Kupiec wyjechał i zostawił rodzinę. Żona czekała na niego latami

Miwnay od lat czekała na wiadomość od męża, który wyjechał z Dunhuang. W obcym mieście została z córką, bez pieniędzy i możliwości powrotu do rodziny. Dwa jej listy, odnalezione po wielu stuleciach, pozwalają spojrzeć na handel między Azją Środkową a Chinami z perspektywy kobiet pozostawionych przez podróżujących kupców.

Sarkofag Wirkaka z VI wieku w Xi’an. Późniejszy zabytek kultury sogdyjskiej.Sarkofag Wirkaka z VI wieku w Xi’an. Późniejszy zabytek kultury sogdyjskiej.
Źródło zdjęć: © CC0 | Gary Todd

Rodzina między miastami

Sogdyjscy kupcy przemierzali dalekie szlaki, łącząc miasta Azji Środkowej z Chinami. Wywodzili się ze społeczności irańskojęzycznych, związanych m.in. z Samarkandą. Nie oznacza to jednak, że pochodzili z samej Persji.

Z czasem w kolejnych miastach powstawały sogdyjskie wspólnoty, których członkowie współpracowali przy przewozie towarów i przekazywaniu pieniędzy. Krewni oraz partnerzy handlowi mieszkali nieraz bardzo daleko od siebie. Ich interesy zależały od wiadomości docierających przez ogromne odległości.

W jednym z zachowanych listów kupiec Nanai-vandak pisał z obszaru dzisiejszych Chin do Samarkandy. Obok spraw handlowych wspominał o wojnie i zniszczonych miastach. Dla ludzi utrzymujących się z dalekich podróży bezpieczeństwo dróg było równie ważne jak ceny towarów.

Nie wszyscy Sogdyjczycy zajmowali się handlem. W ich świecie istotną rolę odgrywały również rolnictwo i życie miejskie. Wraz z osadnikami na wschód docierały język, sztuka i praktyki religijne ich ojczyzny.

Miwnay prosi matkę o pomoc

Około 313–314 roku Miwnay mieszkała z córką Shayn w Dunhuang, mieście leżącym przy szlakach prowadzących w głąb Chin. Jej mąż, kupiec Nanai-dhat, wyjechał i przestał zapewniać rodzinie utrzymanie. Kobieta znalazła się w coraz trudniejszej sytuacji.

W liście do matki, Chatis, opisywała brak pieniędzy i ubrań. Korzystała wprawdzie z pomocy miejscowych ludzi, ale nie wystarczało jej to do samodzielnego życia. Liczyła, że najbliżsi pomogą jej wydostać się z Dunhuang.

Powrót okazał się trudniejszy, niż mogłoby się wydawać. Według Miwnay pewien kapłan był gotów zapewnić jej wielbłąda i człowieka, który towarzyszyłby jej w podróży. Mimo to inni odmawiali zabrania kobiety, jeśli nie uzyska zgody krewnego.

Nie oznacza to, że wszystkie Sogdyjki obowiązywał powszechny zakaz samodzielnego podróżowania. Miwnay znalazła się jednak w sytuacji, w której nawet dostępny środek transportu nie pozwalał jej opuścić miasta.

Długi dosięgły także córkę

Drugi list kobieta skierowała do męża. Przypominała mu, że zdecydowała się pojechać z nim wbrew radom bliskich, a teraz od lat nie otrzymuje odpowiedzi. W jej słowach prośby o pomoc mieszały się z gorzkimi wyrzutami.

Do wiadomości dopisała się również Shayn. Córka opisywała wypas zwierząt i pracę dla chińskiego gospodarstwa. Jej położenie wiązało się z długami człowieka, od którego obie były zależne.

Nie znamy odpowiedzi Nanai-dhata ani dalszych losów jego żony i córki. Nie wiadomo też, czy Miwnay sama spisała swoje słowa, czy podyktowała je komuś innemu. Zachowane listy pozwalają usłyszeć ich skargi, ale nie dopowiadają zakończenia rodzinnej historii.

Dokumenty nie dotarły do adresatów. W 1907 roku Aurel Stein odnalazł je w pobliżu dawnej wieży strażniczej na zachód od Dunhuang. List Miwnay do matki przechowywany jest dziś w British Library pod sygnaturą Or.8212/92(1).

Wybrane dla Ciebie