Brzuch rósł z każdym tygodniem. Królowa nie była w ciąży

Brzuch królowej rósł z każdym tygodniem. Ustała miesiączka, piersi się powiększyły, pojawiły się nudności. Maria Tudor była przekonana, że czuje ruchy dziecka. Na dworze przygotowano już komnatę dla królewskiego potomka, wybrano mamki i spisano obwieszczenia o narodzinach przyszłego następcy tronu.

Maria TudorMaria Tudor
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Królewska córka

Maria Tudor urodziła się 18 lutego 1516 roku w pałacu Greenwich jako jedyne żyjące dziecko Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej. Od pierwszych lat życia przygotowywano ją do roli przyszłej władczyni albo cennego narzędzia w europejskiej polityce.

Matka zadbała o jej wykształcenie, korzystając z pomocy hiszpańskiego humanisty Juana Luisa Vivesa. Mary uczyła się łaciny, języków obcych i muzyki, a jako kilkuletnia dziewczynka grała na wirginale podczas dworskich uroczystości.

Ojciec patrzył na nią przede wszystkim przez pryzmat polityki. Między 1518 a 1522 rokiem planował wydać córkę najpierw za francuskiego delfina, później za cesarza Karola V.

Gdy zmieniały się sojusze, zmieniali się także kandydaci na męża. W wieku 10 lat Maria otrzymała własny dwór i została wysłana do Ludlow, gdzie miała zdobywać doświadczenie potrzebne przyszłemu monarsze. Jej życie podporządkowane było interesom Korony.

Wszystko utracone

Gdy Henryk VIII postanowił unieważnić małżeństwo z Katarzyną Aragońską, Maria straciła pozycję oficjalnej następczyni tronu i odmówiła uznania siebie za dziecko nieślubne. Gdy na świat przyszła Elżbieta, córka Anny Boleyn, została odsunięta od dworu i skierowana do służby przy swojej młodszej przyrodniej siostrze.

W styczniu 1536 roku umierająca Katarzyna Aragońska nie mogła zobaczyć córki. Maria również nie otrzymała zgody na pożegnanie matki. O jej śmierci dowiedziała się dopiero później.

Jeszcze w tym samym roku, pod naciskiem Thomasa Cromwella i Henryka VIII, podpisała dokument uznający zwierzchnictwo ojca nad Kościołem oraz nieważność małżeństwa własnych rodziców. Był to akt wymuszony, ale pozwolił jej wrócić na dwór i zachować miejsce w rodzinie Tudorów.

Korona i nadzieja

Po śmierci Edwarda VI w 1553 roku Maria została królową Anglii. Wielu spodziewało się, że lata upokorzeń zamienią ją w bezwzględną władczynię.

Początkowo było inaczej, okazała umiarkowanie wobec części przeciwników, wspierała odbudowę kilku klasztorów zamkniętych podczas reformacji i próbowała przywrócić katolicyzm jako religię państwową.

Wiedziała jednak, że powodzenie tych planów zależy od posiadania następcy tronu, dlatego zdecydowała się poślubić Filipa, syna cesarza Karola V.

Choć był od niej młodszy, a wielu Anglików nie chciało hiszpańskiego księcia u boku swojej królowej, Maria liczyła, że małżeństwo zapewni jej dziecko i utrwali katolicką sukcesję.

Wielkie oczekiwanie

Wiosną 1555 roku wydawało się, że los wreszcie się do niej uśmiechnął. Królowa wycofała się z życia publicznego i rozpoczęła przygotowania do porodu.

Objawy nie pozostawiały złudzeń. Brzuch się powiększał, zatrzymała się miesiączka, piersi urosły, pojawiły się nudności. Maria była przekonana, że czuje ruchy dziecka.

Na dworze nikt nie miał powodów, by wątpić. Przygotowano komnatę dla królewskiego potomka. Wybrano mamki. Gotowe były oficjalne obwieszczenia, które miały zostać ogłoszone zaraz po narodzinach. Cała Anglia czekała na następcę tronu.

Ciąża urojona

Mijały kolejne tygodnie, potem miesiące a poród nie następował. Na dworze zaczęły krążyć plotki. Jedni twierdzili, że dziecko zmarło jeszcze przed narodzinami. Inni szeptali, że umiera sama królowa.

Prawda zaskoczyła wszystkich. Maria Tudor nigdy nie była w ciąży. Historycy medycyny uznają dziś jej przypadek za jeden z najlepiej udokumentowanych przykładów pseudocyesis, czyli ciąży urojonej.

Organizm może wtedy wywołać rzeczywiste objawy ciąży mimo braku płodu. Dochodzi do zatrzymania miesiączki, powiększenia piersi i brzucha, pojawiają się nudności, a niektóre kobiety odczuwają nawet ruchy dziecka.

Ciało i umysł

Współczesna medycyna wiąże ciążę urojoną ze złożonymi zmianami hormonalnymi oraz silnym obciążeniem psychicznym.

Maria Tudor żyła pod podobną presją, choć w znacznie większej skali. Od dzieciństwa słyszała, że przyszłość dynastii zależy od narodzin następcy tronu. Jako królowa wiedziała, że bez dziecka jej polityka i religijne reformy mogą zakończyć się wraz z jej śmiercią.

Nie da się dziś rozstrzygnąć, czy właśnie to doprowadziło do ciąży urojonej. Faktem jest natomiast, że organizm Marii zachowywał się tak, jakby naprawdę spodziewała się dziecka i przez wiele miesięcy uwierzyła w to nie tylko ona. Uwierzył cały królewski dwór, a razem z nim niemal cała Anglia.

Wybrane dla Ciebie