Niemal czterdzieści lat w czerni
Albert zmarł 14 grudnia 1861 roku na zamku Windsor. Miał zaledwie 42 lata.
Wiktoria uważała męża za najbliższego partnera zarówno w życiu prywatnym, jak i w sprawach państwowych. Po jego śmierci pogrążyła się w głębokiej żałobie. Aż do własnej śmierci w styczniu 1901 roku nosiła czarne stroje i charakterystyczny biały czepek wdowi.
Zniknęła z Londynu, ale nie z życia państwa
W pierwszych latach po śmierci Alberta Wiktoria ograniczyła udział w publicznych uroczystościach i unikała stolicy. Najchętniej przebywała w zamku Windsor, Osborne House na wyspie Wight oraz szkockim Balmoral.
Tak narodził się utrwalony później obraz królowej, która zamknęła się w pałacu i przestała wypełniać swoje obowiązki. Był sugestywny, lecz niezupełnie zgodny z prawdą.
Wiktoria nadal czytała dokumenty, prowadziła obszerną korespondencję urzędową, przyjmowała ministrów i zabierała głos w sprawach państwowych.
Nie abdykowała ani nie utraciła swojej konstytucyjnej pozycji. Zrezygnowała przede wszystkim z najbardziej widocznej części królewskich obowiązków: uroczystych przejazdów, bali, wielkich przyjęć i regularnej obecności w Londynie.
Bez królowej
Nieobecność Wiktorii wymusiła praktyczne zmiany w funkcjonowaniu monarchii. Ceremonie państwowe coraz częściej odbywały się bez monarchini, a obowiązki reprezentacyjne przejmowali członkowie jej rodziny, zwłaszcza książę Walii.
Wiktoria osobiście otworzyła parlament w 1866 i 1867 roku, jednak po śmierci Alberta pojawiała się tam znacznie rzadziej. W jej zastępstwie mowę tronową mógł odczytać lord kanclerz.
Nie była to reforma przeprowadzona na mocy jednego aktu prawnego, lecz praktyczna lekcja funkcjonowania monarchii konstytucyjnej. Okazało się, że ciągłość instytucji nie zależała od codziennej obecności władczyni w życiu publicznym.
Szybko ujawniły się jednak granice tego modelu. Korona mogła działać bez królowej na pierwszym planie, lecz jej prestiż nie mógł opierać się wyłącznie na depeszach przesyłanych z Balmoral.
Kryzys polityczny
Początkowo społeczeństwo okazywało Wiktorii współczucie. Z upływem lat prasa coraz częściej pytała jednak, dlaczego monarchini korzysta z królewskich rezydencji i środków publicznych, a tak rzadko pokazuje się poddanym.
W drugiej połowie lat 60. XIX wieku krytyka jej odosobnienia stała się poważnym problemem, a zwolennicy republiki zyskali dogodny argument.
Spór nie dotyczył prawa królowej do opłakiwania męża, lecz politycznych konsekwencji jej nieobecności. Dziewiętnastowieczna monarchia dysponowała coraz mniejszą samodzielnością polityczną, dlatego rosło znaczenie ceremoniału, symboli i bezpośredniego kontaktu z poddanymi.
Wycofując się z życia publicznego, Wiktoria pozbawiła Koronę właśnie tego, czego nowoczesna monarchia potrzebowała coraz bardziej: widoczności.
Albert pozostał częścią opowieści o monarchii
Królowa nie pozwoliła, aby jej mąż stał się jedynie zamkniętym rozdziałem rodzinnej historii. Spisywała wspomnienia, gromadziła pamiątki i dbała o zachowanie pamięci o Albercie.
Mauzoleum we Frogmore, Royal Albert Hall oraz pomnik Albert Memorial służyły jego publicznemu upamiętnieniu. Dzięki nim zmarły książę nadal zajmował ważne miejsce w opowieści o dynastii.
Z czasem żałoba przestała wyłącznie szkodzić wizerunkowi Wiktorii. Czarny strój stał się jej znakiem rozpoznawczym, a sama królowa z cierpiącej wdowy przeobraziła się w matriarchinię rozległej rodziny i symbol trwałości monarchii.
Obchody Złotego Jubileuszu w 1887 roku ponownie uczyniły ją centralną postacią wielkiego publicznego ceremoniału, łączącego monarchię, dynastię i imperium — choć nie wszędzie wzbudzał on jednakowy entuzjazm.
Żałoba Wiktorii nie zmieniła brytyjskiej konstytucji jednym pociągnięciem pióra. Wpłynęła jednak na coś subtelniejszego: sposób sprawowania władzy królewskiej i przedstawiania monarchii społeczeństwu.
Pokazała, że prywatne emocje władcy mogą sparaliżować publiczny ceremoniał Korony, ale również nadać mu nowe znaczenie. Po śmierci Alberta brytyjska monarchia stawała się mniej dworska, bardziej rodzinna i coraz bardziej świadoma, że jej przetrwanie zależy także od wizerunku, jaki przedstawia poddanym.