jednak zakładniczki. SLA zdobyła za to rozgłos, którego niewielka organizacja nie mogłaby łatwo uzyskać sama.

Zakładniczka Tania

Podczas późniejszego procesu Hearst opowiadała, że po uprowadzeniu przez wiele dni trzymano ją w szafie z zasłoniętymi oczami i brutalnie traktowano. Jej obrońcy twierdzili, że izolacja, groźby i przemoc pozbawiły ją możliwości swobodnego decydowania o sobie.

Tym większe poruszenie wywołało nagranie opublikowane 3 kwietnia, niespełna dwa miesiące po porwaniu. Hearst potępiła w nim rodzinę, zadeklarowała poparcie dla SLA i ogłosiła, że przyjmuje pseudonim Tania.

Bliscy uznali jej słowa za wymuszone. Słuchacze mogli rozpoznać głos Patty, ale z samej taśmy nie sposób było ustalić, w jakich warunkach ją nagrano. Nie było też wiadomo, co stałoby się, gdyby odmówiła złożenia oświadczenia.

Napad na Hibernia Bank

15 kwietnia pięciu członków SLA napadło na oddział Hibernia Bank w San Francisco. Kamery monitoringu zarejestrowały wśród nich Hearst z bronią w ręku. Napastnicy zabrali około 10 tys. dolarów.

Zdjęcia z banku obiegły Stany Zjednoczone. Dotąd poszukiwano porwanej studentki; teraz jej twarz pojawiła się na nagraniach z napadu.

Dla opinii publicznej był to przełom w sprawie, ale kamera mogła pokazać jedynie to, co działo się w banku. Nie wyjaśniała, jaki wpływ na zachowanie Hearst miały tygodnie spędzone wśród porywaczy.

W kolejnym komunikacie Patty zaprzeczyła, by działała pod przymusem. Oskarżenie mogło powoływać się na tę deklarację. Obrona przekonywała natomiast, że wypowiedzi osoby nadal pozostającej z porywaczami nie można traktować tak, jakby złożyła ją w bezpiecznych warunkach.

Dziewiętnaście miesięcy od porwania

W maju 1974 roku policja odnalazła kryjówkę SLA w Los Angeles. Doszło do gwałtownej strzelaniny, po której budynek spłonął. Zginęło sześciu członków organizacji, wśród nich Donald DeFreeze. Hearst nie było na miejscu.

Przemieszczała się po kraju razem z innymi członkami grupy. FBI zatrzymało ją dopiero 18 września 1975 roku w San Francisco, dziewiętnaście miesięcy po uprowadzeniu.

Jej zachowanie często próbowano wyjaśniać "syndromem sztokholmskim". To określenie nie rozstrzygało jednak kwestii odpowiedzialności karnej. Sąd musiał ocenić, czy Hearst mogła odmówić udziału w napadzie, czy też działała pod przymusem.

Wyrok i ułaskawienie

Podczas procesu Hearst zeznała, że została zmuszona do udziału w napadzie. Stanowisko obrony poparło trzech psychiatrów. Dwóch ekspertów powołanych przez oskarżenie uznało z kolei, że rozumiała swoje działania i uczestniczyła w przestępstwie dobrowolnie.

Ława przysięgłych uznała ją za winną napadu na bank, a sąd skazał na siedem lat więzienia. Obronie nie udało się wykazać przymusu, który uwolniłby Hearst od odpowiedzialności.

Po około 22 miesiącach odbywania kary prezydent Jimmy Carter skrócił jej wyrok w 1979 roku. Skazanie pozostało w mocy do 2001 roku, kiedy prezydent Bill Clinton udzielił Patty Hearst pełnego ułaskawienia.

Wybrane dla Ciebie