Szpada zamiast igły
Urodziła się jako Julie d'Aubigny, około 1670 lub 1673 roku w Paryżu. Data i miejsce urodzin nie są pewne, bo większość ówczesnych źródeł miesza prawdę z anegdotą.
Dobrze udokumentowana jest dopiero dojrzała część jej życia, gdy przybrała sceniczne imię Mademoiselle de Maupin.
Jej ojciec, Gaston d'Aubigny, uczył chłopców szermierki na dworze hrabiego d'Armagnac. Córkę wychowywał dokładnie tak samo. Julie ćwiczyła szpadą razem z rówieśnikami.
Szybko okazało się, że nie ma sobie równych. Męski strój wkładała tak często, że stał się jej znakiem rozpoznawczym.
Hrabia i mąż
To na dworze d'Armagnaca poznała świat, który wprowadził ją w dorosłość. Około 1684 lub 1685 roku została kochanką hrabiego.
Kilka lat później wyszła za Jeana de Maupin. Małżeństwo w niczym jej nie ograniczyło.
Mąż wyjechał służbowo z Paryża, a romans z hrabią trwał w najlepsze. Julie zabrała nazwisko męża na scenę i tak powstał pseudonim, pod którym zapisała się w historii opery.
Płonąca cela
Zanim zrobiła karierę w Operze Paryskiej, zdążyła przeżyć historię bardziej niezwykłą niż niejeden scenariusz. W Awinionie zakochała się w młodej kobiecie i dla niej wstąpiła do klasztoru.
Rodzina dziewczyny zażądała jej powrotu, ale Julie miała inny plan. Kobiety upozorowały śmierć zakonnicy, podpaliły celę dla odwrócenia uwagi i zbiegły razem.
Za ten czyn parlament w Aix skazał ją zaocznie na śmierć przez spalenie. Do egzekucji jednak nigdy nie doszło.
Walka i głos
Po rozstaniu z kochanką zarabiała tak, jak umiała najlepiej. Razem z niejakim Séranne'em, który sam uciekał przed policją po pojedynku, dawała publiczne pokazy szermierki i śpiewu, wciąż w męskim przebraniu.
Ten sam zestaw talentów otworzył jej drzwi Opéra de Marseille. Zadebiutowała tam bez żadnego wykształcenia muzycznego. Wystarczyły pamięć, słuch i aktorski talent.
Debiut paryski
Marzenie o Operze Paryskiej spełniło się dopiero po latach nauki śpiewu u mistrza Maréchala. Pierwsze przesłuchanie zakończyło się odmową. Dopiero dzięki wstawiennictwu Bouvarda, Thévenarda i Francine'a w 1690 roku dostała swoją szansę.
Zadebiutowała jako Pallas Atena w "Cadmus et Hermione" Lully'ego i na kilkanaście lat związała się z paryską sceną.
Najpierw śpiewała partie sopranowe, z czasem jednak przeszła do naturalnego dla siebie kontraltu. Ciemna barwa tego głosu stała się jej znakiem rozpoznawczym.
André Campra napisał pod niego w 1702 roku partię Kloryndy w "Tancrède". Markiz de Dangeau, dworski kronikarz, po jej występie w "Omphale" Destouchesa w Trianon w 1701 roku zanotował wyjątkowo pochlebną opinię. W jego surowych zapiskach zdarzało się to rzadko.
Współpracowała z największymi kompozytorami epoki, od Lully'ego po Rameau, między innymi z Collasse'em, Destouchesem i samym Campra. W grudniu 1700 roku śpiewała podwójną rolę Kapłanki Słońca i Kapłanki Flory w "Hésione". Spektakl przyjęto z dużym uznaniem publiczności i krytyki.
Nagłe zniknięcie
Ostatni raz stanęła na scenie w 1705 roku w "La vénitienne" Michela de La Barre. Wkrótce potem zmarła markiza de Florensac, kobieta, z którą łączyła ją bliska więź.
Śpiewaczka opuściła Operę i wycofała się z życia publicznego, chroniąc się w klasztorze. Zmarła w 1707 roku, mając około 33 lat. Okoliczności jej śmierci, podobnie jak wiele epizodów z jej życia, pozostają niejasne. Została po niej krótka, gęsta biografia.