1200 kobiet zaufało firmie. Zniknęło pół miliona dolarów

Pod koniec lat 70. XIX wieku w Bostonie działała instytucja, która obiecywała samotnym kobietom wyjątkowo wysokie odsetki od oszczędności. Jej właścicielka, Sarah Howe, zapewniała, że pieniądze pochodzą z dobroczynnego funduszu. W rzeczywistości wypłacała klientkom środki wpłacane przez kolejne osoby. Kiedy gazety zaczęły ujawniać szczegóły działalności firmy, tysiące dolarów oszczędności znalazły się poza zasięgiem deponentek.

Nagłówek prasowy o postawieniu zarządu Ladies’ Deposit Company przed sądem.Nagłówek prasowy o postawieniu zarządu Ladies’ Deposit Company przed sądem.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | The Boston Weekly Globe; autor indywidualny nieustalony

Pomoc obwarowana warunkami

Ladies’ Deposit Company przyjmowała pieniądze już w 1879 roku, choć dokładna data rozpoczęcia działalności pozostaje niepewna. Publicysta Henry A. Clapp odnalazł książeczkę depozytową z wpisem datowanym na 1 kwietnia tego roku. Instytucja przedstawiała się jako przedsięwzięcie stworzone z myślą o kobietach potrzebujących finansowego wsparcia.

Z oferty mogły korzystać samotne kobiety, ale nie właścicielki domów. Regulamin dopuszczał depozyty od 200 do 1000 dolarów. Ograniczenia miały podkreślać, że firma pomaga osobom bez większego majątku.

Howe twierdziła, że za korzystnymi warunkami stoi dobroczynny fundusz kwakrów z Alexandrii w Wirginii. Takie zaplecze nie istniało. Odwołanie do religijnej wspólnoty miało wzbudzać zaufanie kobiet powierzających jej oszczędności.

Najbardziej kusząca była obietnica ośmiu procent odsetek miesięcznie. Pieniądze za cały kwartał wypłacano z góry, co przy depozycie 200 dolarów oznaczało 48 dolarów otrzymanych od razu.

Taka wypłata mogła sprawiać wrażenie, że firma rzeczywiście dysponuje niezwykłym źródłem dochodów.

Wypłaty budowały zaufanie

Howe nie musiała wydawać dużych sum na reklamę. Zadowolone klientki opowiadały o firmie znajomym, pokazując otrzymane pieniądze.

W ten sposób wieści o wysoko oprocentowanych depozytach rozchodziły się po Bostonie.

Według przytaczanych szacunków Ladies’ Deposit Company zebrała około pół miliona dolarów od mniej więcej 1200 kobiet. Każda kolejna wpłata pozwalała przez pewien czas regulować zobowiązania wobec wcześniejszych deponentek. Firma nie potrzebowała rzeczywistych zysków z inwestycji, dopóki napływały nowe pieniądze.

Był to mechanizm określany dziś jako schemat Ponziego, choć nazwa powstała wiele lat później. Rzekome odsetki nie pochodziły z dochodowego przedsięwzięcia, lecz z kapitału powierzającego oszczędności przez kolejne osoby.

Cała konstrukcja zależała od nieprzerwanego dopływu nowych depozytów.

Pierwsze poważniejsze pytania padły już w styczniu 1880 roku. Reporter "Boston Herald" pojawił się w biurze firmy przebrany za kobietę i próbował ustalić, skąd pochodzą tak wysokie odsetki. Opisał niechęć pracowników do wyjaśniania zasad działalności, ale te publikacje nie doprowadziły jeszcze do upadku przedsiębiorstwa.

Przełom nastąpił we wrześniu 1880 roku, kiedy kolejne artykuły ukazały się w "Boston Daily Advertiser". Zaniepokojone klientki zaczęły tłumnie domagać się zwrotu oszczędności. Gdy żądania wypłat przewyższyły napływ nowych pieniędzy, firma nie była w stanie ich spełniać.

Wyrok nie zakończył oszustw

Sarah Howe została aresztowana 16 października 1880 roku. W czasie postępowania ważne okazały się jej zapewnienia o istnieniu funduszu kwakrów, który rzekomo gwarantował wypłatę odsetek.

To właśnie fałszywa historia o dobroczyńcach pomagała przyciągać klientki.

25 kwietnia 1881 roku skazano ją na trzy lata więzienia za oszustwa. Sprawa wywołała również dyskusję o tym, czy kobiety potrafią właściwie gospodarować pieniędzmi. Niektórzy komentatorzy próbowali obarczać winą całe grono poszkodowanych, ale już wówczas sprzeciwiano się takim uogólnieniom.

Howe wyszła na wolność w 1884 roku. Nie zrezygnowała jednak z pomysłu prowadzenia instytucji przyjmującej kobiece oszczędności. Uruchomiła Woman’s Bank, oferując tym razem siedem procent odsetek miesięcznie.

Również ta działalność zakończyła się niewypłacalnością. W 1887 roku jedna z klientek zażądała zwrotu pieniędzy, lecz ich nie otrzymała. Howe opuściła Boston, pozostawiając kolejne kobiety z niezaspokojonymi roszczeniami.

Wybrane dla Ciebie