Sputnik 2 przygotowano w pośpiechu
Związek Radziecki umieścił Sputnika 1 na orbicie 4 października 1957 roku. Nikita Chruszczow zażądał jednak kolejnego osiągnięcia przed rocznicą rewolucji październikowej, pozostawiając konstruktorom zaledwie kilka tygodni na przygotowanie następnej misji.
Inżynierowie od pewnego czasu rozważali wysłanie psa w przestrzeń kosmiczną. Prace nad szczelną kapsułą biologiczną ruszyły 10 października, więc zadania przewidziane zwykle na wiele miesięcy musieli wykonać w ciągu jednej jesieni.
Sputnik 2 wystartował z Bajkonuru 3 listopada o godzinie 5.30 czasu moskiewskiego. Na pokładzie znalazła się bezdomna suczka, która wcześniej żyła na ulicach Moskwy i szukała tam pożywienia.
Wybór psa bez właściciela wynikał z przyczyn praktycznych. Konstruktorzy uznawali, że zwierzęta przyzwyczajone do życia na ulicy lepiej radzą sobie z głodem, zimnem oraz hałasem.
Selekcja psów do lotu
Do programu przyjęto 10 psów. Wszystkie były suczkami, ponieważ przeznaczone dla nich uprzęże sanitarne można było skonstruować łatwiej niż wyposażenie dla samców.
Szkolenie wymagało długiego przebywania w zamknięciu. Zwierzęta umieszczano w skrzynkach o coraz mniejszych rozmiarach, a czas izolacji stopniowo wydłużano. Pod koniec prób psy pozostawały niemal bez ruchu nawet przez 20 dni.
Przygotowane dla nich skafandry pozwalały jedynie usiąść, położyć się lub nieznacznie zmienić pozycję. Spośród wszystkich zwierząt wybrano 6, które najlepiej zniosły dotychczasowe próby.
Kolejny etap odbywał się w prawdziwej kapsule. Badano tam reakcje psów na zmiany ciśnienia, temperatury i składu powietrza, szukając zwierzęcia, które zachowa spokój w trudnych warunkach.
Dlaczego wybrano Łajkę
Łajka nie osiągała najlepszych wyników w grupie. Lepiej wypadała Albina, ale niedawno urodziła szczenięta i jeden z członków zespołu postanowił oszczędzić jej lotu bez powrotu.
Trzecia suczka, Muszka, służyła do sprawdzania urządzeń podtrzymujących życie. Pełniła podczas testów funkcję żywego modelu, dlatego również nie wybrano jej do misji.
Na orbitę miała polecieć spokojna i ufna Łajka. Jeden z lekarzy zabrał ją przed startem na noc do swojego domu, aby mogła pobawić się z jego dziećmi.
Śmierć Łajki na orbicie
Kapsułę wyposażono w instalację dostarczającą tlen, wentylację oraz pochłaniacze dwutlenku węgla. Łajka otrzymała także pokarm w postaci galarety. Przed startem nikt jej nie uśpił.
Uprząż ograniczała ruchy psa, a czujniki mierzyły jego tętno, oddech oraz ciśnienie krwi. Podczas startu Łajka odczuwała drgania silników, jej puls wzrósł trzykrotnie, a oddech stał się szybki i płytki.
Po kilku okrążeniach Ziemi odczyty zaczęły wracać do stabilniejszego poziomu. Wtedy przestał działać układ chłodzenia, a temperatura w kapsule szybko przekroczyła 40 stopni. Łajka mogła przeżyć od 5 do 7 godzin.
Przez kolejne lata radzieckie władze utrzymywały, że suczka żyła na orbicie kilka dni i umarła bez cierpienia. Rzeczywisty przebieg misji podano do wiadomości publicznej dopiero w 2002 roku. Lot wykazał, że żywy organizm może przetrwać start i znaleźć się na orbicie okołoziemskiej.