Miała 17 lat, gdy zastrzeliła żołnierza. Została szpieginią

Miała zaledwie siedemnaście lat, gdy zastrzeliła żołnierza Unii w rodzinnym domu. Wkrótce Belle Boyd zaczęła zdobywać wiadomości dla Konfederacji, a jej nazwisko stało się znane po obu stronach frontu. Po wojnie potrafiła wykorzystać ten rozgłos. Swoje doświadczenia opisała w książce, a później opowiadała o nich ze sceny, zarabiając na własnej legendzie.

Belle Boyd na fotografii z kolekcji Brady-Handy, około połowy XIX wieku.
Belle Boyd na fotografii z kolekcji Brady-Handy, około połowy XIX wieku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Fotograf nieustalony, kolekcja Brady-Handy; restauracja cyfrowa: Coffeeandcrumbs.

Siedemnaście lat i śmierć żołnierza

Belle Boyd urodziła się w 1844 roku w Martinsburgu, należącym wówczas do Wirginii. Pochodziła z zamożnej rodziny, która posiadała zniewolonych ludzi. W takim otoczeniu dorastała przyszła zwolenniczka Konfederacji.

4 lipca 1861 roku, kiedy miasto zajmowali żołnierze Unii, w domu Boyd doszło do tragicznego zajścia. Siedemnastolatka zastrzeliła jednego z wojskowych. Później utrzymywała, że stanęła w obronie matki, której żołnierz miał ubliżać i zagrażać.

Po przeprowadzonym dochodzeniu nie wymierzono jej kary, lecz znalazła się pod obserwacją. Nie zerwała przy tym kontaktów z żołnierzami Unii. Rozmawiając z nimi, próbowała dowiadywać się o planowanych działaniach i ruchach wojsk.

Zdobyte informacje przekazywała dalej przez pośredników. W takich sieciach kurierskich uczestniczyli również ludzie zniewoleni, których późniejsze opowieści o słynnej szpiegini często pomijają.

Boyd nie prowadziła zatem działalności wywiadowczej w pojedynkę.

Między wiadomością a wojenną sławą

Z czasem nawiązała kontakty z oficerami Konfederacji. Dostarczała wiadomości także oddziałom generała Thomasa "Stonewalla" Jacksona. Jej nazwisko wiąże się przede wszystkim z wydarzeniami pod Front Royal w dolinie Shenandoah w 1862 roku.

Po latach opowiadała, że podsłuchała rozmowę wojskowych Unii i zdołała ostrzec przeciwnika. Wspominała również o przemieszczaniu się pod ostrzałem. Te dramatyczne sceny znamy głównie z jej własnej relacji, choć sama współpraca z wywiadem Konfederacji nie budzi wątpliwości.

Prasa szybko zainteresowała się młodą informatorką. Zwolennicy Południa przedstawiali ją jako bohaterkę, podczas gdy przeciwnicy widzieli w niej zagrożenie. Rozgłos wzmacniało również to, że otwarcie angażowała się w wojnę w sposób odbiegający od ówczesnych oczekiwań wobec kobiet.

Boyd kilkakrotnie zatrzymywano. W 1862 roku trafiła do więzienia Old Capitol w Waszyngtonie, skąd wyszła w ramach wymiany więźniów. Rok później ponownie została uwięziona. Jej działalność nie ograniczała się do barwnych opowieści powtarzanych w salonach.

Wojna stała się opowieścią na sprzedaż

W 1864 roku Boyd wyruszyła do Europy na statku "Greyhound", przewożącym konfederacką korespondencję. Jednostkę przechwyciła marynarka Unii. Wtedy poznała oficera Samuela Hardinge’a, którego jeszcze w tym samym roku poślubiła w Londynie.

W 1865 roku ukazały się dwutomowe wspomnienia "Belle Boyd in Camp and Prison". Przy ich przygotowaniu pomagał pisarz George Augustus Sala. Boyd przedstawiła swoją wojenną działalność jako ciąg niezwykłych przygód, nie szczędząc czytelnikom emocjonujących scen.

Książka jest świadectwem jej udziału w wojnie, ale także sposobu, w jaki chciała być zapamiętana. Niektóre wydarzenia potwierdzają niezależne dokumenty, co nie oznacza, że każdy przytoczony dialog czy szczegół przebiegał dokładnie tak, jak opisała. Nie ma jednak podstaw, by całe wspomnienia uznać za fikcję.

W kolejnych latach Boyd pracowała jako aktorka i występowała z odczytami o wojennych przeżyciach. Publiczność płaciła już nie za zdobywane przez nią informacje, lecz za ich opowieść. Zmarła w czerwcu 1900 roku w Wisconsin, podczas następnej podróży związanej z występami.

Wybrane dla Ciebie